FiM – Święta triada

Księża przestępcy zafundowali policjantom komputerowe wyposażenie komendy. Dla zatarcia śladów przekrętu lewe kwity podpisywali: starosta, komendant i proboszcz…

Szkolenie komandosów w jednostce GROM („FiM”, nr 15/2002) nie było jedynym przejawem miłości salezjanów do policji w Lubinie. Hojność (aktualnie aresztowanych) księży z parafii św. Jana Bosko dawała im komfort bezpieczeństwa w kontaktach z lokalną sprawiedliwością. Zatrzymań dokonało dopiero Centralne Biuro Śledcze. Na ślad kolejnej afery naprowadziły nas listy i informacje od samych policjantów.

Afera związana jest z kościelną komputeryzacją komendy policji. Oficjalnie odbyła się ona na początku 2001 roku, choć w rzeczywistości miała miejsce pół roku wcześniej, czyli w pełnym rozkwicie procederu parafialnych przestępców. W tym czasie parafia św. Jana Bosko wystosowała do starosty powiatowego list z informacją o przekazaniu dla policji komputerowego sprzętu. Niestety, nie zadbano nawet o zatarcie śladów, że w grę wchodzi sponsoring jedynie dla pozorów dokonany za pośrednictwem lokalnej administracji.

„Ponieważ wyżej wymienione urządzenia są sprzętem bardzo delikatnym, zwracam się z prośbą o bezpośrednie przekazanie przedmiotowego sprzętu do I Komisariatu Policji w Lubinie, nie narażając go tym samym na wielokrotny transport” – napisał 1 marca 2001 r. do starosty ksiądz proboszcz Władysław Kozera.

Oficjalnie sprzęt komputerowy jako darowiznę na rzecz porządku i bezpieczeństwa publicznego starostwo powiatowe przejęło od parafii 6 marca 2001 r., a potem zarząd powiatu podjął fikcyjną uchwałę (wszak sprzętu na oczy nie widział).

Po kilku dniach, 27 marca, pod protokołem przekazania mienia… (ze starostwa!) podpisali się: komendant Zdzisław Nitkowski i starosta Józef Bober. W ten sposób obaj urzędnicy aktywnie zacierali ślady bezpośredniego sponsorowania policji przez przestępców, jednakże w poczuciu bezkarności nawet nie zadbali o pozory prawdziwości transakcji.

Z dokumentacji wynika bowiem, że podarowany przez salezjanów sprzęt został zainstalowany w sieci komendy już w listopadzie 2000 r. Potwierdza to jednoznacznie zapis na dokumencie policyjnego Zakładu Usług Informatycznych z 24 marca 2001 r.

Dorabianie w marcu 2001 r. dokumentacji post factum było poprzedzone kurtuazyjną korespondencją. Najpierw – w styczniu 2001 roku – „przyszłym parafialnym darczyńcom” pisemnie wyraził swą wdzięczność wicestarosta Krzysztof Krajewski:

„Inicjatywę Księdza Proboszcza dotyczącą przekazania sprzętu komputerowego dla potrzeb Komisariatu I KPP w Lubinie przyjmuję z wyrazami szczerego uznania”.

Aby być „w zgodzie z prawem”, urzędnicy starostwa zwrócili się do fachowej firmy komputerowej z prośbą o wycenę wartości przedmiotowych darów, czyli zestawów komputerowych, dwóch drukarek Canon oraz skanera. Choć były to jedynie tzw. składaki, to łącznie oceniono ich wartość na niezłą sumkę 12 tys. złotych brutto. Wyceny dokonano 20 marca 2001 r. A już 27 marca starosta Bober przekazał tenże sprzęt komendantowi Nitkowskiemu – choć teraz wartość darowizny określono już, uwaga! na… 24 tys. złotych! Protokół przekazania podpisali i opatrzyli swoimi imiennymi pieczęciami obaj szacowni panowie. Kto na tym zarobił i ile? Odpowiedzi nie można znaleźć w starostwie ani na policji – to tematy tabu.

Ksiądz Kozera też nie chce rozmawiać, twierdząc, że nie bardzo pamięta, jakie dokumenty podpisywał. Zaś występujący w jego imieniu wikary Marek Fonfara ma spore wątpliwości, czy pieczęć i podpis proboszcza nie zostały przypadkiem sfałszowane. Przez kogo? Tu następuje długie westchnienie, uśmiech i krótka rozmowa o siedzącym w areszcie księdzu doktorze Ryszardzie Matkowskim (aresztowanym pod zarzutem wyłudzenia 133 mln zł).
– On z całą pewnością miał powody, by sponsorować policjantów… Bardzo dziwne stanowisko zajęli policjanci z inspektoratu KWP we Wrocławiu.
– Natychmiast przekazaliśmy otrzymane materiały do głębszej analizy. Wobec uzasadnionych podejrzeń, już wkrótce wysyłamy do Lubina specjalną ekipę, która zajmie się zbieraniem i zabezpieczaniem dowodów w tej sprawie – twierdził podinsp. Andrzej Woźniak.

Już pierwsze wyniki pracy inspektorów potwierdziły sfałszowanie dokumentu przez „imiennie ustaloną pracownicę Starostwa Powiatowego” oraz fakt „przyjęcia w użytkowanie przed formalnym przekazaniem darowizny”. Ale zaraz potem Inspektorat tłumaczy postępowanie komendanta Nitkowskiego tym, że nie został o skomputeryzowaniu podległej sobie jednostki powiadomiony przez Komendanta I Komisariatu. Ten zaś, już po zwolnieniu ze służby, głośno zaprzeczył tłumaczeniom byłego szefa.

Bo jak wierzyć w to, że o skomputeryzowaniu jednostki dowódca KPP dowiedział się po kilku miesiącach… Co to za komendant, który nie wie, co dzieje się w jego włościach?

A właściwie to kto pozwolił ludziom z firm pracujących na zlecenie przestępców wejść do komendy i instalować dowolne sprzęty w chronionej prawem sieci komputerowej? A gdzie zabezpieczenia przed możliwością kradzieży tajnych danych i poufnych informacji?

Inspektorat w swoim oświadczeniu tłumaczył, że komendant jednostki, przyjmując komputery, jeszcze nic nie wiedział o przestępczej działalności księży… To kto w takim razie ma o tym wiedzieć?!

[2002] FaktyiMity.pl Nr 25(120)/2002

Możliwość komentowania jest wyłączona.

%d blogerów lubi to: