FiM – Białe jest czarne

W Białej Rawskiej rządzi czarne. Tylko nieliczni mają odwagę sprzeciwić się wszechwładnemu proboszczowi.

Konflikt zaczął się kilka miesięcy temu, gdy ks. dziekan Józef Jeromin, jak na pasterza przystało, postanowił wyrzucić owieczki z mieszkania służbowego (fot. 1) zajmowanego ponad ćwierć wieku. Dokładnie chodzi o rodzinę Romana K. – zmarłego niedawno kościelnego.

– Może i wyprowadziłabym się stąd, gdybym miała gdzie – mówi wdowa Zofia K.– Mąż przez dwadzieścia pięć lat harował jak wół, nie korzystając nawet z jednego dnia urlopu, pracowałam i ja. Teraz spotyka mnie taka nagroda!

Pani Zofia żyje z renty w wysokości 495 złotych. Wcześniej z mężem też nie mieli kokosów. Gdyby nie ofiary od ludzi przy okazji ślubów i pogrzebów, pomarliby z głodu, bo proboszcz płacił tyle, co kot napłakał. Za sprzątanie plebanii przez cały miesiąc, pranie albo i inne usługi dostawała od wielebnego… 85 zł.

Mówi jeden z popleczników księdza, Piotr Karwecki: – Parafia ma prawo odzyskać swoje mieszkanie, tym bardziej że obecnie jest ono potrzebne. Wdowa po byłym kościelnym dała się wmanewrować w rozgrywki właściciela zakładu pogrzebowego z proboszczem i jeśli nie wyprowadzi się z mieszkania parafialnego, dojdzie z pewnością do eksmisji.

– Zebraliśmy rzeczywiście około trzystu podpisów za odwołaniem proboszcza i skierowaliśmy w tej sprawie wniosek do kurii w Łowiczu, ale ksiądz jest ustosunkowany i wygląda na to, że nie musi się liczyć z przeciwnikami – mówi z goryczą Wiesław Bartosiński, jeden z oponentów księdza, na co dzień zajmujący się prowadzeniem zakładu pogrzebowego w Białej Rawskiej.

Bartosiński wystąpił przeciwko ks. Jerominowi, bo ten bezustannie promuje i hołubi inny zakład pogrzebowy, funkcjonujący pod jego patronatem. Jak się okazało, firma ta od połowy ubiegłego roku świadczyła usługi bez zezwolenia, działając zresztą w budynku parafialnym. Oczywiście, proboszcz oficjalnie niczego nie firmuje, ale „ludzie gadają”, że czerpie korzyści z tego interesu. Lokalna wersja handlu „skórami” kwitnie, bo nikt nie śmie sprzeciwić się sutannowemu. Nawet miejscowe władze.

– Gdyby chodziło o uczciwą konkurencję, nie robiłbym rabanu – mówi Bartosiński. – Ksiądz wykorzystuje uprzywilejowaną sytuację, zmuszając wiernych do korzystania z usług
„swojego” zakładu pogrzebowego.

– Zmarły kościelny był człowiekiem szanowanym, a usługiwał proboszczowi niczym niewolnik – mówi Anna B.mieszkająca niedaleko kościoła. – Teraz nasz dziekan chce wyrzucić biedną wdowę, bo rzekomo potrzebne mu jest mieszkanie, a przecież w tym samym domu od wielu lat stoi puste pomieszczenie, które mógłby przekazać nowemu kościelnemu.

– Mnie zraża jeszcze jedno: ksiądz wykorzystuje ludzi, którzy przychodzą do świątyni pomodlić się. Mało tego – zbiera podpisy poparcia nawet wśród strażaków, których jest kapelanem – mówi Krzysztof K.

Mieszkańcy Białej pamiętają o wielu ciemnych sprawkach księdza. Mówią, jak to z poprzedniej parafii wywiózł nie tylko materiały budowlane, ale i kosztowne rusztowanie, które spieniężył potem w Białej. Wplątał się także w nielegalny handel samochodami, za co musiał stanąć przed obliczem Temidy.

– Ksiądz otrzymał wyrok w zawieszeniu, bo ktoś wykorzystał jego naiwność – tłumaczy proboszcza P. Karwecki z powstałego niedawno społecznego komitetu obrony dobrego imienia proboszcza Jeromina.

Biała Rawska to bogata parafia – 8 tysięcy wiernych i niemały kościelny majątek gwarantują proboszczowi dostatnie życie, o czym świadczy chociażby plebania (fot. 2), potężna niczym osiedlowy blok. A jednak ks. Jeromin nawet wdowie nie przepuści. Jego przeciwnicy nie dopuszczają myśli o złożeniu broni. Wierzą, że wcześniej czy później reszta parafian przejrzy na oczy.

[2006] FaktyiMity.pl Nr 10(314)/2006

Możliwość komentowania jest wyłączona.

%d blogerów lubi to: