Uczeń pobity na religii, ale to katecheta ofiarą?

Nauczyciel z naszej szkoły pobił ucznia na lekcji – zaalarmowali redakcję „Głosu Pomorza” mieszkańcy Gardny Wielkiej w gminie Smołdzino (woj. pomorskie). Zajście potwierdza dyrekcja szkoły.

Zdarzenie miało miejsce w styczniu br. Według informacji, które otrzymał „Głos Pomorza”, ucznia klasy czwartej Szkoły Podstawowej w Gardnie Wielkiej na lekcji miał pobić katecheta. Jednak incydent nie od razu został ujawniony. Sprawa wyszła na jaw dopiero dwa miesiące później, w marcu, kiedy do dyrektorki szkoły dotarł film (prawdopodobnie nagrany telefonem komórkowym), na którym uwieczniono całe zajście.

– Przeprowadziłam rozmowę z tym nauczycielem, a wobec poważnych dowodów wskazujących na jego nieetyczne zachowanie na lekcji wszczęłam postępowanie dyscyplinarne – mówi Małgorzata Ziółkowska, dyrektor Szkoły Podstawowej w Gardnie Wielkiej.

O sprawie zostały powiadomione Kuratorium Oświaty w Gdańsku oraz Kuria Diecezji Pelplińskiej, której podlega parafia w Gardnie Wielkiej.

– Postępowanie jest w toku. Zgodnie z przepisami władze oświatowe mają na wyjaśnienie sprawy trzy miesiące. Zapewniam, że nie zostanie zamieciona pod dywan – zaznacza Krystyna Laudańska, rzecznik dyscyplinarny dla nauczycieli przy wojewodzie pomorskim.

Z kolej w Kurii Diecezji Pelplińskiej „Głos Pomorza” dowiedział się, że żadne postępowanie wobec katechety z Gardny Wielkiej nie jest prowadzone.

– Na tym etapie nie ma ku temu podstaw – poinformował ks. Ireneusz Smagliński, rzecznik prasowy kurii. – Po zgłoszeniu tego problemu, lekcje religii w Gardnie Wielkiej dwukrotnie wizytował ksiądz wizytator diecezjalny, który o sposobie prowadzonej lekcji, jak i w zachowaniu katechety nie dopatrzył się nieprawidłowości. Jeśli jednak władze oświatowe stwierdzą, że postawa nauczyciela była naganna, kuria podejmie odpowiednie kroki.

Katecheta, który miał się dopuścić pobicia ucznia na lekcji, nie chciał rozmawiać z redakcją „Głosu Pomorza”. – Nie mam nic do powiedzenia – rzucił i szybko zniknął w szkolnym korytarzu.

Tymczasem stanowisko wobec styczniowego zajścia w szkole zajęło NSZZ Solidarność Pracowników Oświaty w Smołdzinie, którego przewodniczącym jest… katecheta z Gardny Wielkiej. W specjalnym piśmie zredagowanym w kwietniu związek wyraża oburzenie wobec „bezprawnego działania wobec naszego przewodniczącego i nagrywania bez pozwolenia jego zajęć lekcyjnych.”.

W piśmie tym pada sugestia, że być może nagranie zostało zrealizowane przez członków Stowarzyszenia Rozwoju Wsi Gardny Wielkiej i Okolic. Stowarzyszenie grupuje nauczycieli i wielu rodziców uczniów miejscowej szkoły i ma za cel przejęcie tej placówki, którą gmina Smołdzino chce zlikwidować. Co ciekawe, jedynym nauczycielem szkoły przeciwnym jej dalszemu istnieniu jest… katecheta.

We wspomnianym piśmie związek zapowiada powiadomienie prokuratury o fakcie prawdopodobnego popełnienia przestępstwa przez członków stowarzyszenia, którzy mieliby dopuścić się nagrywania lekcji katechety.

– To skandal! Związek nie tylko nie odnosi się do faktu pobicia ucznia na lekcji, ale jeszcze uważa, że to właśnie katecheta jest osobą poszkodowaną – oburza się mecenas Anna Bogucka-Skowrońska, pełnomocnik Stowarzyszenia Rozwoju Wsi Gardny Wielkiej i Okolic. Dodaje, że jest zdumiona stanowiskiem Solidarności w Smołdzinie, która nie widzi nic złego w zamiarze likwidacji szkoły w Gardnie Wielkiej. – A przecież jednym z ideałów Solidarności jest obrona pracowników – podkreśla mec. Bogucka-Skowrońska.

Kilka dni temu stowarzyszenie wniosło do Sądu Rejonowego w Słupsku pozew cywilny przeciwko przewodniczącemu NSZZ Solidarność Pracowników Oświaty w Smołdzinie (a zarazem katechecie z Gardny Wielkiej) o ochronę dóbr osobistych. Stowarzyszenie domaga się przeprosin za sugestie, że to ono stoi za nagraniem filmu z lekcji, na której katecheta pobił ucznia.

[2012.05.21] Onet.pl

Możliwość komentowania jest wyłączona.

%d blogerów lubi to: