FiM – Niebo w gębie

Seksualny partner księdza proboszcza z pewnej lubuskiej parafii rozpowszechnił film dokumentujący miłosne igraszki obu panów. Duchowny jest na krawędzi załamania psychicznego, a biskup nie może oderwać się od ekranu…

Ksiądz Edward S. jest proboszczem średniej wielkości parafii w pobliżu Sulechowa (woj. lubuskie, diecezja zielonogórsko-gorzowska). Lat ma pięćdziesiąt z ogonkiem, a preferencje seksualne dosyć typowe dla kapłana, czyli bardziej woli kochać się z facetem niż z niewiastą. Jego wybór. Niestety, któregoś razu źle wybrał, bo sprowadzony na plebanię partner postawił na stoliku nocnym telefon komórkowy z wmontowaną kamerą, wycelował ją w okolice swojego przyrodzenia i utrwalił sceny miłości francuskiej, których bliżej opisywać nie będziemy. Możemy jedynie ujawnić, że przeżywający miłosne uniesienia kapłan jest na nich bezsprzecznie rozpoznawalny…

Partner okazał się ostatnią świnią, bo z sobie tylko znanych powodów nagrał na płytach CD kilkanaście kopii filmu, a następnie podrzucił je w miejscach ogólnie dostępnych (być może wcześniej szantażował księdza). Parafianie krążki znaleźli, obejrzeli, oniemieli… W najbliższą niedzielę na mszach ludzie byli wzburzeni. Niektórzy wznosili zaczepne okrzyki pod adresem celebransa. Ksiądz zapewniał, że do filmu doklejono tylko jego głowę, ale wydaje się to niemożliwe, bo obraz jest bardzo realistyczny… Na kolejnej mszy połowa ludzi wyszła z kościoła. Na inną mszę nie przyszedł sam proboszcz.

Informacja o tych incydentach do biskupa Adama Dyczkowskiego dotarła w połowie listopada, gdy ordynariusza zaalarmowała pani E.M. – sołtys wsi, którą ks. S.E. zarządza duszpastersko:

– Molestowała biskupa Adama, żeby jak najszybciej zabrał i schował gdzieś tego nagranego nieszczęśnika. Tym bardziej że parafia jest jednoosobowa, a proboszcz ostro – o czym w kurii od dawna już wiadomo – popija, więc w chwili załamania mógłby sobie zrobić jakąś krzywdę. Biskup postanowił prawdopodobnie zagrać na czas, bo w ogóle nie reaguje – ujawnia nasz informator z kurii biskupiej.

I dodaje:
– Wiem, że biskup Adam oglądał ten film i nie może mieć najmniejszych wątpliwości, że obrazy są autentyczne. Dlatego w głowie mi się nie mieści, że pozostawił księdza E.S. samemu sobie na parafii!

– Ksiądz proboszcz ma w niedzielnych kazaniach usta pełne miłości i prawi o niebie, ale na co dzień jest zimnym i nielubianym draniem, choć też z pełnymi – jak widać na filmie – ustami… Ludzie kopiowali więc te płyty i puszczali dalej. Wkrótce pojawiły się na targowisku w Sulechowie, a od kilku dni krążą po Zielonej Górze – twierdzi nauczycielka miejscowej szkoły.

Kuria milczy, dusza śpiewa, lokalna rozgłośnia radiowa przygotowuje już sprzęt do bezpośredniej transmisji z parafii ks. E.S., a niebawem okolice zaczną nawiedzać dziennikarze tabloidów… Tymczasem prokuratura wszczęła dochodzenie w sprawie rozpowszechniania pornografii.

Na co czeka biskup Dyczkowski z gronem wielebnych doradców? Chyba na drugą część.

[2006] FaktyiMity.pl Nr 48(352)/2006

Możliwość komentowania jest wyłączona.

%d blogerów lubi to: