FiM – Proboszcz ci wszystko wybaczy

N ie chcesz chodzić do kościoła? Takiej niesubordynacji Bóg może ci nie wybaczyć. Ale… nie ma sprawy – wystarczy, że za każdą nieobecność sypniesz groszem na tacę.

Pan Edward był postacią znaną nie tylko w Wilamowie (okolice Uniejowa w Łódzkiem). Przed laty kierował miejscową strażą pożarną, udzielał się sporo i był powszechnie lubiany. Tuż przed śmiercią – jak na prawego katolika przystało – w obecności miejscowego proboszcza pojednał
się z Bogiem.

Jakiż musiał być ból rodziny, gdy po jego śmierci usłyszała z ust wielebnego, że pogrzeb katolicki zmarłemu się nie należy. Ksiądz popatrzył w kajecik, coś tam policzył, coś tam pomamrotał pod nosem i oświadczył, że śp. Edward, zanim umarł, przez ostatnie 23 lata nie zaglądał do kościoła. Rodzina zmarłego nie miała głowy ani do dyskusji, ani do rachunków, więc postanowili jakoś księdza udobruchać.

Księżulo początkowo był niewzruszony jak opoka, ale w końcu znów pomamrotał, przeliczył na kalkulatorze i zakomunikował, że wpuści trumnę do świątyni. Ale tylko pod warunkiem, że krewniacy zapłacą jedną złotówkę za każdą opuszczoną przez zmarłego niedzielną mszę. A ponieważ z rachunków proboszcza wynikało, że pan Edward nie był w kościele od ponad dwudziestu lat, wyszło do zapłaty łącznie 2400 zł.

Na takie dictum żałobników zalała krew nagła. Po pierwsze, pan Edward jako strażak niejednokrotnie „służbowo” modlił się w świątyni, więc nie było prawdą, że unikał kościoła jak diabeł święconej wody. Po drugie, rodzinie zmarłego nie przelewa się, więc podana przez księdza kwota była dla nich kosmiczna. Po trzecie wreszcie, gdy miejscowi strażacy dowiedzieli się o rachunkach proboszcza, zaczęli szykować taczkę. Tymczasem nieutulona w żalu, ale i mocno wkurzona rodzina chwyciła za telefon, żeby poinformować o wszystkim biskupa.

Wobec powyższego wielebny spuścił z tonu. Stwierdził, że został biedaczek, niestety, źle zrozumiany, że niepotrzebny ten dym i że za pogrzeb wystarczy „co łaska”. Rodzina odetchnęła z ulgą i trumna bez problemu wjechała do kościoła. A że krewniacy pana Edwarda nie chcieli robić za dziadów, ostatecznie sypnęli groszem na tacę. Gdyby nie żałobny charakter uroczystości, można by powiedzieć, że wszystko zakończyło się bardzo dobrze.

[2003] FaktyiMity.pl Nr 42(189)/2003

Możliwość komentowania jest wyłączona.

%d blogerów lubi to: