FiM – Kramek siedzi

Rozpoczął się przedostatni etap amerykańskiej epopei 42-let-niego ks. Romana Kramka („FiM” 42/2004) rodem z parafii Szyleny, który przybył do USA w grudniu 2002 r. na religijne saksy w kościele Świętego Serca w New Britain w stanie Connecticut.

Zaraz po przyjeździe, w wigilię, został aresztowany za wymuszenie stosunku seksualnego na 17-letniej dziewczynie (w świetle prawa USA jest to osoba nieletnia), której miał pomagać w odzyskaniu równowagi duchowej po doznanym  w taksówce gwałcie. 18 lutego odbyło się formalne skazanie polskiego duszpasterza i odstawienie go w kajdankach do więzienia. Posiedzi 9 miesięcy, po czym zostanie zarejestrowany jako przestępca seksualny i deportowany do Katolandu bez prawa powrotu do USA. To minimalny wyrok, bowiem groziło mu 10 lat.

„Jako ksiądz odebrał pan nauki i śluby kapłańskie. Zamiast postępować zgodnie z nimi, wykorzystał pan dla swej przyjemności seksualnej młodą, zagubioną kobietę” – powiedziała mu sędzia. „Jako ksiądz zranił mnie nie tylko fizycznie. Ale gorąco modlę się za niego. Wybaczam mu. Jestem katoliczką, chrześcijanką, bożym dzieckiem” – oświadczenie ofiary odczytała jej prawna reprezentantka. Kramek nie był w nastroju do skruchy  i odpowiedział milczeniem, choć prokurator sugerował mu publiczne przeprosiny. Wcześniej ksiądz zapowiadał, że ma dużo do powiedzenia i zabierze głos podczas rozprawy, ale zmienił zdanie. Pomachał eskorcie roniących łzy Polaków, którzy wytrwali przy nim do końca, i został odprowadzony do celi. Na jego szczęście sędzia zgodziła się, że karę będzie odbywał pod ochroną, co daje mu bardzo poważne szanse na przeżycie. Więźniowie nie żywią estymy wobec sprawców przestępstw seksualnych na małoletnich, zwłaszcza gdy są to duchowni. Pedofil ks. Geoghan został przed rokiem zamordowany w więzieniu.

Przedstawiciele organizacji pomocy ofiarom przestępstw seksualnych księży, SNAP, monitorowali cały proces, a przed ogłoszeniem wyroku odbyli milczącą manifestację przed sądem. Zapowiedzieli, że przed deportacją Kramka napiszą list do arcybiskupa diecezji w Hartford, prosząc go o zawiadomienie polskich władz kościelnych o tym, co zrobił ksiądz, „bo nie tylko amerykańskie dzieci potrzebują ochrony”. Polskie władze kościelne zdecydują, gdzie ks. Kramek będzie mógł gwałcić nieletnich.

„Pańskie czyny głęboko podzieliły społeczność” – stwierdziła sędzina. Reporterka gazety „Hartfort Courant” w obszernej relacji z finału procesu pisze: „Część społeczności zjednoczyła się w obronie księdza, zbierając pieniądze na kaucję i obronę. Kwestionowali reputację dziewczyny, twierdzili, że to Kramek jest ofiarą. To stanowcze poparcie człowieka, którego prawie nie znali, i potępienie dziewczyny wydało się postronnym obserwatorom, a także wielu lokalnym Polakom, ciekawą (w swej głupocie made in Poland) reakcją. Kiedy po badaniach DNA okazało się, że zaschnięta ślina na biuście dziewczyny należy do Kramka, prokurator wyraził nadzieję, że część społeczności, która ją oczerniała, teraz zaoferuje jej wsparcie, którego nie żałowano księdzu”. Oczywiście gorliwi katolicy ani myśleli tak uczynić.

Czołowa organizatorka akcji poparcia Kramka, miejscowa lekarka (sic!) Lucyna Kołakowski, oświadczyła dziennikarzom po skazaniu: „Ksiądz jest ofiarą systemu w trudnym dla Kościoła czasie”. Ponownie zadeklarowała wiarę w niewinność kapłana i podważyła uczciwość jego ofiary.

[2005] FaktyiMity.pl Nr 9(261)/2005

Możliwość komentowania jest wyłączona.

%d blogerów lubi to: