Fim – Ojciec pedagog

Rodzice dziewięciolatki nie wiedzieli, co odpowiedzieć, kiedy córka zapytała ich, co to znaczy, że zachowuje się jak dziwka z burdelu. Taką opinię usłyszała od księdza na religii.

Dla uczniów szkoły podstawowej w Parowej (diecezja legnicka) lekcje religii to koszmar. Według słów rodziców, dzieci albo w ogóle nie chcą chodzić na katechezę, albo wracają do domu zapłakane i znerwicowane. Powód? Ksiądz Mirosław Wątruch, proboszcz parafii pw. św. Antoniego Padewskiego w Parowej obraża podopiecznych, wyzywając ich – na przykład od debili. Zdarzyło mu się nawet pobić ucznia. Od dyrekcji otrzymał wtedy naganę, chłopaka przeprosił i… pracuje dalej. Upomnienie nie zmieniło jednak jego nawyków. Rodzice zaalarmowali nas, że ksiądz nadal poniża dzieci. Do dziewięciolatki powiedział, że zachowuje się jak dziwka, a chłopca z wadą wymowy ośmieszał przed całą klasą. Lista zarzutów wobec pasterza jest jednak dłuższa: podczas kolędy wulgarnie wyzywał parafian, niedawno zdemolował bramki na boisku przy plebanii, a od uczniów przystępujących do Pierwszej Komunii Świętej zażądał po 50 złotych na opłacenie węgla do ogrzania przykościelnej sali, w której odbywają się spotkania przygotowujące do przyjęcia sakramentu. Zdaniem rodziców, spotkania te mogłyby odbywać się w szkole, bo sala na plebanii w ogóle się do tego celu nie nadaje. Brakuje w niej ławek i zaplecza sanitarnego. Co tydzień na dwie godziny ksiądz zamyka się tam z dziećmi i naucza. Nie chce wypuszczać uczniów do toalety i zadaje po kilka stron katechizmu do „wykucia” na pamięć.

Zaniepokojeni rodzice postanowili wziąć sprawę w swoje ręce. Po naradzie z dyrektor szkoły panią Marią Fedyczkowską, wystosowali pismo do legnickiej kurii z prośbą o interwencję i uniemożliwienie księdzu Wątruchowi prowadzenia katechezy. W odpowiedzi poinformowano ich, że przynajmniej do czerwca ksiądz będzie nadal uczył, że nie można pochopnie wyciągać wniosków itp. Ksiądz dziekan Ludwik Solecki oddelegowany przez kurię do zbadania sprawy powiedział, że przed spotkaniem z rodzicami nie może podjąć żadnej decyzji.

W tej sytuacji pani dyrektor jest bezradna: – Zgodnie z rozporządzeniem MEN o nauczaniu religii w szkołach, to biskup decyduje  o tym, kto będzie prowadził katechezę i tylko on może katechetę odwołać. Ja mogę zastosować jedynie karę porządkową (naganę – dop. red.) i jak najczęściej wizytować prowadzone przez księdza lekcje. Przyznaję, że i mnie niepokoi jego zachowanie…

Dzwonię do księdza Wątrucha.
– Czy ksiądz mógłby jakoś skomentować oskarżenia ze strony uczniów i rodziców?
– Może pani zapytać w kurii  w Legnicy…
– Ale ja chcę dać księdzu szansę odparcia zarzutów.
– A ja słyszałem, że pani wczoraj stała na autostradzie. Nie obraża to pani?
– A czy ksiądz ma coś do powiedzenia w sprawie poniżania i bicia uczniów?
– To są pomówienia. Nic więcej nie powiem. Do widzenia!

Dzieciom też mówimy w imieniu księdza:
Do widzenia, debile…

[2004] FaktyiMity.pl Nr 46(245)/2004

Możliwość komentowania jest wyłączona.

%d blogerów lubi to: