FiM – Biskupi pod sąd!

Epilogiem sprawy księdza pedofila z diecezji koszalińsko-kołobrzeskiej będzie proces, jakiego jeszcze w Polsce nie było.

Ksiądz Zbigniew R., były proboszcz parafii św. Wojciecha w Kołobrzegu, to postać doskonale znana czytelnikom „FiM”. Jego pedofilskie wyczyny i haniebne reakcje kurii biskupiej oraz władz Wyższego Seminarium Duchownego ujawniliśmy już w styczniu 2010 r., rozpoczynając cykl publikacji pt. „Tanie dranie” („FiM” 4, 5 i 6/2010), a później podaliśmy prokuraturze na przysłowiowej tacy kolejną ofiarę, która zgłosiła się do redakcji i po złożeniu obszernych zeznań wyraziła gotowość powtórzenia ich przed obliczem śledczych.

Na bieżąco relacjonowaliśmy także proces, w którym ksiądz R. został prawomocnie skazany na dwa lata więzienia za co najmniej dziesięciokrotne doprowadzenie Marcina K. i – jednorazowe – Piotra K. „do poddania się czynnościom seksualnym lub ich wykonania”. Ci dorośli już dzisiaj mężczyźni mieli wówczas odpowiednio: 12 i 14 lat. Teraz przyszedł czas na przełożonych duchownego, którzy – wedle naszej wiedzy – doskonale wiedzieli o zamiłowaniach plebana do chłopców…

– Nie usłyszałem od nich nawet jednego banalnego „przepraszam”. Biskup Edward Dajczak zaproponował mi niedawno refundację kosztów terapii, ale wytaczam im sprawę cywilną o zadośćuczynienie za tolerowanie kata, zniszczenie mojego dzieciństwa, zrujnowaną psychikę i wieloletnie, kosztowne leczenie – mówi Marcin K.

„Kościół nie może poczuwać się do zobowiązań materialnych w takich sprawach. Odsyłamy do winowajcy” – umywa ręce przewodniczący Konferencji Episkopatu abp Józef Michalik.

– Jeśli uda się udowodnić zaniedbania ze strony diecezji, można domagać się od niej odszkodowania – twierdzi znany karnista prof. Marian Filar.

Z naszego dziennikarskiego śledztwa wynika, że ksiądz R. był trzykrotnie upominany przez niegdysiejszych biskupów koszalińsko-kołobrzeskich: Mariana Gołębiewskiego (obecnie arcybiskup metropolita wrocławski) i Kazimierza Nycza (metropolita warszawski w randze kardynała). Znamy też przypadek byłego księdza, Adama S., wikariusza parafii św. Wojciecha w latach 1999–2002, który rzucił sutannę, gdy kuria nie zareagowała na jego doniesienie o skłonnościach proboszcza. Podczas procesu karnego ściśle związany z Kościołem świadek zeznał, że gdy w 2005 r. (diecezją rządził wówczas Nycz) zgłosili się do niego z prośbą o pomoc rodzice pewnego chłopca molestowanego przez ks. Zbigniewa, zasugerował im wizytę w prokuraturze, zaś sam osobiście zawiadomił o niebezpieczeństwie kurię.

Z oczywistych względów sąd nie zajmował się badaniem, czy i jaki wpływ na karierę pedofila miał fakt, że był on wychowankiem bp. Tadeusza Werny (od września 2007 r. emerytowany biskup pomocniczy), który załatwił pupilowi prestiżową parafię zaledwie dziewięć lat po wyświęceniu. – Miał ponadto silny układ w Watykanie, gdzie przebywał jego serdeczny kolega z jednego seminaryjnego rocznika – prałat Grzegorz Kaszak, ówczesny sekretarz Papieskiej Rady ds. Rodziny (od 2009 r. biskup sosnowiecki – dop. red.). Także plecy w kurii, bo kumplował się z naszym kanclerzem Wacławem Łukaszem, który również wywodził się z tego samego rocznika i wyświęcono go razem ze Zbyszkiem – tłumaczył „FiM” w 2010 r. duchowny zbliżony do kurii.

W procesie ks. Zbigniewa R. nie wezwano do złożenia zeznań żadnego z hierarchów, nie poproszono ordynariusza bp. Dajczaka o teczkę personalną podwładnego. Być może będą mieli okazję powiedzieć coś na swoje usprawiedliwienie w postępowaniu cywilnym… Sprawę Marcina K. obiecał poprowadzić adwokat „FiM”.

[2013] FaktyiMity.pl Nr 13(682)/2013

Możliwość komentowania jest wyłączona.

%d blogerów lubi to: