FiM – Hej kolęda, kolęda…

Dla inkasentów w czarnych sukienkach nastał okres żniw. Ponieważ urodzaj słabnie, obfitość plonów zależy od przygotowania frontu robót.

Oto kilka obrazków z tegorocznej kolędy:

Ksiądz prałat Jan Wierzbicki, proboszcz parafii św. Wojciecha (jedna z największych w Białymstoku), wydał specjalną instrukcję ostrzegawczo-wychowawczą. Na wstępie grozi, że niewpuszczenie poborcy do domu „będzie traktowane jako automatyczne »wyrażenie zgody« na rewanż w postaci odmowy udzielenia w przyszłości usług w postaci chrztu, ślubu, pogrzebu itp. każdemu osobnikowi zamieszkującemu pod adresem, który trafi na czarną listę”.

Co zrobić, żeby nie podpaść w trakcie samej wizyty oraz rozmowy „o sprawach parafialnej wspólnoty i Ojczyzny” (czytaj: zeznania podatkowego pozorowanego koniecznością weryfikacji kartoteki parafialnej)?

Do najważniejszych obowiązków gospodarzy należy przygotowanie scenografii. „Są takie rodziny, które ciągle pożyczają krzyż i świece (według księdza – obowiązkowe – dop. red.) od sąsiadów, nie mają też kropidła, wody święconej”, a przecież strudzeni wędrowcy „nie będą nosili ze sobą kropideł, jak też i wody święconej” – uprzedza prałat, żeby później nie było pretensji.

W podniosłym okresie wyczekiwania najmłodsi intensywnie uzupełniają bądź przepisują kwity świadczące o religijności („Dzieci niech przygotują zeszyty z religii, zaś młodzież maturalna – zaświadczenia o uczęszczaniu na katechezę”), zaś w dniu nawiedzenia mają szlaban na wszelkie rozrywki („Nie pozwalajmy dzieciom czy młodzieży, by w czasie wizyty kolędowej wychodziły z domu: na basen, trening, naukę języka, do kolegi czy koleżanki”).

W zakończeniu ks. Wierzbicki przypomina, że choć urzęduje w parafii dopiero pół roku, należy „tradycyjnie” przygotować posłańcom dwie koperty: „Jedną księdzu na kolędę, drugą – na kościół”.

Ksiądz Czesław Majda z parafii św. Maksymiliana Kolbego we Wrocławiu przestrzega, że „jeżeli zdarzy się sytuacja, że nie mamy wody święconej, możemy poprosić księdza o jej poświęcenie. Nie wolno wlewać zwykłej wody i nie powiadomić o tym kapłana!”. Ponadto duchowny podkreśla, że chowanie się przed jego ludźmi do szafy może zostać zinterpretowane jako przekroczenie granic obrony koniecznej…

Większość proboszczów zawiesiła na okres kolędy normalny rytm funkcjonowania zakładów pracy, jak to zrobił na przykład ks. Wojciech Tokarz z parafii Chrystusa Zbawiciela w Gdańsku, likwidując dwa popołudniowe nabożeństwa. Jego ministrantów obowiązuje w tym czasie specjalny regulamin. I tak:
# W przypadku zadania przez parafian pytania o imię księdza kolędującego w danym miejscu ministranci udzielają dyplomatycznej odpowiedzi nieujawniającej tożsamości kapłana;
# Ofiarę, którą ministranci otrzymują „do ręki”, zobowiązani są wrzucić do puszki (zamkniętej na klucz przechowywany przez najstarszego wiekiem idącego danego dnia na kolędę);
# Ministrant, który zostanie złapany na kradzieży pieniędzy z puszki na tzw. gorącym uczynku, zostanie pozbawiony wszystkich kolęd.

Duchowny przewidział również taką ewentualność, że nikogo nie złapie, a kasy będzie mniej, niż oczekiwał. Co wtedy? „Jeżeli zebrana kwota (w puszce – dop. red.) będzie niższa, niż wynikałoby to z obliczeń, ministrant zostanie osobiście obciążony wpłatą pieniędzy na Fundusz Ministrancki”– stanowi art. 26 Rozporządzenia w sprawie wizyt duszpasterskich.

Parafia Ducha Świętego w Bydgoszczy prowadzona przez zakon pod tym samym wezwaniem – z proboszczem o. Markiem Karczewskim na czele – wprowadziła sensacyjną dla wiernych nowinkę w postaci nieprzyjmowania żadnych kopert. Czyżby mnisi zrezygnowali z kasy?! Okazuje się, że chodzi po prostu o zaawansowaną inwigilację, bo nie biorą tylko wziątek anonimowych, a podpisane imieniem i nazwiskiem – jak najbardziej (fot. powyżej).

Instytut Statystyki Kościoła Katolickiego twierdzi, że z winy mediów nagłaśniających „kontrowersje wokół koperty” trywializowany jest sens kolędy…

[2012] FaktyiMity.pl Nr 4(621)/2012

Możliwość komentowania jest wyłączona.

%d blogerów lubi to: