FiM – Pomocniczek

Co jeszcze wymyślą niektórzy zwyrodniali księża uczący religii w szkołach? Czy nakaz rozbierania dzieci i biczowania ich przez kolegów to już kres ich dewiacyjnych pomysłów?

Podejrzewany o niecne czyny ks. Stanisław* Wróbel z Pielgrzymki opodal Złotoryi oficjalnie zaprzeczył, jakoby kiedykolwiek podniósł rękę na dziecko. I chyba mówi prawdę, bowiem jako przykładny katecheta tylko wyznaczał dzieciaki z zerówki do publicznego obnażania swoich rówieśników, a potem nadzorował wykonywanie kary chłosty przez inne maluchy. Sam szlachetny duszpasterz jedynie pomagał przytrzymywać okładanych delikwentów oraz użyczał swego ukochanego kijka o ślicznej nazwie „pomocniczek”.

Klasa do nauczania religii nie wyróżnia się niczym szczególnym. Kilka ławek, małe krzesełka i dywanik, na którym kładziono obnażone dzieci w celu wykonania kary. Tuż nad tablicą, obok godła narodowego, wisi ukrzyżowany Chrystus. Zbawiciel musiał się naoglądać scen rodem z wynaturzonych koszmarów…

Religijna alergia
Afera zaczęła się, gdy rodzice z Pielgrzymki zauważyli u swoich małych pociech dziwne objawy chorobowe. Dzieciaki miały rozstroje żołądka, zachowywały się bardzo nerwowo i twierdziły, że nie mogą iść do szkoły, bo są chore. Wreszcie ktoś skojarzył, iż objawy chorobowe nasilają się jedynie we wtorki i czwartki, czyli w dni katechezy… Po kilku rozmowach stało się jasne, czego boją się dzieci.

Tutejsi dorośli nie są wcale zwolennikami wychowania bezstresowego – twierdzą, że dziecku można dać klapsa, jeśli faktycznie zasłużyło. Ale gdy małolaty z zerówki opowiedziały o stosowanym przez księdza ceremoniale wymierzania kar – to w gminie zawrzało. Tym bardziej że opowieści sześciolatków w pełni potwierdzili także ich koledzy ze starszych klas.
– Ksiądz powiedział, żeby ściągnąć Adamowi majtki i Patryk z Danielem go bili – opowiada chłopczyk z zerówki.
– Dlaczego go bili?
– Bo ksiądz kazał.
– A czym go bili?
– Są takie kijki – do bicia i do ćwiczeń.

Lekcja etyki
Ksiądz Franciszek Wróbel od dawna jest znany jako zwolennik twardej szkoły wychowawczej. Wierni twierdzą, że niejednokrotnie ogłaszał to publicznie z ambony. Wkrótce doświadczyć miały tego ich dzieci.
– Powiedz, jaka to była lekcja?
– To była religia.
– A ile osób było wtedy w klasie?
– Cała klasa – siedemnaście.
– Rozbieraliście kolegę przy dziewczynkach?
– Tak – odpowiada chłopak i potwierdza zaraz, że dzieci zawsze rozbierane są przy całej klasie. Bez względu na płeć… On sam nie widział momentu bicia, bo… zasłania sobie rączką oczy. Często tak robi.
– Ja też byłem wcześniej wyznaczany do bicia i rozbierania – chłopiec mówi o tym w obecności matki.
– Co ci wtedy kazał ksiądz?
– Żeby lać taką laską…

Autorytet katechety
Starsza koleżanka chłopczyka opowiada o podobnych zdarzeniach sprzed roku.

– W naszej zerówce to wystarczyło, żeby ktoś się nie słuchał księdza albo rozmawiał na religii, to też dostawał. Wtedy inne dzieci musiały go rozbierać i bić. Tak dostał też Maciek.

Maciek w pełni potwierdza słowa koleżanki, choć szybko zaznacza, że wcale nie dostał za złe zachowanie. Naraził się księdzu, bo „osłabił jego autorytet”, ponieważ nie chodził do kościoła…

Dyrektor szkoły w Pielgrzymce, Zenona Iwaniak, przyznaje, że o sprawie dowiedziała się od wychowawczyni dzieci z zerówki. Dlaczego nie powiadomiła prokuratury ani policji? Następuje długie milczenie, a potem nieudolne tłumaczenie, jakoby nie miała pewności co do faktu zaistnienia przestępstwa.
– Ponieważ nie jestem ekspertem, a ksiądz zaprzeczył oskarżeniom, więc załatwiliśmy sprawę wewnątrz szkoły.
– Czy rozmawiała pani z pokrzywdzonymi dziećmi?
– Nie było potrzeby, żeby narażać je na stres.
– A gdyby zjawiła się u pani kolejna wychowawczyni z wiadomością o zgwałceniu dziecka, czy – mimo że nie jest pani ekspertem – zawiadomiłaby pani prokuraturę?
– To już zupełnie inna sprawa!

Niestety, to nieprawda. Pani dyrektor Iwaniak, która o obnażaniu i biciu dzieci dowiedziała się od podwładnego, czyli drogą służbową, miała obowiązek zgłosić to, jak każde ścigane z urzędu przestępstwo, do odpowiednich organów policji i prokuratury.

A swoją drogą, jeśli podczas parogodzinnej wizyty reportera w dniu zakończenia roku szkolnego kilkanaście (!) osób potwierdziło wieloletnie ekscesy księdza, to dlaczego nic nie wie o nich dyrektor szkoły?! Być może gmina powinna znaleźć nowego szefa tej placówki.

Ucieczka przewodniczącego
W urzędzie gminy nie było wójta, więc o wypowiedź na temat bulwersujących zachowań księdza został poproszony przewodniczący rady gminy, który oświadczył, że wcale nie jest przewodniczącym tylko… kolegą sekretarki wójta, a po sfotografowaniu go natychmiast uciekł. Kilka minut potem speszona sekretarka przyznała, że był to właśnie pan przewodniczący.
– Dlaczego pani kłamała, potwierdzając, że to pani kolega?
– Tak jakoś wyszło…

Ludzie na gminnych stanowiskach wiedzą, że sprawa jest śmierdząca, toteż nikt nie chce podpaść miejscowemu księżulowi…

Piętro wyżej panie urzędniczki, zamiast pracować, wesoło świętują przy wyrobach cukierniczych. Na widok aparatu uciekają, a nawet rzucają kluczami, by ich nie fotografować. Bardzo wesoły jest urząd w Pielgrzymce…

– Myślę, że co najmniej połowa mieszkańców (pięciotysięcznej gminy – przyp. DJM) popiera moje starania o sprawiedliwość – twierdzi ojciec poszkodowanego Daniela, Bogdan Gomółka. – Nie można dopuścić, aby w ten sposób pod osłoną sutanny zachowywała się osoba zatrudniona w szkole jako pedagog i wychowawca dzieci. Moje zdanie podziela wielu ludzi, ale tylko niektórzy mają odwagę głośno o tym mówić.

Pan Bogdan opowiada, jak po rozmowie z synem poszedł do szkoły i zobaczył w klasie… wystawę rysunków przedstawiających sceny obnażania i bicia dzieci. Usunięto je dopiero po jego interwencji.

Wychowawczyni klasy Łucja Stepanow twierdzi, że początkowo nie miała pojęcia, iż skargi dzieci na publiczne rozbieranie i wymierzanie kary przez kolegów miały cokolwiek wspólnego z księdzem. Chciała wpłynąć na maluchy, każąc im – niejako ku przestrodze – narysować ich naganne zachowanie.

– Początkowo myślałam, że chodzi tylko o złe zachowanie uczniów. Dopiero potem dzieci zaczęły się przekrzykiwać, że kazał im to robić ksiądz.

Policja w Złotoryi przed kilkoma dniami wszczęła postępowanie w tej sprawie. Dlaczego dopiero teraz? Bo zdaniem funkcjonariuszy, w grę wchodzą tylko takie paragrafy kodeksu karnego, w których ściganie następuje na… wniosek poszkodowanego. To prawda – do tej pory nie zgłosił się żaden poszkodowany małolat z zerówki…!

A co ze znęcaniem się psychicznym i fizycznym nad dziećmi? Czyżby ktoś zapomniał, że kodeks karny jednoznacznie określa ściganie tych przestępstw z urzędu…? Grozi za to kara nawet do pięciu lat pozbawienia wolności!

W Pielgrzymce stoi aż sześć dużych krzyży pokutnych. Na miejscowym księdzu nie robią wrażenia. Czyżby postawiono je tam dla dzieci?

*Powinno być Franciszek Wróbel

[2002] FaktyiMity.pl Nr 26(121)/2002

Możliwość komentowania jest wyłączona.

%d blogerów lubi to: