FiM – Nerwowy jak ksiądz

Księdza katechetę z jednej z sandomierskich szkół podczas lekcji religii znów poniosły nerwy. Gdy 10-letnia Sylwia odwróciła się do kolegi, proboszcz dopadł ją i chwycił za włosy. Syknęła z bólu, jednak wystraszona milczała zarówno w szkole, jak i w domu. Wszystko wydało się na drugi dzień, gdy matka dziewczynki zobaczyła na jej głowie łysinę: 5,5 na 5 cm!

Lekarz badający Sylwię nie miał żadnych wątpliwości, że włosy zostały wyrwane z dużą siłą. Wykryli też u niej inne obrażenia. Uczniowie opowiedzieli szczegółowo, co stało się podczas lekcji religii.

Przypadek Sylwii nie był jedyny. Wcześniej katecheta potrafił chwycić za głowy dwóch chłopców i bić głową o głowę. Przed laty boleśnie wytargał za uszy dziecko z zerówki. Ręce latały mu nerwowo przy byle okazji. Zastraszone dzieci milczały i nie żaliły się wcześniej rodzicom. Dopiero teraz opowiadają o tym z drastycznymi szczegółami.

Rodzice interweniowali w kurii diecezjalnej. Domagają się odsunięcia nerwowego księdza od nauki w szkole. Podobnie uważają nauczyciele. Dyrektor szkoły na wiadomość o tym, co spotkało Sylwię, natychmiast wystosował oficjalne pismo do kurii. Otrzymał zapewnienie, że od nowego roku szkolnego „sytuacja ulegnie poprawie”. Co to znaczy, nie wiadomo. – Po incydencie nie udało mi się porozmawiać z katechetą, bo ten poszedł natychmiast na zwolnienie lekarskie – mówi dyrektor szkoły Grzegorz Socha.

Władze oświatowe Sandomierza znają sprawę Sylwii, ale nie chcą się wtrącać. – To dyrektor szkoły musi rozwiązać problem zgodnie z obowiązującymi przepisami – mówi Małgorzata Lipa, szefowa oddziału zamiejscowego Kuratorium Oświaty.

Zdarzenie w szkole przepełniło kielich goryczy. Mieszkańcy parafii mają już dość pasterza, który nie dba o świątynię i uprzykrza życie parafianom. – Krytykuje nas za wszystko i przy każdej okazji, nie pozwala posprzątać należycie kościoła. Chcemy innego proboszcza – mówi jeden z mieszkańców pobliskiego osiedla. – Nasz proboszcz chciałby zaprowadzić dyscyplinę niczym w pruskim wojsku – żali się jedna z parafianek. – Podczas pogrzebów, zamiast oddać hołd zmarłym, porusza problem datków – dodaje inna. – Ksiądz traktuje nas jak bydło – stwierdza zirytowany pan Andrzej. Nic więc dziwnego, że ludzie coraz częściej odwiedzają inne kościoły.

Mieszkańcy parafii zbierają podpisy, bo chcą pozbyć się swojego duszpasterza. Z zadowoleniem powitali przeciek z kurii, że od nowego roku szkolnego ich proboszcz nie będzie już uczył religii.

Usunięcie jednego proboszcza czy jednej katechetki nie rozwiązuje problemu. Niedawno opisywaliśmy przypadek ucznia jednej z łódzkich szkół, pobitego przez siostrę uczącą religii. Chłopak wylądował w szpitalu, sprawą zajęła się prokuratura. Dlaczego do szkół trafiają ludzie bez predyspozycji, źle przygotowani do pracy pedagogicznej, nadmiernie nerwowi lub wręcz psychopatyczni? Dlaczego dyrektorzy szkół nie reagują już wtedy, gdy napływają do nich takie sygnały jak np. w Sandomierzu? Czyżby aż tak bardzo bali się „świętych krów” w sutannach?

[2002] FaktyiMity.pl Nr 28(123)/2002

Możliwość komentowania jest wyłączona.

%d blogerów lubi to: