FiM – Kapelan „buldogów”

Mieliśmy nadzieję, że już wszystkie dziedziny życia i wszystkie środowiska w Polsce mają swoich kapelanów. Okazało się, że nie. Watykańskiego nadzorcy nie mieli rugbiści.

Błąd ten szybko naprawił książę pomorski abp Tadeusz Gocłowski, który mianował ks. Tyberiusza Kroplewskiego kapelanem zespołu rugby gdyńskiej Arki. Jerzy Zając – prezes Arki – twierdzi, że inicjatywa wyszła od zawodników. Może i tak, bo jest kilku takich, którzy – wybiegając na boisko – odczyniają gusła, dotykając trawy. My bylibyśmy gotowi nawet z tego nie drwić. Każdy, kto jako tako orientuje się w sporcie, wie, że do rugby nie przychodzą bynajmniej aniołki. Chłop w chłopa silny, wielki, nieznający litości. No i te charakterki. Kibiców zresztą mają takich samych, co to jak komuś raz dziennie w mordę nie dadzą, to chodzą nieszczęśliwi cały tydzień. Bylibyśmy więc w stanie przyjąć do wiadomości, że każdy sposób, choćby i szamański, na okiełznanie tego żywiołu jest dobry. Ale z tym kapelanem to jest pic na wodę. Ks. Tyberiusz jest już bowiem duszpasterzem akademickim, opiekunem zespołu muzycznego, katechetą w gdyńskim gimnazjum, redaktorem parafialnej gazety oraz przygotowuje młodzież do bierzmowania. Do tego dochodzą liczne obowiązki w parafii. I co? Czy taki zapracowany ksiądz znajdzie jeszcze czas dla chłopaków, których jajowaty kształt piłki tak zafascynował, że nieustannie kombinują, jak na jej wzór i podobieństwo uformować facjaty przeciwników?

[2006] FaktyiMity.pl Nr 10(314)/2006

Możliwość komentowania jest wyłączona.

%d blogerów lubi to: