FiM – Wyścig do tronu

Polskich biskupów czeka trudny wybór nowego szefa Episkopatu RP. Zdaniem kościelnych bukmacherów, największe szanse ma „Grzybek” a tuż za nim „Flaszka”.

Wydarzeniem najbliższego (10–11 marca) zebrania plenarnego Konferencji Episkopatu Polski będą wybory „szefa wszystkich szefów” i jego zastępcy. Dobiega oto końca pięcioletnia kadencja na stanowisku przewodniczącego KEP arcybiskupa przemyskiego Józefa Michalika, który – wraz z metropolitą poznańskim abp. Stanisławem Gądeckim– przez pięć minionych lat kierował pracami tego konwentyklu. I choć statut KEP dopuszcza możliwość sprawowania funkcji szefa (rzecz dotyczy również zastępcy) przez dwie kolejne kadencje, to z puszczanych przez hierarchów bączków wynika, że kościelna „czapka” zostanie wymieniona.

Wyjaśnijmy, że według rzeczonego statutu i kodeksu prawa kanonicznego…

# na urząd przewodniczącego mogą kandydować wyłącznie ordynariusze, czyli potencjalnych kandydatów jest 44 (w tym biskup polowy Wojska Polskiego oraz dwóch zarządców diecezji obrządku bizantyńsko-ukraińskiego – poza szansami);

# wyboru dokonają wszyscy czynni biskupi (obecnie 104, bowiem tzw. seniorom będzie tylko wolno modlić się i przyglądać).

Na kogo wypadnie? O tym „zadecyduje oczywiście Duch Święty”, ale jeśli trzymać się znaków na ziemi i notowań kościelnych bukmacherów, to wydaje się wielce prawdopodobne, że wskaże jednego z niżej wymienionych.

###

I. Metropolita gdański oraz Honorowy Obywatel Hrubieszowa, Goniądza, Szudziałowa, Korycina i Moniek, 64-letni abp Sławoj Leszek Głódź, alias „Flaszka”…

# W młodości, „żeby rozbujać dzwon, musiał opasywać się liną i wieszać na niej. No i pewnego razu tak nieszczęśliwie dzwonił, że lina okręciła mu się dookoła szyi i pociągnęła do góry. Gdy go odcięto i ocucono, ksiądz proboszcz mówił, że to cud i Sławojek z pewnością daleko zajdzie” – opowiadała „FiM” jego koleżanka z rodzinnej wsi Bobrówka, pamiętająca arcybiskupa „bosego i zasmarkanego, z krówkami na pastwisku”;

# Jesienią 1999 r., po tzw. uroczystościach patriotyczno-religijnych w Katyniu (sic!), zaaranżował ostrą popijawę na pokładzie samolotu transportującego delegację do kolejnego miejsca martyrologii i schlał Aleksandra Kwaśniewskiego tak, że nad grobami polskich oficerów w Charkowie pan prezydent ledwo trzymał się na nogach (słynna „chora goleń”), gdy jego kompan od kieliszka, znany z twardego łba do kielicha, wygłaszał płomienną homilię. Po latach nawet media kościelne przyznały, że to właśnie „Flaszka” polewał podczas bankietu w samolocie, utrwalając sobie wódą pamięć o pomordowanych w Katyniu (por. „Przewodnik Katolicki” z 11 listopada 2007 r.);

# Jako biskup polowy ingerował w obsadę kadr Wojskowych Służb Informacyjnych. Uratował m.in. przed wyrzuceniem z roboty skompromitowanego lewymi interesami pułkownika Tadeusza B., żebrząc w grudniu 2001 r. u szefa WSI, generała Marka Dukaczewskiego, „żeby Tadziowi nie robić krzywdy, bo to taki zasłużony dla Ordynariatu Polowego człowiek”. Również z rekomendacji i po wyjątkowo uporczywych naleganiach Głódzia przyjęto do wojskowych specsłużb Wojciecha S.– byłego kleryka seminarium duchownego, zatrzymanego w grudniu 2003 r. z ponad setką tajnych dokumentów, za co – wobec okazanej skruchy i przyznania się do szpiegostwa na rzecz Rosji – został skazany tylko na 3 lata więzienia;

# W lutym 2004 r. był adresatem listu, w którym długoletni proboszcz Parafii Wojskowej w Krakowie ksiądz pułkownik Zygmunt Gola zarzucił mu moralną odpowiedzialność za samobójczą śmierć paskudnie poniżanego 31-letniego ks. por. Dariusza S. – pierwszego kapelana wyświęconego przez biskupa Głódzia. „Mija 13 lat od powołania Waszej Osoby na stanowisko biskupa polowego, które zostało zbezczeszczone całokształtem zainteresowań niekościelnych, chciwością materialną, prostactwem zachowań. Tolerowany alkoholizm w rezydencji biskupa polowego oraz na probostwach niektórych parafii wojskowych, gdzie pełnią stałe obowiązki kościelno-gospodarcze żołnierze służby zasadniczej, przynosi zgorszenie i deprawację młodych ludzi. Gorszące kadrę »manewry« towarzyskie gromadzące elitę karierowiczów zniesławiają Twoją Osobę, dla której ważniejsze jest »cin-cin« niż Szczęść Bo-że! Twój czas wydaje się dokonany. Odejście w porę i według własnej decyzji będzie dowodem odzyskania honoru, który straciłeś z własnej winy i woli” – chłostał oberfeldurata ks. płk Gola;

# Z dniem 2 października 2004 r. odszedł do cywila, lecz nie z „własnej decyzji”, bowiem został… wyniesiony przez papieża Jana Pawła II do godności arcybiskupa i mianowany ordynariuszem diecezji warszawsko-praskiej. Po 13 latach balowania w wojsku wziął jak swoje ćwierć miliona złotych odprawy i wciąż inkasuje od armii co miesiąc ponad 8 tys. zł emerytury na rękę;

# Podczas ubiegłorocznych obchodów 17 rocznicy powstania tuby o. Tadeusza Rydzyka twierdził, że choć „media laickie zwierają szeregi i atakują często bez pardonu” ojca dyrektora, to „Radio Maryja konsekwentnie łagodzi obyczaje oraz wprowadza harmonię społeczną”, podczas gdy nawet telewizja publiczna „promuje homoseksualne związki rujnujące ludzi moralnie”. W swoim wystąpieniu towarzyszącym obchodom ustanowionego przez kat. Kościół tzw. Światowego Dnia Środków Społecznego Przekazu żalił się na niewdzięczność dziennikarzy, którzy mają u wielebnych dług wdzięczności za „wolność wymodloną i wycierpianą przez długie lata”, a mimo to ani myślą go spłacać, „sprzeciwiając się wartościom, dzięki którym ta wolność do nas przyszła”.

###

II. Metropolita krakowski oraz Honorowy Obywatel Makowa Podhalańskiego, Nowego Targu, Opoczna, Pelplina, Krosna i Wadowic, 70-letni kardynał Stanisław Dziwisz, zwany przez kolegów biskupów Grzybkiem…

# Prawdziwie czarnej roboty posmakował tylko w jednej parafii. Było to w Makowie Podhalańskim, gdzie trafił w 1963 r. zaraz po święceniach i skąd trzy lata później awansował na posadę kapelana arcybiskupa Karola Wojtyły. Przeprowadzka do Krakowa być może uratowała „Grzybkowi” życie, bowiem w Makowie bardzo go nie lubiły psy proboszcza, które pewnego dnia „uciekły przez ogrodzenie z terenu plebanii i zaczęły gonić księdza Dziwisza. On nie miał gdzie uciec. Wbiegł na pobliski cmentarz i wskoczył na krzyż, który był bardzo spróchniały i ledwo go utrzymał. Siedząc na tym krzyżu, modlił się, żeby psy odeszły. I tak się stało!”– powtarza relację cudu Józef Jurek, emerytowany kościelny z Makowa;

# Żyjąc przez prawie 40 lat w cieniu wielkiego Patrona, podobno nie istniał („Powtarzał mi: mnie nie ma, ja nie istnieję” – wspomina ks. Adam Boniecki, redaktor naczelny „Tygodnika Powszechnego”), choć – według włoskiego dziennika „La Stampa” – przez dłuższy czas udawało mu się skutecznie ukrywać przed papieżem informacje o seksualnym wykorzystywaniu poznańskich kleryków przez abpa Juliusza Paetza oraz o ekscesach pedofilskich w Ameryce Południowej z ojcem Degollado (założyciel i przełożony zgromadzenia Legionistów Chrystusa) w roli głównej. Przez watykanistę z dziennika „La Repubblica” (cytującego opinie najwyższych rangą dostojników kościelnych) był też oskarżany o to, że w ostatnich miesiącach życia Jana Pawła II uzurpował sobie rolę interpretatora papieskich pragnień i podejmowanych rzekomo decyzji, o których nikt inny nie słyszał;

# Po dwóch latach zasiadania na tronie metropolity apelował  – chapeau bas! – do zgromadzonych na Jasnej Górze biskupów: „Nadszedł czas, aby – w imię odpowiedzialności przed Ojcem Świętym i Kościołem, a także przed tymi, którzy po nas przyjdą – zabrać ostateczny głos w sprawie zasadniczej, a sprowokowanej przez Radio Maryja. Nie chodzi tu tylko o samą osobę dyrektora, lecz o naszą odpowiedzialność za duszpasterstwo, które stopniowo wymyka się spod kontroli biskupów i przechodzi w inne ręce (…). Chodzi o to, że coraz częściej Radio Maryja nie jest składnikiem jedności polskiego Kościoła, lecz staje się elementem przetargu oraz rozgrywek politycznych i społecznych (…). Dlatego wydaje się bezwzględnie konieczne ustanowienie nowego zarządu Radia Maryja i Telewizji Trwam”… – wołał na puszczy kardynał;

# Uroczyście pokropił swoją uwiecznioną w brązie figurę wystawioną w rodzinnej Rabie Wyżnej, gdzie wójtem jest jego bratanek Andrzej Dziwisz;

# Ostro atakuje księży rezygnujących z sutanny: „Istnieją kapłani, którzy uciekają z pola bitwy. Zabrakło im Bożej odwagi. Poddali się. Ale jest to tylko pozorne rozwiązanie. Kapłan bowiem pozostaje na froncie do końca życia. Nawet jeśli zdezerteruje, żyje w ciągłym napięciu i płaci wysoką cenę za niewierność”– odgraża się dobroduszny przyjaciel JPII w wydanej niedawno książce, której tytułu doprawdy nie warto przytaczać;

# Żerując na legendzie Patrona, bezwstydnie i nie cofając się nawet przed poświadczaniem nieprawdy w dokumentach notarialnych, usiłuje wydzierać ludziom ich prawowity majątek, co demaskowaliśmy (ostatnio w „Kuria nostra”  – „FiM” 39/2008) m.in. na przykładzie krakowskiego Stowarzyszenia „Dom Rodzinny”, któremu kardynał na wszelkie możliwe i nikczemne sposoby próbuje odebrać posiadane przez tę organizację nieruchomości.

###

Mówiąc o kandydatach na przewodniczącego KEP, nie należy oczywiście zapominać o arcybiskupie warszawskim Kazimierzu Nyczu oraz możliwości reelekcji abpa Michalika. Ale z tymi może być problem, kiedy nadejdzie czas na umieszczenie w litanii świętych – przecież żaden nie wisiał za szyję na sznurze dzwonu ani też nie chronił się przed psami na cmentarnym krzyżu…

[2009] FaktyiMity.pl Nr 10(470)/2009

Możliwość komentowania jest wyłączona.

%d blogerów lubi to: