FiM – Po mszy, po kielichu

Ksiądz też człowiek i od czasu do czasu może sobie golnąć kielicha, a nawet dwa. Najlepiej do poduszki…

Czterdziestosześcioletni ks. Marek z jednej z lubuskich parafii po przyjęciu suto zakrapianym alkoholem usiadł za kierownicą nissana. Gdy nocą wracał z Zielonej Góry do swojej plebanii, w pewnej chwili pojawili się policjanci, których uwagę zwróciło auto poruszające się zygzakiem. Wkrótce okazało się, że księżulo ma 1,3 promila. Teraz kapłan żałuje swojego czynu i chce odpokutować winę. Wielu parafian współczuje mu, twierdząc, że… „coś takiego może się przydarzyć każdemu”.

Mniej tolerancji dla księdza Mieczysława M.– uczącego do niedawna religii w Gimnazjum w Woli Sernickiej k. Lubartowa – mają rodzice uczniów wspomnianej szkoły. Sutannowy oskarżony został o pijaństwo i molestowanie uczennic („FiM” 48/2006). Na skutek szybkiej reakcji dyrekcji szkoły Mieczysław M. odsunięty został od pracy z dziećmi i wygląda na to, że będzie miał sporo kłopotów nie tylko w swojej parafii, ale i w lubelskiej kurii. Ta ostatnia od lat boryka się z problemem alkoholowym wśród księży. Szacuje się, że alkoholikami jest 15 proc. sutannowych. Niektórzy poddają się kuracji w kościelnych ośrodkach, większość skrywa swoją słabość. Do czasu.

Podobnie jest zresztą w innych diecezjach. Niedawno policja zatrzymała po raz kolejny dyrektora sandomierskiego Wydawnictwa Diecezjalnego, który prowadził samochód osobowy, pozostając pod wpływem 2 promili. Nawalony jak stodoła był również 45-letni ksiądz z pewnej wielkopolskiej parafii, którego w Kargowej policjanci musieli siłą wyciągać z toyoty, a także były proboszcz parafii Rakszawa Rąbane. U tego ostatniego alkomat wykazał 3,44 promila alkoholu w wydychanym powietrzu. Tylko nieco mniej pijany był niegdyś ksiądz z Nowego Sącza, który porwał autobus i tym nietypowym pojazdem wybrał się na… zwiedzanie Gdyni.

Od kielicha nie stroni także proboszcz parafii św. Jacka w Piotrkowie Trybunalskim Władysław K. Parafianie już niejednokrotnie widzieli wielebnego, gdy po kielichu zataczał się w kościele. Kilka lat temu głośno było o pobiciu 2 dziewczynek, które rzekomo zerwały trochę kwiatków w pobliżu świątyni. Kuria łódzka do dziś udaje głuchą i ślepą.

Zwierzchnicy księży najczęściej nie reagują nawet wówczas, gdy sutannowi pod wpływem alkoholu powodują tragiczne wypadki drogowe. Tak było również w przypadku księdza Waldemara Barnaka, który przed laty „po pijaku” spowodował czołowe zderzenie z samochodem jadącym z przeciwka i śmierć kobiety. Trudno się zresztą olewaniu wybryków podwładnych dziwić, jeśli nawet sami hierarchowie mają na sumieniu podobne grzeszki. Kilka lat temu głośno było o wypadku drogowym pijanego biskupa elbląskiego Andrzeja Śliwińskiego.

Tajemnicą poliszynela nie tylko w diecezji łowickiej są skłonności do mocnych trunków byłego ordynariusza biskupa Alojzego Orszulika. W łowickiej kolegiacie dochodziło do gorszących scen, a szczytem pijackich ekscesów była bijatyka ekscelencji z jego zastępcą, biskupem Józefem Zawitkowskim.

– Ksiądz też człowiek – powtarza Zenobia N. z Łowicza. I trudno jej nie przyznać racji. Ale ksiądz to również kapłan prawiący na okrągło o moralności, dla wielu Polaków wciąż największy autorytet i nauczyciel. A dla parafian pijaństwo księdza to najgorsza z możliwych lekcji.

[2006] FaktyiMity.pl Nr 50(354)/2006

Możliwość komentowania jest wyłączona.

%d blogerów lubi to: