FiM – Dzieli i rządzi

Proboszcz Józef Misiak z Jedwabna na Mazurach wszelkie przepisy traktuje jak powietrze, a ludzi ma w tej części ciała, z której wyrastają nogi. Biskupa też!

Kilkanaście lat temu właśnie z tego powodu pod eskortą policji musiał uciekać z Gietrzwałdu, gdzie usiłował zawłaszczyć jeden z gminnych obiektów. Wtedy przeciwko niemu stanęli murem niemal wszyscy mieszkańcy gminy.

W kolejnej parafii, tym razem w Jedwabnie k. Szczytna, Misiak popełnia te same błędy. Mieszkańców bezustannie dzieli i buntuje przeciwko władzy, a konflikt z wójtem tylko dzięki spokojnemu usposobieniu tego ostatniego nie zakończył się mordobiciem.

Trzeba przyznać, że leciwy sutannowy jest ambitny. Wyremontował kościół, przebudował plebanię i rozpoczął budowę potężnego parkanu ze stacjami Drogi krzyżowej. Problem tylko w tym, że przy żadnej inwestycji nie zawracał sobie głowy jakimikolwiek przepisami czy pozwoleniami budowlanymi, co w końcu musiało doprowadzić do konfliktu. Także przy innych sprawach ks. Misiak nie respektuje prawa.

– W ubiegłym roku na miejscowym cmentarzu z inspiracji proboszcza wycięto samowolnie sporo dorodnych drzew – mówi wójt Włodzimierz Budny. – O tym fakcie zawiadomiłem prokuraturę w Szczytnie, ale ta umorzyła postępowanie, bo… drewno znikło. Pięknie – nie ma trupa, nie ma zbrodni.

Inspektorzy nadzoru budowlanego ze Szczytna, gdy zawiadomiono ich o samowoli budowlanej w Jedwabnie, zachowali się podobnie jak prokurator. Ksiądz wzniósł potężny parkan niezgodnie z przepisami, zmienił konstrukcję starej plebanii, zniszczył elewację i mozaikę z podobizną św. Józefa znajdującą się na zabytkowym kościółku, a zastraszeni urzędnicy z nadzoru budowlanego stwierdzili, że wszystko jest cacy. To jeszcze bardziej ośmieliło plebana. I choć wiedział doskonale o potrzebie wybudowania drogi w pobliżu cmentarza, która ułatwiłaby życie mieszkańcom, zablokował wszelkie decyzje Urzędu Gminy w tej sprawie. Od lat nie stara się o wywiezienie gigantycznej góry śmieci (na zdjęciu) zalegającej w sąsiedztwie nekropolii. – Dla świętego spokoju i w trosce o stan sanitarny Jedwabna gotowi byliśmy wydać kilka tysięcy złotych i wywieźć te śmieci, ale proboszcz kategorycznie zabronił wtrącania się w jego sprawy – mówi wójt.

– Od dawna przyglądam się temu sobiepaństwu proboszcza i nie mogę zrozumieć, dlaczego jest ono tak długo tolerowane – zastanawia się pan Tadeusz, jeden z mieszkańców Jedwabna. – Ostatnio doszło do eskalacji konfliktu z władzą, bo księdzu udało się skłócić także radnych. A już myślałem, że zapanuje wreszcie spokój, gdy dwa miesiące temu metropolita warmiński Edmund Piszcz odwołał ks. Misiaka i mianował na jego miejsce innego księdza. Trzeba było widzieć, w jaki szał wpadł wówczas nasz proboszcz, jak montował grupę dewotów, by go bronili za wszelką cenę. Ku mojemu zdziwieniu ostatecznie udało mu się doprowadzić do zmiany decyzji arcybiskupa i pozostania w parafii.

W olsztyńskiej kurii metropolitarnej znają doskonale wybryki Misiaka. Jeden z wysokich urzędników pokazał nam nawet pismo metropolity wystosowane do wielebnego we wrześniu ubiegłego roku, w którym stoi czarno na białym, że arcybiskup nie akceptuje stylu pracy swojego podwładnego. „Zabraniam Księdzu Prałatowi – pisze metropolita – podejmować w nauczaniu wątków personalnych oraz zajmować się krytyką osób i instytucji. Postawa Księdza Prałata powoduje niepokoje wśród wiernych i ich skłóca. Dlatego musi Ksiądz Prałat takiego sposobu funkcjonowania zaprzestać”. Arcybiskup Piszcz nakazał też proboszczowi pilne uporządkowanie wszystkich spraw związanych z inwestycjami, odwołał go ze składu Archidiecezjalnej Komisji ds. Sztuki i ukarał upomnieniem kanonicznym (w myśl kan. 1740 i 1741).

KODEKS PRAWA KANONICZNEGO, KAN. 1740 I 1741
Gdy posługiwanie jakiegoś proboszcza na skutek jakiejś przyczyny, nawet bez jego poważnej winy, staje się szkodliwe lub przynajmniej nieskuteczne, może on zostać usunięty z parafii przez biskupa diecezjalnego. Przyczyny, dla których proboszcz może być usunięty z parafii, zgodnie z przepisami prawa, są następujące:
1) sposób postępowania, który przynosi kościelnej wspólnocie poważną szkodę lub zamieszanie (…);
3) utrata dobrego imienia u uczciwych i poważnych parafian lub niechęć w stosunku do proboszcza, które według przewidywania szybko nie ustaną.
Uwaga, do tego tekstu jest ksero wspomnianego dokumentu Piszcza, a także zdjęcia, m.in. z inwestycjami proboszcza i górą śmieci przy cmentarzu.

[2004] FaktyiMity.pl Nr 30(229)/2004

Możliwość komentowania jest wyłączona.

%d blogerów lubi to: