FiM – Palma święcona

Prawdopodobnie już podczas święceń w księdza Janusza S. z Sutna wstąpił diabeł. Kilka dni po tym bez jakiegokolwiek powodu usiłował zamordować swojego znajomego, Tomasza S.

Do zdarzenia doszło przed kilkoma dniami w Sutnie niedaleko Siemiatycz. Wieczorem w rodzinnym domu księdza Janusza pojawił się 66-letni Tomasz S. (na zdjęciu) z Gdańska, emerytowany marynarz. Znał od dawna rodziców kapłana, przyszedł więc z przyjacielską wizytą. W domu zastał księdza Janusza, który przysłuchiwał się rozmowie. – Kilka dni wcześniej uczestniczyłem w jego wyświęceniu w kościele w pobliskim Niemirowie i byłem pod wrażeniem tego wydarzenia wspomina pan Tomasz. – W pewnej chwili, gdy zaczęliśmy rozmawiać o mojej zmarłej małżonce, ksiądz stwierdził, że tego dnia zbawił już dwie dusze i teraz pora na mnie, bo jestem opętany przez diabła. Potraktowałem to jako żart, dlatego niczego złego nie podejrzewałem, gdy ksiądz powiedział: „Chodź do piwnicy”. Poszedłem i usłyszałem: „Daj pieniądze na mszę!”. Zdziwiłem się, ale sięgnąłem do kieszeni. W tym momencie ksiądz chwycił mnie gwałtownie za gardło i, dusząc z całej siły, walił moją głową o ścianę. Krzyczałem i pewnie tylko dzięki temu ocalałem. W ostatniej chwili do piwnicy wpadli krewni księdza i uwolnili mnie. Straciłem przytomność.

Na drugi dzień Tomasz S. czuł się tak fatalnie, że wylądował w szpitalu w Siemiatyczach. Nie miał siły stać na nogach, bolała go poobijana głowa, stracił też czucie w ręce. Niebawem w szpitalu pojawili się policjanci i spisali zeznania.

Gdy nazajutrz zapukaliśmy do drzwi sali 205 szpitala w Siemiatyczach (woj. podlaskie), poszkodowany przez księdza mężczyzna nadal czuł się bardzo źle. – Do dziś nie mogę zrozumieć zachowania tego chłopaka – mówił nam Tomasz S. – Znałem go przecież od dziecka, przyjaźniłem się z jego rodzicami, to naprawdę porządni ludzie.

Zaraz po tym, jak pan Tomasz wylądował w szpitalu, pojawił się jakiś kapłan z Siemiatycz i prosił o przebaczenie dla ks. Janusza. – To przecież ksiądz! – tłumaczył. Przyjechali także rodzice młodego kapłana i po raz kolejny przepraszali za postępowanie swojego syna. Prosili, żeby nie robić hałasu wokół sprawy, bo jest im wstyd.

Wieść o zdarzeniu rozniosła się szybko po Sutnie i okolicy. Mieszkańcy Niemirowa modlą się za młodego księdza, który – prawdopodobnie na skutek przeżyć i emocji towarzyszących wyświęceniu – ma kłopoty z psychiką. Po zdarzeniu w Sutnie trafił do szpitala na obserwację psychiatryczną. Jeden z psychiatrów stwierdził rozbrajająco: – Gościowi odbiła palma.

[2004] FaktyiMity.pl Nr 28(227)/2004

Możliwość komentowania jest wyłączona.

%d blogerów lubi to: