FiM – Wysoka kurio…

Wiecie dlaczego w Katolandzie nigdy nie wybuchnie skandal pedofilski z udziałem księży, choćby taki jak w USA – państwie szanującym prawo? Dlatego, że wśród polskich kapłanów nie ma przestępców. Są tylko nieszczęsne „ofiary prowokacji”. Kolejna antyksięża prowokacja właśnie ma miejsce w Głogowie.

Tam też przeprowadza się praktyczny test na usprawnienie trzeciej władzy – trwają próby, by rzecz całą przekazać sądowi kurialnemu i tym samym odciążyć państwowy wymiar sprawiedliwości.

Ministrant parafii Miłosierdzia Bożego w Głogowie (woj. dolnośląskie, diecezja zielonogórsko-gorzowska) zjawił się niedawno wraz z rodzicami w prokuraturze. Opowiedział o niechcianym, męsko-męskim związku intymnym z 40-letnim księdzem Bogdanem (imię zmienione), od 2002 r. wikariuszem tejże parafii i nauczycielem religii w jednej z miejscowych szkół.

O co konkretnie chodziło? Ponieważ pani Liliana Łukaszewicz – rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Legnicy – w rozmowie z „FiM” zasłania się „dobrem pokrzywdzonego”, zdani jesteśmy na wersje nieoficjalne.

Otóż jedna (źródło policyjne) mówi, że wielebny zabawiał się chłopcem, zanim ten zdążył skończyć 15 lat (zagrożenie karą do 12 lat więzienia). Inny nasz informator (źródło kościelne) utrzymuje, że z młodzieńcem (jednak nieco starszym) ksiądz Bogdan kopulował za pieniądze, czyli „doprowadzał małoletniego do obcowania płciowego (…), nadużywając zaufania lub udzielając mu korzyści majątkowej…” (do 5 lat odsiadki). Ani jedna, ani druga wersja nie kwestionuje samego faktu bzykania chłopaka. Niezależnie od tego, która z nich odpowiada tej zapisanej w tajnych aktach, pewne jest, że zgłoszony czyn miał charakter kryminalny.

###

Po odebraniu zawiadomienia o przestępstwie prokurator założył rękawiczki. Nie chodziło, oczywiście, o lęk przed AIDS, lecz sytuację o wiele bardziej dla prokuratorskiej kariery niezdrową – o naruszenie prestiżu kapłana katolickiego… Najpierw więc rutyna – urzędowe potwierdzenie poczytalności skarżącego. Na jedno z przesłuchań wezwano biegłego psychologa. Niestety, jego ekspertyza była jednoznaczna: chłopak nie łże. Prokuratura musiała więc przystąpić do etapu drugiego – przepytania personelu parafii.

Mimo zachowania najdalej idącej ostrożności i nieprawdopodobnych starań o dyskrecję – zupa się wylała. Gdy jeszcze rzecz pojawiła się w „Gazecie Lubuskiej”, to już cały Głogów wiedział, że „pewien młody ksiądz” z parafii Miłosierdzia Bożego ma poważny problem.

Wywołany do tablicy szef jurnego kapłana – ksiądz proboszcz kanonik Janusz Idzik – ujawnił lokalnej opinii publicznej, że choć ta wiadomość spadła na niego „jak grom z jasnego nieba”, zdążył już – razem z „pewnym młodym księdzem” – być na rozmowie u ordynariusza biskupa Adama Dyczkowskiego.

Co uzgodnili w kurii? Można się domyślić, że księżą wersję wydarzeń. Jaka to wersja? Jak to – jaka? Napad na Boga, Kościół i w ogóle prowokacja!

„Ktoś namówił tego ministranta, by złożył w prokuraturze nieprawdziwe doniesienie. Oskarżany ksiądz wykonuje normalnie wszystkie swoje obowiązki, gdyż zapewnił mnie, że zarzuty są czystą prowokacją” – oświadczył ks. Idzik na antenie głogowskiego Radia Elka. Dodał też, że… prokuratura niepotrzebnie miesza się do sprawy, bo bardziej właściwym organem jest… sąd kościelny!

„Wiem, że rodzice chcą oddać ją w ręce biskupa, a nie sądów świeckich” – stwierdził kanonik. Zapewnił, że „Kościół wziął już to w swoje ręce”, a rodzina chłopaka „zmanipulowanego przez wrogie Kościołowi siły”, wkrótce stawi się na przesłuchaniu w kurii biskupiej (sic!). Jesteśmy dziwnie spokojni, że rodzice chłopaka podpiszą każdy kwit, że to one – te siły – rozum im odebrały…

Zresztą pleban sam przyznał, że po uzyskaniu informacji o prowadzonym postępowaniu „rozmawiał” zarówno z rodzicami, jak i pokrzywdzonym ministrantem. Widać był przekonujący, gdyż ministrant wraz z rodziną zawiadomili śledczych, że wycofują oskarżenie przeciwko księdzu Bogdanowi.

To nie zmienia jednak sytuacji prokuratury, a nawet pogarsza ją. Do obowiązku sprawdzenia, czy zgłoszenie odpowiadało prawdzie, dochodzi także dyspozycja wymierzona w księdza Idzika w art. 239 par. 1 kodeksu karnego: „Kto utrudnia lub udaremnia postępowanie karne, pomagając sprawcy uniknąć odpowiedzialności (…), podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5”.

Pani prokurator-rzecznik Łukaszewicz podziela nasz pogląd, choć… częściowo:
– Skoro wpłynęło zawiadomienie, prokuratura ma obowiązek wyjaśnić je do końca. W każdym razie w sprawie nie doszło jeszcze do przełomu, który pozwoliłby na decyzję o przedstawieniu zarzutów bądź umorzeniu postępowania.

Jeśli jednak chodzi o sprawdzenie, czy „zapobiegliwość” księdza Idzika nie narusza przepisów, trwa cisza.

###

W niedzielę 5 marca szef parafii Miłosierdzia Bożego przeprowadził spektakularną akcję mającą zneutralizować przykry „zapach” wokół ks. Bogdana:

– Normalny cyrk zrobił podczas mszy. Najpierw kazał wikaremu uroczyście przysięgać, że „nigdy nie zrobił krzywdy dziecku”, a potem sam przyjmował od dzieci życzenia urodzinowe – relacjonuje nam jeden z uczestników nabożeństwa.

– Aktyw parafialny rozpuszcza po mieście pogłoski, że molestowany seksualnie chłopak to w gruncie rzeczy mitoman leczący się psychicznie. Czuje się wyraźnie, że przygotowują sobie i prokuraturze grunt pod odmowę wszczęcia śledztwa. W maju, jak będą zmiany wikariuszowskie, biskup gdzieś tego księdza Bogdana przeniesie i będzie po sprawie – prognozuje policjant, prosząc o anonimowość.

###

Kilka słów udało nam się zamienić również z księdzem Bogdanem. Zaproponowaliśmy, żeby zdemaskował prowokatora, który próbuje go oczernić. Niestety…

– Nie udzielam żadnych informacji ani komentarzy na temat kierowanych ku mnie oskarżeń o molestowanie. Proszę zwrócić się w tej sprawie do rzecznika prokuratury – powiedział.

To się nazywa zaufanie do organów ścigania, że krzywdy nie zrobią.

[2006] FaktyiMity.pl Nr 11(315)/2006

Możliwość komentowania jest wyłączona.

%d blogerów lubi to: