FiM – Mniszki dla koneserów

Już 8 miesięcy nasi rodacy w habitach ścierają się z biurokracją moskiewską o swoją własność, a Ruscy wciąż nie chcą im oddać burdelu!

Od kilkunastu dni trwają w mediach dysputy czy oo. franciszkanie otworzyli w Moskwie agencję towarzyską, czy też stali się ofiarami prowokacji. Przypomnijmy: burzę zainicjował rosyjski dziennik „Komsomolskaja Prawda” publikacją z 7 X br. zatytułowaną „Moskiewski klasztor okazał się burdelem”. Temat podchwycił dziennik „Gazieta” artykułem „Burdel wynajmował mieszkanie u mnichów”. 10 X rzecz całą zaprezentowała stacja telewizyjna ORT w audycji „Człowiek i prawo”, a trzy dni później – „Moskowija” (III kanał rosyjskiej telewizji) w programie „Dom Rosyjski” przedstawiła sprawę polskiego franciszkanina o. Grzegorza Ciorocha, który – jako właściciel lokalu będącego siedzibą przybytku rozkoszy – stał się też głównym bohaterem afery. 14 X zareagował Watykan: w specjalnym oświadczeniu dyrektor Biura Prasowego dr Joaquin Navarro-Valls wyraził stanowczy protest wobec „niegodnych działań mających na celu zdyskredytowanie wspólnoty braci franciszkanów w Moskwie, a poprzez nich, Kościoła katolickiego”. Ponieważ relacje ukazujące się w Polsce były – jak zwykle – jednostronne, zbadałem sprawę na miejscu.

Oto fakty. W 1993 roku przybył do Moskwy

franciszkański wysłannik,

doktor teologii o. Grzegorz Cioroch, absolwent papieskiego uniwersytetu „Gregorianum”. Zrobił duże wrażenie na władzach administracyjnych miasta, prezentując się jako główny kurator gigantycznego dzieła edytorskiego „Encyklopedia rosyjskiego katolicyzmu”. Jego prośbę o zgodę na założenie w stolicy placówki franciszkańskiej rozpatrzono pozytywnie i z dniem 17 kwietnia 1995 r. przyznano zakonnikom prawo własności do pięciopokojowego mieszkania o powierzchni 190 m kw., położonego na I piętrze domu przy ul. Zaciszny Zaułek 10 (centrum Moskwy). W uzasadnieniu decyzji administracyjnej zaakcentowano „naukowe i kultowe” przeznaczenie lokalu. Oprócz o. Grzegorza zameldował się w nim jeszcze o. Dariusz Harasimowicz.

W Moskwie istnieje również siedziba tzw. generalnej kustodii franciszkańskiej (rodzaj kurii dla działających w Rosji trzech klasztorów) i w połowie lipca 2001 r. obaj panowie zapragnęli zamieszkać w jej apartamentach, położonych przy ul. Szmitowskiej 2A. Ponieważ ceny powierzchni biurowych i mieszkaniowych w stolicy Rosji są horrendalne, nawet im do głowy nie przyszło, aby poprzedni lokal oddać miastu. Stał więc pusty aż do 1 lutego 2002 r., kiedy to o. Cioroch, otrzymawszy kilkusetdolarowy zadatek, umową 3-letniej dzierżawy udostępnił go Marii Leonidownej Tichonowej. Strony uzgodniły, że ta znana w Moskwie burdelmama o pseudonimie Aleksandra (zakonnicy zapewniają, że o niej akurat nie słyszeli) prowadzić będzie przy Zacisznym Zaułku „działalność charytatywną”.

W ciągu miesiąca franciszkańską siedzibę gruntownie zmodernizowano. Powstało 12 przytulnych gabinecików i gustowny barek z tancrurą. Wybito oddzielne wejście, zainstalowano wideofon, a wystrój całości był w kolorze ciepły róż. Madame rozpoczęła w prasie kampanię reklamową, m.in. w bardzo specjalistycznym magazynie „Znajomości”. Gwarantowała 7 dziewcząt umiejących absolutnie wszystko, za opłatę 50 dolarów i bez sztywnych ram czasowych. Bardziej wybrednym klientom, okazując franciszkańską plenipotencję do lokalu, Aleksandra oferowała odpowiednio na tę sytuację przebrane…

młode „mniszki”,

uzyskując za nie ceny negocjowane. Wśród rekwizytów dla klientów wyrafinowanych znajdowały się m.in. męskie habity… z rozporkiem w wiadomym miejscu.

Interes być może kwitłby, gdyby Tichonowa regularnie płaciła franciszkanom czynsz. W pierwszym miesiącu zażądała umorzenia należności ze względu na poniesione koszty remontu. Ojciec Cioroch miał gest i zaliczył nakłady inwestycyjne na poczet komornego. Co ciekawe: choć mieszkał niedaleko, nawet nie zainteresował się – jak dziś zapewnia – jak przebudowano jego mieszkania. Nie zainkasowawszy w umówionym terminie czynszu za marzec, franciszkanin udał się osobiście po odbiór pieniędzy. Przeżył zrozumiały szok, gdy stwierdził, że nawet od niego (w końcu chciał się dostać do swojego mieszkania!) jacyś ochroniarze za wstęp żądają 50 dolarów. Bezskutecznie czekał na pieniądze jeszcze kilka dni. Wreszcie, 12 kwietnia, pismem adresowanym do Anatolija Ewgeniejewicza Kolesnikowa, inspektora ds. lokalowych, zażądał eksmisji niesolidnego dzierżawcy. Urzędnik przekazał odpowiednie polecenia organom ścigania, jednak milicyjny nalot na agencję nie przyniósł oczekiwanego przez o. Ciorocha efektu. Ten próbował jeszcze raz przemówić Tichonowej do rozsądku, lecz rozsierdzona madame kategorycznie oznajmiła, że „teraz to nawet złamanego centa ojczulkowie nie zobaczą”.

Wiadomo, iż nic tak nie wkurza czcicieli ubóstwa, jak niedobór cashu. Zakonnicy zwrócili się zatem w połowie czerwca do szefa moskiewskiej milicji, A.W. Mielnikowa, o wszczęcie postępowania karnego przeciwko opornemu najemcy. Ślimaczyło się to ponad wytrzymałość, więc 12 września, powództwo o wysiedlenie skierowali na drogę sądową. Wyznaczona na 3 października rozprawa została odroczona z powodu nieobecności pozwanej. Cztery dni później o. Grzegorz Cioroch stał się gwiazdą rosyjskich mediów.

Dzisiaj franciszkanie mówią tak: „Jeszcze w czerwcu mieliśmy informacje, że przygotowywana jest gruba antykatolicka prowokacja i że stoją za nią ludzie związani z rosyjską Federalną Służbą Bezpieczeństwa”. A ja mówię im tak: „Jestem gotów uwierzyć, że nic nie wiedzieliście… Ale prawda jest taka, że ogłupiła was chęć łatwego zarobku, więc wpadliście w gówno po samą szyję. Burdel wynajmował mieszkanie u mnichów i to jest prawda. Zamiast drzeć szaty, uderzcie się w piersi!”.

Postscriptum: Podczas XI posiedzenia plenarnego Episkopatu Rosji, które odbyło się 15 i 16 X w Sankt-Petersburgu pod przewodnictwem abp. Tadeusza Kondrusiewicza „biskupi postanowili, że organizacje religijne mają prawo zajmować się działalnością produkcyjną, handlową i inną tego rodzaju, na ile zezwalają im na to ich wewnętrzne regulacje prawne, zawsze jednak muszą uzyskać na to zgodę miejscowych władz kościelnych”

[2002] FaktyiMity.pl Nr 43(138)/2002

Możliwość komentowania jest wyłączona.

%d blogerów lubi to: