FiM – Dramat w trzech aktach

Według księdza Wojciecha Gappy, katolik samobójca nie ma prawa do katolickiego pogrzebu. Osobie, której nikt nie zdołał pomóc za życia, nawet po śmierci nic się nie należy.

AKT I: Pan Zdzisław Olesiński, dla znajomych Zdzicho, był spokojnym i lubianym człowiekiem, ale łatwo ulegał wpływom otoczenia i nie potrafił poradzić sobie z życiem rodzinnym. 21 sierpnia 2004 r. choroba alkoholowa popchnęła go do samobójstwa. Rodzina zajęła się pogrzebem, zlecając jego przygotowanie zakładowi Piotra Skrzypczaka. W sobotę 21 sierpnia w rozmowie z nim ksiądz dziekan Wojciech Gappa, proboszcz parafii Zmartwychwstania Pańskiego w Drawsku Pomorskim (diec. koszalińsko-kołobrzeska) kategorycznie odmówił wypełnienia swego obowiązku – pochowania zmarłego po katolicku. Na wieść o tym bratowa zmarłego Wand awraz ze swoją córką Jolantą udały się na rozmowę do ks. Gappy, który przyjął je na chodniku przed swoją parafią i powtórzył, że nie zamierza chować samobójcy, po czym – robiąc w tył zwrot i wznosząc okrzyki: „Szczęść Boże! Żegnam! Z Bogiem!” – z trzaskiem zamknął za sobą drzwi.

AKT II: W niedzielę 22 sierpnia pani Jolanta wraz z córką zmarłego Ewą postanowiły szukać pomocy u księdza z sąsiedniej parafii pw. św. Pawła Apostoła. Ksiądz Piotr Szczepaniuk, jako człowiek kulturalny, przyjął je w kancelarii, wykazał wiele współczucia i zrozumienia oraz obiecał, że jeżeli tylko ks. dziekan zmieni swoją decyzję, to on chętnie wypełni „siódmy uczynek miłosierny względem ciała”. Uznał, że kapłan nie może robić przeszkód w pochówku człowieka. Po kolejnej wizycie rodziny zmarłego u ks. Gappy sprawa wróciła do punktu wyjścia.

AKT III: W dzień pogrzebu – poniedziałek 23 sierpnia – podczas próby kolejnej interwencji rodziny pana Zdzicha u nieugiętego proboszcza doszło do ostrej wymiany zdań między funkcjonariuszem Krk a osiemnastoletnią wnuczką zmarłego Aurelią Olesińską, która zapowiedziała mu, że napisze o całej sprawie do „FiM”. Zakład pogrzebowy wyznaczył ceremonię na godz. 15.30, a o godz. 14.45 zdesperowani żałobnicy udali się jeszcze raz do księdza Szczepaniuka, który zdecydował się natychmiast porozmawiać z dziekanem. W drodze ks. Piotr odebrał telefon od ks. Gappy, który ostatecznie przystał na pobłogosławienie grobu przez ks. Szczepaniuka. Pogrzebu w kaplicy cmentarnej nie było, więc modlitwę nad zmarłym poprowadził jego szesnastoletni wnuczek Daniel. Ks. Piotr Szczepaniuk wyszedł po kondukt, a nad grobem pana Zdzisława wspomniał, że to nie ludziom dane jest osądzać zmarłego i podziękował rodzinie za dowód wiary. Ale ból wywołany zachowaniem ks. Gappy pozostał, tak jakby rodzinie było mało szoku po samobójczej śmierci bliskiego.

[2004] FaktyiMity.pl Nr 44(243)/2004

Możliwość komentowania jest wyłączona.

%d blogerów lubi to: