FiM – Zemsta

Podobno zemsta jest rozkoszą bogów. Jak się jednak okazuje, także ich ziemskich namiestników. A mścić się można na człowieku nawet po jego śmierci.

Józef Wakor był sołtysem we wsi Ściegny niedaleko Miłkowa w diecezji legnickiej. Zmarł nagle w pierwszy dzień świąt Bożego Narodzenia. Proboszcz Stefan Świdroń pokazał zrozpaczonej rodzinie garaż przerobiony naprędce na kapliczkę jako właściwe miejsce dla zwłok oczekujących pochówku. Dla zmarłego sołtysa kościół został zamknięty. We wsi zawrzało, bo to przecież niecodzienny przypadek, że miejscowi strażacy zaciągają wartę w garażu, podczas gdy w kościele obok trwa msza żałobna.

– Żałujemy, że w ogóle poszliśmy do kościoła na mszę – mówi Alina Wakor, wdowa po zmarłym Józefie. – Po pogrzebie natychmiast zrodziła się inicjatywa zbierania podpisów pod listem protestacyjnym do kurii. Ludzie nie mogli się pogodzić z nieuzasadnionym – ich zdaniem – postępkiem proboszcza. Mąż był przecież wierzący, choć nie w każdą niedzielę chodził do kościoła; wziął ślub kościelny i wychował córki w wierze katolickiej. A ponadto był na każde skinienie proboszcza, pomagając mu rozwiązywać wiele problemów.

Proboszcz Świdroń nie zaprzecza, że z sołtysem nieźle mu się współpracowało. Wakor pomagał organizować strażaków podczas procesji Bożego Ciała, sprzyjał zakupowi działki dla parafii, naprawiał też kościelne ogrodzenie..

– Powód jest jeden: zemsta, i to za grobem – mówi pan Zdzisław M.
– Sołtys chciał, żeby we wsi był cmentarz, ale komunalny, a nie parafialny. Wnioskował też, by powstała na nim kaplica, z której mogliby korzystać wszyscy, bez względu na wyznanie czy jego brak. Proboszcz dostał na to białej gorączki.

To, co się wówczas stało, okazało się jednak swoistym katalizatorem. Mieszkańcom parafii puściły nerwy i odważyli się wreszcie powiedzieć głośno o sprawach, o których przez wiele lat zaledwie szeptali. A bolało ich m.in. to, że ksiądz niesprawiedliwie dzielił pomoc dla powodzian, odmawiał chrztu dzieciom samotnych matek, skłócał rodziny, a ponadto bardzo wyraźnie preferował tych, którzy dawali większe sumy na tacę. Nagle przypomniano sobie też, że księżulo podczas lekcji religii w miejscowej szkole nie żałuje uczniom swojej ciężkiej ręki.

– Ten wrzód rósł przez lata i teraz pękł – mówi Anna Wakor.

Mieszkańcy Ściegien zebrali kilkaset podpisów. Chcą, by kuria zajęła się natychmiast ich proboszczem. Zanim to jednak nastąpi (jeśli w ogóle nastąpi), żądają od proboszcza zwykłego słowa przepraszam. Czy to aby nie za dużo?

[2005] FaktyiMity.pl Nr 9(261)/2005

Możliwość komentowania jest wyłączona.

%d blogerów lubi to: