Za wyrwanie włosów uczennicy – Nie będzie dalej uczył religii

SANDOMIERZ. Ksiądz, który wyrwał dziewczynce garść włosów z głowy, nie będzie już uczył religii. Wierni chcą, aby biskup odwołał go z parafii.

Do zdarzenia doszło w szkole podstawowej w prawobrzeżnym Sandomierzu. Podczas lekcji religii w trzeciej klasie Sylwia odwróciła się do kolegi. Ksiądz, który jest jednoczenie proboszczem miejscowej parafii, podszedł do dziewczynki i wyrwał jej z głowy garść włosów

– Powstała łysina 5 na 5 centymetrów – opowiada matka dziewczynki. Sylwia była tak przerażona, że o całym zdarzeniu opowiedziała w domu dopiero następnego dnia wieczorem. Kiedy rodzice wybrali się do proboszcza, aby porozmawiaæ o tym, nie chciał ich przyjąć. Napisali więc do dyrektora szkoły pismo, w którym poinformowali o zdarzeniu.

– Po tym incydencie ksiądz nie pojawił się w szkole. Przebywa na zwolnieniu lekarskim – wyjaśnia dyrektor szkoły Grzegorz Socha.

Dyrekcja szkoły zażądała zmiany katechety. Do szkoły trafiło pismo z Referatu Katechetycznego Kurii Diecezjalnej w Sandomierzu. Dyrektor referatu, ks. dr Jerzy Dąbek napisał, iż katecheta poinformował kurię, że wycofuje się z nauczania religii w szkole. Jednoczenie ks. Dąbek zapewnił, że we wrzeniu zostanie skierowany do nauczania religii nowy katecheta.

Dla parafian sprawa jednak nie jest jeszcze zakończona. Chcą, aby obecnego proboszcza zastąpił inny. Wierni mówił o wielu przypadkach lekceważenia i poniżania ich przez kapłana. – Podczas pierwszej kolędy ksiądz powiedział mi, że nasze osiedle to pomieszanie woła z osłem – mówi mieszkanka osiedla przy hucie szkła. – Pod naszym adresem zawsze są jakieœ żale, pretensje. Na ostatniej procesji Bożego Ciała ksiądz powiedział, że nie jesteśmy patriotami, bo mamy mało dzieci – dodaje inna.

Rodzice Sylwii przyznają, że nie chcieli sprawie nadawać takiego rozgłosu. Chcieli tylko, aby ksiądz przestał uczyć w szkole, tym bardziej że już w przeszłoœci zdarzały się podobne przypadki. Kilka miesięcy temu innej uczennicy ksiądz naderwał ucho. – Przez te lata wszyscy siedzieli cicho, żeby się nie narażać proboszczowi. Kto nie musiał iść do kościoła, to jeździł w niedziele do innych parafii. A teraz, po tym wszystkim ksiądz na kazaniu powiedział jeszcze, że jestem nadwrażliwą matką – wzdycha kobieta.

[2002.06.18] SlowoLudu.com.pl

Możliwość komentowania jest wyłączona.

%d blogerów lubi to: