FiM – Dobrodziej

Ksiądz z Gołdapi twierdził, że po tragicznym wypadku podmieniono wyniki badań krwi (1,5 promila), bo ktoś usiłuje go wrobić. Wątpliwości rozwiały badania DNA.

Do wypadku doszło w maju ubiegłego roku. Ksiądz Waldemar Barnak, 42-letni proboszcz z Gołdapi, jadąc z prędkością ok. 140 km/godz., stracił na zakręcie panowanie nad kierownicą, przekroczył oś jezdni i zderzył się z nadjeżdżającym z przeciwka pojazdem kierowanym przez nauczycielkę z Olecka, Annę P., która zginęła na miejscu. Jadący z nią mężczyzna i dziewczynka zostali ciężko ranni. Sprawca tragedii wyszedł z wypadku bez szwanku.

Mimo ewidentnej winy, pirat w sutannie bronił się na wszelkie sposoby. Nie przyznawał się do picia alkoholu i zarzucał policjantom i laborantom, że celowo podmienili fiolkę z pobraną po wypadku krwią. Sąd Rejonowy w Ełku – ze względu na udział w wypadku księdza i komplikacje, których w takich przypadkach w Katolandzie nie brakuje – wyjątkowo starannie, krok po kroku, wyjaśniał wszystkie okoliczności wypadku. Jedyną możliwością wykluczenia machinacji sugerowanych przez kapłana było zlecenie przez sąd kosztownych badań DNA zachowanej próbki krwi. Wynik potwierdził zarzuty wobec księdza. Po ponad roku zapadł wyrok: cztery lata pozbawienia wolności. Obrońca pirata nie zgodził się z wysokością kary – niższą od wnioskowanej przez prokuratora (6 lat) – i zapowiedział apelację. Wyrok nie jest więc prawomocny, jesienią sprawa księdza z Gołdapi znajdzie się powtórnie na wokandzie, tym razem Sądu Okręgowego w Olsztynie. Co teraz wymyśli ksiądz „dobrodziej”, żeby uniknąć pobytu za kratkami? Kogo oszkaluje?

I jeszcze gorzka refleksja: po śmierci Anny P. jej 12-letnią córką, ranną w wypadku, musi opiekować się starsza siostra. Ksiądz Barnak, na co dzień nawołujący do miłości bliźniego, do dziś nie zainteresował się jej losem…

[2003] FaktyiMity.pl Nr 32(179)/2003

Możliwość komentowania jest wyłączona.

%d blogerów lubi to: