FiM – Buntowniczki z wyboru

Kościelne władze uznają byłe betanki za niebezpieczne. „Siostry” wciąż jednak funkcjonują w kościelnych strukturach.

– Nie dotrzymały ślubu posłuszeństwa, dlatego Ojciec Święty nakazał im opuścić zgromadzenie. Mimo to one do dziś tytułują się siostrami. Byłoby w porządku, gdyby żyły i pracowały jak zwykli ludzie, a nie jak osoby duchowne – mówią wierzący. Dlaczego gorszy ich fakt, że byłe betanki, dziś już bezhabitowe, trzymają się razem?

Powstały o nich filmy i sztuki teatralne. Stały się na polskiej ziemi zjawiskiem egzotycznym, bo nigdy wcześniej nie było tu takiej sytuacji, żeby połowa zgromadzenia wypowiedziała posłuszeństwo papieżowi, by „podążyć za Duchem Świętym”. Betankom niezbuntowanym zrobiły krecią robotę. Do dziś pracują na odzyskanie zaufania wiernych i sponsorów.

Te byłe, kiedy już na oczach telewizyjnych kamer eksmitowano je z Kazimierza Dolnego, zalały diecezję łomżyńską. Osiadły m.in. w Płonce Kościelnej, Łomży i Sokołach. Było na to przyzwolenie ówczesnego ordynariusza biskupa Stanisława Stefanka. Przez lata się wykruszały. Dokąd odjeżdżały – tego nikt nie wie, bo i nikt nie pytał. Obecnie w Sokołach są dwie byłe zakonnice. Wystarczy, żeby psuć krew tubylcom. Mówią o sobie „siostry”, ubierają się w długie spódnice, stonowane bawełniane bluzki. Prowadzą zajęcia z dziećmi, letnie półkolonie, zimowe półferie. Świetnie się zorganizowały na podlaskim gruncie. Parafialne wydarzenia obsługują same, wykaszając tym samym świecką konkurencję. Jedna – s. Daria– uczy religii i prowadzi scholę. Druga – s. Marzena– jest zakrystianką i gospodynią proboszcza. Obydwie mieszkają w domu parafialnym.

Na lokalnym rynku edukacyjnym – podobnie jak w całym kraju – nie ma zbyt wielu wolnych posad. Ostatnio zamknięto nawet jedną ze szkół. Za mało uczniów. Pracy szukają więc świeccy nauczyciele, także katecheci. Tym bardziej ich ta nieuczciwa konkurencja mierzi. Bo z ich perspektywy siostra Daria po prostu zajmuje posadę w szkole podstawowej i gimnazjum. A przecież nie ma na utrzymaniu rodziny. Jakim cudem buntowniczka dostała od biskupa misję kanoniczną potrzebną do nauczania katechezy – tego też nie rozumieją. No i dlaczego ze swoją niechlubną zakonną przeszłością pozwolono jej przygotowywać dzieci do Pierwszej Komunii? – To jest gorszące – mówią parafianie.

Ludzie z Sokołów nie są specjalistami ds. prawa kanonicznego. Wiedzą natomiast jedno – za bunt zostały byłe betanki potępione przez papieża. To im wystarczy. Wiedzą też, że duchowy przywódca sióstr z Kazimierza Dolnego, ks. Roman Komaryczko, przez siostry nazywany „Jezusem”, został od nauczania religii odsunięty. Dlatego obecność eksbetanek mieszkańcom Sokołów doskwiera. Młodzi patrzą na tę sytuację z politowaniem, starsi – z oburzeniem. Tracą zaufanie do Kościoła, który co innego mówi, a co innego robi.

Pamiętają też, że betanki z Kazimierza nazywano sektą. Tak twierdził nawet kościelny specjalista o. Tomasz Franc z Dominikańskiego Ośrodka Informacji o Nowych Ruchach Religijnych i Sektach, który nie dał się wywieść w pole faktem, że zdjęły one habity i zaczęły używać telefonów komórkowych. A teraz o członkiniach owej sekty proboszcz karze mówić „siostry”. Pozwala im grać podczas mszy, czytać Pismo Święte, przygotowywać dzieci do sakramentów.

– W kurii już kilka razy była rozmowa na ten temat. Zapewniano nas, że ta sprawa zostanie rozwiązana. Tymczasem mijają już dwa lata i zmieniła się tylko liczba betanek; zamiast czterech są dwie – mówi jedna z mieszkanek Sokołów.
Dwie zaszczute kobiety…

W połowie 2005 r. zbuntowane zakonnice zamknęły się w domu formacyjnym w Kazimierzu Dolnym, ponieważ nie akceptowały zmiany na stanowisku przełożonej generalnej. Funkcję tę straciła wówczas s. Jadwiga Ligocka. Taką decyzję personalną władze kościelne podjęły z uwagi na fakt, że Ligocka – zafascynowana mistycyzmem i charyzmatycznymi ruchami religijnymi – kierowała zakonem, bazując na prywatnych objawieniach. Zdymisjonowana siostra cieszyła się poparciem ks. Romana Komaryczki, który zajmował się m.in. namiętną weryfikacją duchową nowicjuszek. Polegała ona na intensywnym dotykaniu ciał młodych kobiet. Komaryczko został ze swojego zgromadzenia wykluczony, a w 2006 r. taki sam los spotkał zbuntowane betanki. Rok później przed telewizyjnymi kamerami siłą zmuszono je do opuszczenia klasztoru.

[2012] FaktyiMity.pl Nr 46(663)/2012

Możliwość komentowania jest wyłączona.

%d blogerów lubi to: