FiM – Przygody wojaka Głódzia

Każdy oficer wyleciałby już z wojska na zbity pysk, gdyby kompromitował się na miarę generała Głódzia. Jego może ruszyć tylko awans w hierarchii kościelnej.

W polskiej armii pojawiły się nastroje buntownicze. Choć z ministerstwa spraw wojennych usłyszeliśmy zapewnienie, że bunt dotyczy tylko korpusu kapelanów, ale ci są przecież sumieniem żołnierzy. Rokosz wszczęto przeciwko najprawdziwszemu generałowi! Biskup polowy Sławoj Leszek Głódź (znany też pod pseudonimem Flaszka) jest przełożonym oficerów w sutannach i jedynym rozwiązaniem konfliktu może być tylko „rozstrzelanie” nieposłusznych. Ale przybliżmy najpierw istotę sprawy.

Ferment wywołał list otwarty do oberkapelana, przekazywany później w wielu garnizonach z rąk do rąk i szeroko komentowany – od generalicji począwszy, na szeregowcach skończywszy.

Udało nam się dotrzeć do tego dokumentu. Autor, ksiądz pułkownik Zygmunt Gola (26 lat służby w korpusie kapelanów), napisał:

„Mija 13 lat powołania Waszej Osoby na stanowisko biskupa polowego, 13 lat funkcjonowania hasła biskupiego »Milito pro Christo« (Walczę dla Chrystusa), które nabierało cech fałszu (…), zostało zbezczeszczone całokształtem zainteresowań nie kościelnych, chciwością materialną, prostactwem zachowań, poniżaniem księży kapelanów, uwłaczaniem ich godności, publicznym wyśmiewaniem nawet kapelanów z przeszłości, starszych od siebie. Ignorowaniem najmłodszych kapelanów, co w przypadku pierwszego kapelana święconego przez Was jako biskupa polowego, skończyło się wielką tragedią: odebrał sobie życie przez powieszenie (31-letni ks. por. Dariusz S. popełnił samobójstwo w lutym 2001 r. – dop. A.T.) Tolerowany alkoholizm w rezydencji biskupa polowego oraz na probostwach niektórych parafii wojskowych, gdzie pełnią stałe obowiązki kościelno-gospodarcze żołnierze służby zasadniczej, przynosi zgorszenie i deprawację młodych ludzi. Gorszące kadrę »manewry« towarzyskie gromadzące elitę karierowiczów, zniesławiają Twoją Osobę, dla której ważniejsze jest cin-cin, niż Szczęść Boże! (…) Twój czas wydaje się dokonany. (…) Odejście w porę i według własnej decyzji będzie dowodem odzyskania honoru, który straciłeś z własnej winy i woli”.

Polscy żołnierze są ludźmi odważnymi, ale komentarzami w sprawie listu ks. płk. Goli najchętniej dzielili się na swoim „branżowym” forum internetowym (adresy na końcu artykułu). Oto garść najciekawszych wypowiedzi, zawierających nieznane nam dotąd epizody z życia dzielnego wojaka Głódzia:

– Podczas ćwiczeń na lotnisku Oleszno byłem świadkiem, jak przywieźli go z Karwic (dworku słynnego z generalskich libacji i panienek) służbowym samochodem i położyli na noszach, a następnie wnieśli do śmigłowca-salonki (autor: Stevie White).

– 6 lat temu zmarł profesor Donat Tylman, Krajowy Konsultant ds. ortopedii i traumatologii, Naczelny Ortopeda WP. Msza żałobna odbyła się w katedrze polowej z udziałem m.in. prymasa Józefa Glempa, gen. Wojciecha Jaruzelskiego, naukowców, generalicji, polityków, aktorów, ogromnej liczby wdzięcznych „zwykłych” pacjentów, no i oczywiście nas – Jego asystentów i uczniów. Mszę celebrował „Flaszka” (dziwnie czerwony na gębie) i z uporem maniaka żegnał „swego przyjaciela, wspaniałego lekarza etc.”, używając imienia Donald! Na liturgii się nie znam, ale w trakcie jakiejś przerwy „Flaszka” został pouczony przez Glempa i bodajże Igora Śmiałowskiego, że myli i przekręca imię Profesora. Nie chcę rozwijać tematu klechów w armii, tych błyskawicznych awansów i pełnej wysługi emerytalnej po 8–10 latach służby. Nie chce mi się też gadać o skojarzeniach typu: klecha (obecnie) – politruk (dawniej), ale nasuwają się nieodparcie (dr Dolittle).

– Wspomnę o skandalu, jaki wybuchł wokół kościoła garnizonowego w Gdańsku Wrzeszczu, gdzie trzeba było zwolnić miejsce dla kapelana Wałęsy, księdza Franciszka Cybuli. Bez skrupułów wylano poprzedniego wieloletniego kapelana. I jeszcze przykład mocy sprawczej Głódzia: w jednej z eskadr wprowadzono poprawkę do etatu polegającą na stworzeniu stanowiska kapelana. Jak myślicie, jaki dostał etat? Komandora porucznika, a szef sztabu ma etat komandora podporucznika! Wstyd i hańba dla dowództwa Marynarki Wojennej i MON (Janusz).

– Warto opowiedzieć historię z misji pokojowych. Otóż Głódź szczególnie upodobał sobie te bliskowschodnie: na Golanie (UN-DOF) i w Naqourze (UNIFIL). Liban dostał się w sferę zainteresowań biskupa dopiero wtedy, gdy Polacy przejęli od Szwedów sklep wolnocłowy (tzw. PX). Przy odwiedzinach sklepu, które Głódź uwielbiał, nigdy nie zaprzątał sobie czerepu ceną starannie wybieranych, drogich towarów. Koszty kaprysów przedstawiciela czarnej, choć umundurowanej władzy, wliczając w to lizusostwo i włazidupstwo miłościwie dowodzących, pokrywano z zysków działalności PX-u. Czyli zarobione przez sklep pieniądze szły na dziesięcinę dla bezczelnego „czarnego”. W 1998 r. trefna gorzała Głódzia została załadowana na fracht pierwszej rotacji. Przesyłkę nadzorował i autoryzował sam dowódca kontyngentu płk Marek O., dzisiejszy pionier stabilizacji Iraku. Przyznać trzeba, że dowództwo nie robiło nikomu problemów w zakupieniu i załadowaniu alkoholu. Każdy chciał przywieźć swoją „wodę święconą”, nie tylko Głódź, który jeszcze za wódę nie płacił. „Ustawieni” w Katowicach Pyrzowicach celnicy nie pomogli. Inspekcja Celna dotarła przed przylotem samolotu z Libanu (prawdopodobnie dostali cynk) i nie odpuściła. Zaczęła kontrolować celników prowadzących odprawę. W efekcie zatrzymano wszystko z wyjątkiem przesyłki adresowanej na Głódzia. Wówczas – z powodu nierównego traktowania bagażu – pierwsza rotacja zastrajkowała, odmawiając opuszczenia terenu lotniska. Trwało to kilkanaście godzin i zakończyło zakwestionowaniem całego alkoholu łącznie z Głódziowym, a potem wieloma sprawami karnoskarbowymi. W następnych latach kopiował z powodzeniem swoje przemytnicze sukcesy z przyzwoleniem najwyższych rangą wojskowych, którzy wierzyli, że „Flaszka” albo może im pomóc w karierach, albo bardzo zaszkodzić (Foen).

Tyle wojskowi, oddani pieczy duszpasterskiej bpa Głódzia.

A on sam? Nic tylko imprezuje.

19 lutego odbyły się w Warszawie uroczystości 13 rocznicy jego ingresu do Katedry Polowej Wojska Polskiego. Relacjonuje je specjalnie dla „FiM” jeden z uczestników spędu (obecność „mile widziana”, czyli obowiązkowa):

– Impreza składała się z dwu części: w katedrze polowej (z udziałem kompanii honorowej i kilkunastu generałów) oraz w budynku Sądu Najwyższego naprzeciw katedry (dla księży). O odejściu z posady biskup nie mówił, natomiast w kuluarach szeptano, że z lenistwa nie chciało mu się zrobić uroczystej odprawy w jakiejś jednostce wojskowej. A może obawiał się w tej sytuacji pokazać żołnierzom i kadrze?… My – kapelani w pomieszczeniach sądu – byliśmy dobitnym znakiem wyalienowania z życia żołnierskiego. Widać lepiej być w sądzie z gośćmi i gadać trzy po trzy, niż z żołnierzami obchodzić wspomnienie początków odnowy biskupstwa. O ile mi wiadomo, balangę dla uprzywilejowanych gości zaplanowano w sam dzień rocznicowy, czyli 23 lutego.

Wypada się cieszyć, że III wojny światowej generał biskup nam nie rozpęta. Ale trzeba się też i smucić, bo mundur wciąż cieszy się społecznym szacunkiem, sutanna zresztą też…

W wojsku mają więc nadzieję, że – zgodnie z watykańskimi przeciekami – Głódź już wkrótce zamieni lampasy na kardynalski kapelusz. Według źródeł kościelnych, ma się to wiązać z objęciem stanowiska przewodniczącego Konferencji Episkopatu Polski.

http://steviewhite.proboards18.com
http://www.polska-zbrojna.pl/dyskusja/

Niestety linki są już nie aktywne.

[2004] FaktyiMity.pl Nr 9(208)/2004

Możliwość komentowania jest wyłączona.

%d blogerów lubi to: