FiM – Romans papieża

Giovanni Battista Montini, czyli Paweł VI sprawujący pontyfikat w latach 1963–1978, był gejem i nikomu to nie przeszkadzało. Do czasu, aż posunął się zbyt daleko w świątobliwej obłudzie i zaczął ostro piętnować ludzi homoseksualnych.

Po jednej z takich papieskich mądrości o „ludziach wynaturzonych”, zakomunikowanej światu w styczniu 1976 roku, głos zabrał francuski pisarz Roger Peyrefitte, który na łamach włoskiego tygodnika „Il Tempo” (dokładnie 4 kwietnia w numerze 13/1976) przypomniał Pawłowi VI, że gdy był jeszcze arcybiskupem Mediolanu, odwiedził po cywilnemu lupanar dla mężczyzn. Miał tego dnia pecha, bo został schwytany przez karabinierów w niedwuznacznej sytuacji z pewnym „rudowłosym aktorem”, w którym kochał się tak bardzo, że przyjął jego imię – Paolo – z numerem porządkowym VI („piątką” był Camillo Borghese, zasiadający na tronie Piotrowym w latach 1605–1621).

Choć Peyrefitte nie wymienił nazwiska niegdysiejszego partnera Montiniego, dla znawców tematu i środowiska artystycznego było oczywiste, że miał na myśli znanego włoskiego aktora Paola Carliniego (na zdjęciu obok). Artysta zagrał m.in. w „Rzymskich wakacjach” z Audrey Hepburn i Gregorym Peckiem.

„Pracowałem z nim w 1970 roku przez sześć miesięcy w musicalu. Już na pierwszej próbie niemal wszyscy mówili mi: »Wiesz, że gra z nami chłopak papieża?«. To była tajemnica poliszynela. Jedna z aktorek podwoziła go swoim samochodem na teren Watykanu, a wcześniej – do rezydencji w Mediolanie. Carlini był utalentowanym i charyzmatycznym aktorem oraz uroczym człowiekiem. Fakt, że miał romans z papieżem, absolutnie nie promował go w karierze” – wspominał 30 lat później aktor Rodford Barrat.

Publikacja „Il Tempo” tak bardzo ubodła papieża, że zareagował niesłychanie (jak na majestat urzędu) gwałtownie. Odniósł się do niej – mówiąc o brutalnym ataku – podczas modlitwy na Anioł Pański: „Wiemy, że nasz pełnomocnik kardynalski i włoska konferencja biskupów wezwała was do modlitwy za naszą skromną osobę, która stała się obiektem drwiny i strasznych, obelżywych aluzji ze strony pewnej gazety, której zabrakło należytego szacunku dla uczciwości i prawdy. Dziękujemy wam wszystkim za ten dowód szczerej wiary i poczucia moralności” – powiedział w Niedzielę Palmową do około 20 tys. osób zgromadzonych na placu św. Piotra, a Watykan zażądał od władz zniszczenia całego włoskiego nakładu jednej z książek Peyrefitte’a.

Na marginesie dodajmy, że o sekretach uczuciowego i namiętnego seksualnie związku z Pawłem VI Carlini opowiedział tuż przed śmiercią (zmarł nagle 3 listopada 1979 r. w wieku 57 lat) swojemu przyjacielowi pisarzowi Biagio Arixiemu, który zbeletryzował tę historię w skandalizującej książce „Syn biskupa” (rok wyd. 1988), kontynuowanej pod tytułem „Grzech w szkarłacie” (2009 r.).

W piątek 26 stycznia 2006 r. wybuchła kolejna bomba. Oto tygodnik „L’Espresso” dotarł do tajnych dotychczas notatek nieżyjącego dowódcy karabinierów generała Georgia Manesa (zastępca komendanta głównego w latach 1963–1968), z których wynikało, że w 1967 r. podjęto próbę zaszantażowania Pawła VI jego romansem. Grupa polityków żądała ustąpienia głowy Kościoła, a za sprawą miał stać prezydent Giuseppe Saragat. Oto notatki:

„Prałat Franco Costa (przyjaciel Pawła VI – dop. red.) przyszedł do M. na pertraktacje”– cytowany w tygodniku zapis został sporządzony przez gen. Manesa 30 marca 1967 r. w oparciu o informację uzyskaną od Maria Tanassiego (wpływowy polityk partii socjaldemokratycznej, późniejszy minister obrony – dop. red.);

„Chadecja chciałaby ocalić papieża, ale S. jest zdecydowany (według „L’Espresso” chodzi o Saragata – dop. red.). Prałaci wciąż przychodzą do niego, prosząc o pomoc w znalezieniu kompromisu” – odnotował po kilku dniach generał.

25 czerwca 1969 r. Manes napił się w miejscu publicznym kawy i… padł, jakby go piorun poraził. Miał 63 lata. Lekarz stwierdził atak serca, ale rodzina byłego komendanta karabinierów (żona Mary i syn Renato) nie miała wątpliwości, że został otruty. Tym bardziej że z domu zginęła cała walizka jego prywatnych dokumentów…

„Ojciec zdradził kiedyś w domu, że zanim Montini został papieżem, utrzymywał również kontakty seksualne z zakonnicą” – twierdził Renato Manes.

„Peyrefitte mylił się całkowicie, ponieważ w ścisłych kręgach kościelnych nie było tajemnicą, że monsignore Montini, zanim w 1963 roku został papieżem, miał przyjaciółkę, a nie przyjaciela” – napisze później Federico Folconi (najprawdopodobniej pseudonim skrywający polskiego korespondenta akredytowanego przy kościelnej centrali) w nieznanej poza naszym krajem książce „Watykan za zamkniętymi drzwiami”, opowiadającej o skandalach obyczajowych i finansowych tzw. Stolicy Apostolskiej.

Przez kilka dni największe włoskie gazety rozpisywały się o przeszłości Pawła VI. Wyszło m.in. na jaw, że tajna policja zgromadziła w latach 60. bardzo bogate dossier związku arcybiskupa Mediolanu z Carlinim. Spotkania w Sion (Szwajcaria), wspólne wypady do Paryża… Czas wszakże pokazał, że władza zdołała jakoś dogadać się z Kościołem i Saragat „odpuścił” papieżowi grzechy.

###

W 1993 r. Watykan rozpoczął przygotowania do beatyfikacji Pawła VI, a nasz rodak Jan Paweł II obwieścił:
#  „Zostałem powiadomiony o wszczęciu procesu kanonizacyjnego mojego poprzednika Pawła VI. Dla mnie był to ojciec – w sensie bardzo osobistym. Mogę więc tylko wyrazić swoją wielką radość i wdzięczność” (przemówienie z 13 maja do biskupów zgromadzonych na Konferencji Episkopatu Włoch);
# „Pragnę, by w bardzo krótkim czasie mógł się szczęśliwie zakończyć proces beatyfikacyjny Pawła VI. Módlmy się, aby Pan rychło pozwolił nam ujrzeć swego sługę wyniesionego do chwały ołtarzy” (7 sierpnia podczas uroczystości związanych z piętnastą rocznicą śmierci).

Ten proces gwałtownie wyhamował w 1998 r. za sprawą ks. Luigiego Villi (doktor teologii, były osobisty sekretarz kardynała Alfreda Ottavianiego, wiceszefa Kongregacji Nauki Wiary będącej następczynią Świętej Inkwizycji). Ksiądz Villa podjął się roli „adwokata diabła” i w książce „Paweł VI błogosławiony?” zmasakrował kandydata przede wszystkim od strony teologicznej, ale kilkakrotnie wypowiedział się również o kwestiach intymnych:
# „jego życie moralne było bardzo niejasne”;
# „niejednokrotnie mówił w sposób aluzyjny bądź między wierszami o swych »preferencjach«”;
# „bezsprzecznie jego reputacja moralna jest zła”.

„Trzeba być wyzbytym wszelkiej miłości do Kościoła i do dusz, nie mówiąc już o zdrowym rozsądku, aby ośmielać się wystąpić z inicjatywą mającą na celu ogłoszenie Pawła VI błogosławionym” – taki był finalny wniosek ks. Villi.

Kolejny dotkliwy cios zadał Franco Bellegrandi, profesor historii najnowszej uniwersytetu w Innsbrucku (Austria), były Szambelan od Kapy i Miecza Jego Świątobliwości oraz współpracownik watykańskiego dziennika „L’Osservatore Romano”. W okresie pontyfikatu Pawła VI sprawował funkcję członka Guardia Nobile – parawojskowej formacji wolontariuszy rekrutujących się z rodzin szlacheckich, a zajmującej się asystowaniem papieżowi przy różnych oficjałkach. W 1977 roku napisał on książkę „Nikitaroncalli: inne życie papieża” (wydana dopiero 17 lat później), w której promocji osobiście uczestniczył kardynał Silvio Oddi, mimo że zawartość owego dzieła była dla Kościoła porażająca. Bellegrandi ujawnił m.in., że:
# związek z Carlinim trwał jeszcze po wyborze Montiniego na papieża;
# aktor miał nieskrępowany dostęp do watykańskiej alkowy Pawła VI („Często był widywany przy papieskiej windzie nawet w nocy. Mógł swobodnie wejść i wyjść, kiedy chciał”);
# obaj panowie spędzali wspólnie wakacje, „uciekając wówczas w Alpy Szwajcarskie”.

Temat preferencji seksualnych Pawła VI odżył we włoskich mediach w 1998 roku po tragicznej śmierci znanego arystokraty. Enrico Sini Luzi nosił tytuł Cerimoniere del Papa, jedno z najwyższych kościelnych wyróżnień, jakie może otrzymać osoba świecka. Uprawnia do osobistego posługiwania papieżowi, otwiera drzwi do jego prywatnych apartamentów, pozwala na kontakt z głowami państw, gdyż to właśnie cerimoniere doprowadza królów i prezydentów przed oblicze głowy Kościoła. Wszedł na salony watykańskie w okresie pontyfikatu Pawła VI i sprawował tę zaszczytną funkcję do 4 stycznia 1998 roku, kiedy to został zmasakrowany kandelabrem w wynajmowanej przez siebie garsonierze. Śledztwo wykazało, że był aktywnym homoseksualistą, a mieszkanie służyło mu do miłosnych schadzek. Zabójstwo przypisano rumuńskiemu nielegalnemu imigrantowi Paulowi Badei (nigdy nie przyznał się do winy), choć jeden z członków rodu Luzich zeznał, że zamordowany krewniak opowiadał kiedyś z wyczuwalnym strachem, iż nosi w sercu tajemnicę, której ujawnienie mogłoby wstrząsnąć Kościołem. Miał się tak wyrazić tuż po wspomnianej na wstępie publikacji Peyrefitte’a w „Il Tempo”…

[2012] FaktyiMity.pl Nr 14(631)/2012

Możliwość komentowania jest wyłączona.

%d blogerów lubi to: