FiM – Big Sex Brothers

Duchowny zajmujący do niedawna wysoką pozycję w hierarchii zakonnej zrzucił sutannę po 25 latach kapłaństwa. „Nie mogę identyfikować się z Kościołem, w którym ofiary nadużyć seksualnych są karane, a sprawcy brani w opiekę” – uzasadnia dramatyczną decyzję.

Ujawniliśmy niedawno skandal obyczajowy u wrocławskich bonifratrów, którego efektem było usunięcie z zakonu nowicjuszy, mających dość homoseksualnej rozwiązłości współbraci („Homofratrzy” – „FiM” 4/2006). Idąc za ciosem, dotarliśmy do poufnej korespondencji dokumentującej fakt, że ojciec generał Pascual Piles Ferrando (na zdjęciu u dołu), urzędujący w Rzymie szef Zakonu Szpitalnego św. Jana Bożego (oficjalna nazwa bonifratrów), choć od dawna już wiedział o rui i porubstwie swoich mnichów, to bardzo się postarał, żeby winnych przypadkiem nie skrzywdzić…

Przypomnijmy: młodziutkiemu, przystojnemu i heteroseksualnemu – co istotne – Zbigniewowi marzyło się kapłaństwo, a w szczególności „posługa chorym, ubogim, cierpiącym i najbardziej potrzebującym”, która jest znakiem firmowym (tzw. charyzmatem) bonifratrów. Chłopak był w zakonie świadkiem licznych sekscesów, ale milczał. Do czasu, gdy także jemu zaczęli dobierać się do tyłka. Opowiedział o wszystkim swojemu opiekunowi, bratu Łukaszowi Chruszczowi (mistrz nowicjatu, kapłan rzadko spotykanej przyzwoitości, z 25-let-nim stażem w zakonie). Ten zaalarmował Rzym. W efekcie brat Zbigniew wyleciał na zbitą twarz, a w ślad za nim niepokorny brat Adam, który odmówił przełożonym podpisania lojalki, że bonifratrzy kochają się wyłącznie platonicznie.

Przechodząc do wspomnianej korespondencji, przedstawmy najpierw osoby, o których mowa w niżej cytowanych listach:
# br. Karol Siembab (na zdjęciu – z kieliszkiem) to delegat generalny (czyli bonifraterski Big Brother) Śląskiej Delegatury Generalnej zakonu z siedzibą we Wrocławiu;
# fr. (brat) Mateusz (imię zmienione) jest zakonnikiem, o którym napisaliśmy w „Homofratrach”: „Gdy odwiedzał go seminarzysta od klaretynów, który czasem zostawał też na noc, wówczas [Siembab] ze śmiechem mówił, żeby tym dwóm »nie przeszkadzać w zabawie« (…)”;
# Marta, sprzątaczka: „Ta wielce oddana Kościołowi kobieta wielokrotnie zwracała [Siembabowi] uwagę na niemoralność braci, aż wreszcie opisała generałowi przejawy »publicznego praktykowania homoseksualizmu« przez brata Mateusza i tolerowanie tych zachowań przez przełożonego”;
# fr. Jan Grande-Majewski, słynny zielarz „skarżył się, że w pokoju, gdzie przyjmuje pacjentów, zastał kiedyś dwóch braci podczas uprawiania seksu”;
# o. Kazimierz Wąsik, przeor klasztoru w Prudniku, gdzie Zbigniew i Adam odbywali nowicjat. „Seks okazał się głównym tematem wykładów prowadzonych przez ojca Kazimierza (…). Zamiast uczyć się reguł życia zakonnego oraz zasad liturgii, czytaliśmy na głos »Kamasutrę«, całymi godzinami analizując zjawisko orgazmu u kobiety”.

Popatrzmy teraz, jak załatwia się w kat. Kościele afery obyczajowe i… ludzi, którzy pragną ten Kościół oczyścić.

###

List nr 1nosi datę 28 września 2005 r. Od kilku miesięcy Chruszcz jest postrzegany przez Siembaba jako poważne zagrożenie dla jego zakonnej pozycji delegata generalnego, a brat Zbigniew usłyszał w tym dniu, że bonifratrzy już go nie chcą…

„Ojciec Pascual Piles Ferrando, Generał Zakonu, Rzym, Italia.

Najprzewielebniejszy Ojcze Generale, czuję się zobowiązany poinformować o ważnych sprawach dotyczących życia Śląskiej Delegatury Generalnej. Otóż w sprawie Pani Marty (sprzątaczki) z Wrocławia oraz Fr. Mateusza nigdy nie wypowiadałem żadnego sądu ani oceny moralnej, a jedynie zatroskanie o nasz image. Również z Panią Martą i jej bratem (franciszkaninem) nigdy nie prowadziłem żadnych rozmów oprócz tej, kiedy oni przybyli do Prudnika pod koniec maja 2005. Naturalnie, że ich wysłuchałem, ale jednocześnie oświadczyłem, że nie mam żadnych kompetencji zajmowania się przedstawioną sprawą (rozwiązłość seksualna mnichów – dop. red.) i wskazałem na kompetentną władzę. Jednakże w ostatnim czasie wysunięto wobec mnie zarzut, że w czasie mojego urzędowania jako Delegat Generalny miałbym zamykać się w pokoju (w niewiadomym celu) z księdzem profesorem Piotrem Liszką (kierownik Katedry Eklezjologii i Sakramentologii Papieskiego Wydziału Teologicznego we Wrocławiu – dop. red.). Zarzut jest bezpodstawny (…). Wczoraj opuścił nasz Zakon Fr. Jan Grande-Majewski. Powiedział mi, że został zniesławiony przez Fr. Mateusza i dalszy jego pobyt u nas stał się niemożliwy (…). Podobna sytuacja miała miejsce dwa miesiące temu, kiedy został usunięty nasz Kapelan we Wrocławiu O. Romuald Andrzej Wróbel. Natomiast dzisiaj rano został wezwany do Wrocławia – Fr. Karol poinformował o tym O. Kazimierza [Wąsika], a nie mnie – nowicjusz Zbigniew (…). Został usunięty z Zakonu za rzekome spiskowanie razem ze mną przeciwko Delegatowi Generalnemu(…). Fr. Siembab wyraził także opinię wobec Zbigniewa (…), że ja miałem z nim kontakty homoseksualne. Samo usunięcie „niewygodnych” osób i bezpodstawne oskarżanie mnie o homoseksualizm, nie rozwiąże żadnego problemu, a jedynie przesunie w czasie (…). Mam wrażenie, że na zarząd Śląską Delegaturą naszego Zakonu ma zbyt duży wpływ Fr. Mateusz. Mając na uwadze nasze Dobro Wspólne, jakim jest Śląska Delegatura, jest ono – według mojej oceny – poważnie zagrożone, zredagowanie niniejszego listu uważam za uzasadnione. Z należną czcią – Fr. Łukasz W. Chruszcz, Mistrz Nowicjatu”.

List nr 2 został nadany w Rzymie 18 października 2005 r. i oznaczony jest sygnaturą PG 0469/05. Okazuje się, że generał bonifratrów o. Piles poczuł ból…

„Przewielebny Brat Łukasz Chruszcz, Nowicjat Świętego Jana Bożego, Prudnik, Polonia.

Dziękuję Bratu za list z dnia 28 ubiegłego miesiąca (…). Naprawdę bardzo martwi mnie sytuacja Delegatury Śląskiej (…). Akceptuję to, co Brat mi mówi na temat rozmowy z Panią Martą i jej bratem franciszkaninem. Uważam, że zachowanie Brata było właściwe (…). Jeśli chodzi o wysuwane wobec Brata zarzuty, że zamykał się w swoim gabinecie z osobami, które przyjeżdżały w odwiedziny, kiedy pełnił Brat funkcję Delegata Generalnego, uważam je za bezpodstawne, ponieważ w ten sam sposób zachowujemy się wszyscy (…). Sprawa miałaby się inaczej, gdyby chodziło o innego rodzaju podejrzenia, słuszne czy bezpodstawne. To, co smuci mnie bardziej niż fakty, które Brat przedstawia w liście, to atmosfera wzajemnych podejrzeń, oskarżeń i utraty zaufania, jaka panuje w Delegaturze (…). Starałem się poświęcić tej sprawie wystarczającą ilość czasu. Trzy razy, przy różnych okazjach, rozmawiałem o tym z Delegatem. Wydaje mi się, że wszystko, co miałem powiedzieć, już powiedziałem (…). Brat Emerich [Steigerwald] przebywa w Austrii z wizytacją kanoniczną i będzie tam do końca listopada (…). Kiedy wróci, zobaczymy, co jeszcze możemy zrobić. Naprawdę wielki ból sprawiło mi oświadczenie Brata Zbigniewa (o molestowaniu seksualnym – dop. red.). Jeżeli przedstawione fakty są prawdziwe i nie widać żadnego nawrócenia, będziemy musieli natychmiast wszystko zamknąć (…). Módlmy się do Boga o łaskę, aby oświecił nas i dopomógł wyjść z sytuacji, w której się znaleźliśmy – Fr. Pascual Piles”.

4 listopada 2005 r. poszły do Rzymu dwie przesyłki. W liście nr 3 brat Chruszcz zauważył, że modlitwa to trochę za mało, więc on przedkłada w załączeniu prośbę (list nr 4) o jak najszybsze przeniesienie z Polski:

„Najprzewielebniejszy Ojcze Generale, na podstawie wydarzeń i faktów, które przedstawiłem w moich listach, oraz z powodu braku nadziei na poprawę, doszedłem do głębokiego przekonania, że w Delegaturze Śląskiej powstała nadzwyczajna sytuacja. Jako współodpowiedzialny za Śląską Delegaturę Generalną nie mogę powstałej sytuacji w zgodzie z sumieniem ani zaakceptować, ani też dłużej tolerować. Na podstawie wyżej wymienionych faktów proszę pokornie Ojca Generała o zwolnienie mnie z urzędów Pierwszego Definitora (najważniejszego doradcy – dop. red.) i Mistrza Nowicjatu. Jednocześnie proszę Ojca o umożliwienie mi natychmiastowego przejścia do Bawarskiej Prowincji naszego Zakonu. Z poważaniem Br. Łukasz W. Chruszcz”.

Listem nr 5 z 14 listopada 2005 roku (L.dz. PG 0533/05) ojciec generał zagrał na czas:

„Drogi Bracie Łukaszu (…) wprawdzie podczas zeszłotygodniowego Spotkania Młodzieży w Granadzie rozmawiałem z Definitorem Generalnym O. Emerichem Steigerwaldem o sytuacji w Śląskiej Delegaturze, jednak zanim podejmiemy nadzwyczajne decyzje, chciałbym odczekać na jego powrót z Austrii, gdzie przebywać będzie do początku grudnia, przeprowadzając tam wizytację kanoniczną. Dlatego do tego czasu proszę Ciebie o cierpliwość. Z góry dziękuję za zrozumienie i życzliwość. Pozostaję z braterskim pozdrowieniem i w zjednoczeniu modlitewnym – Fr. Pascual Piles”.

I wreszcie list nr 6 – „Prośba o Indult Odejścia”, w której 2 stycznia 2006 r. Chruszcz postanowił ewakuować się z gniazda rozpusty, jako że grudzień minął, a Rzym wciąż nie reagował:

„Najprzewielebniejszy Ojcze Generale. Niniejszym pismem (…) proszę pokornie o udzielenie mi Indultu Odejścia z Zakonu Szpitalnego Św. Jana Bożego. Po bardzo długim przemyśleniu i analizie wydarzeń, które przedstawiłem we wcześniejszych listach, doszedłem z bólem w sercu do rozeznania, że personalnie nie jestem w stanie identyfikować się z widzialną Instytucją naszego Zakonu (…). Mam nadzieję, że w moim dalszym życiu da Bóg, że będę w jakimś wymiarze również uczestniczył w Charyzmacie Szpitalnym. Z należną czcią i pamięcią w modlitwie – Fr. Łukasz Wojciech Chruszcz”.

Choć jeszcze obolały „po przejściach”, zdradził nam, jaki był ciąg dalszy: – Sytuacja, która powstała u bonifratrów we Wrocławiu, polegająca na tym, że ofiary nadużyć seksualnych zostały ukarane, a sprawcy wzięci w opiekę, sprawiła, że ja z takim zakonem nie mogłem się identyfikować. Ponieważ nie otrzymałem z Rzymu odpowiedzi na ostatnie pismo, po 25 latach kapłaństwa postanowiłem rzucić to wszystko, nie czekając na decyzję generała. Co więcej: uznałem, że również z takim Kościołem nie mogę się identyfikować i 1 marca 2006 roku formalnie wystąpiłem z Kościoła rzymskokatolickiego – mówi Wojciech Chruszcz.

[2006] FaktyiMity.pl Nr 10(314)/2006

Możliwość komentowania jest wyłączona.

%d bloggers like this: