FiM – Tu jest Kościół

Do tego, że zbierają się pod kościołem, aby wywieźć swojego duszpasterza na taczkach, zdążyli nas parafianie przyzwyczaić. Jeśli jednak od kilku miesięcy przez całą dobę koczują na jego terenie po to tylko, żeby żaden inny kapłan nie zastąpił ich proboszcza – to sytuacja jest nadzwyczajna.

Szelków w diecezji łomżyńskiej. Tutejsza parafia pod wezwaniem św. Apostołów Szymona i Judy Tadeusza liczy około 2 tysięcy dusz. W takich miejscach ludzie najbardziej doceniają prawdziwego księdza. Prawdziwego, to znaczy takiego, który ma osobowość i charyzmę, wszystkich traktuje równo. – Rzadko spotyka się takiego człowieka, a co dopiero księdza – twierdzą zgodnie parafianie. Ksiądz Marek Rogowski do Szelkowa przyjechał 13 lat temu. Najpierw został dyrektorem domu rekolekcyjnego, sześć lat później – proboszczem.

– Jak parafię przejął, woda lała się do kościoła, po plebanii latały szczury, a cmentarz przypominał śmietnik. Zrobił tu tyle, ile żaden inny ksiądz – mówi jeden z mieszkańców wsi.

– Podobno do kurii nie dawał ile trzeba. Zamiast tego inwestował w kościół i cmentarz. Sam w dżinsach zapieprzał, żeby to do porządku doprowadzić. Podobał się i komunistom, i ateistom, i wierzącym – dodaje inny.

Im bardziej zyskiwał sobie duszpasterz serca swoich owiec, tym bardziej tracił w oczach biskupa Stanisława Stefanka. – Wszystko wskazuje na to, że najbliżsi współpracownicy i kapłani z okolicznych parafii przyłożyli się do tego, aby się go pozbyć. Księdza Marka oskarżali o pijaństwo, brak zaradności i skłócanie parafian – mówią ci ostatni. A przecież to wszystko bzdury. Wierzymy w Boga, ale jeśli nic się nie zmieni, większość z nas odejdzie od Kościoła. Nikt nie będzie przyjmował żadnego księdza ani organisty z opłatkiem. Przestaniemy dawać pieniądze. Zobaczymy wtedy, kto jest bohaterem – dodają oburzeni. I właśnie dlatego zdecydowali się iść na wojnę z biskupem. Trwa ona już kolejny miesiąc i wygląda na to, że żadna ze stron nie zamierza skapitulować. A było tak:

# Sierpień. Do parafii zjechał biskup Stefanek. Żeby oznajmić ludziom, że odsyła ich proboszcza na roczny urlop. Dlaczego – nie ujawnił. Ludzie – oszołomieni taką decyzją – chwalili postawę swojego księdza, jego religijność, pracowitość. Liczyli, że biskup zdanie zmieni, ale nie pomogło. – Zebraliśmy około 1500 podpisów poparcia, pismo z prośbą o pozostawienie księdza złożyliśmy w kurii, prosiliśmy biskupa o wyjaśnienie całej sprawy, ale nie otrzymaliśmy odpowiedzi – mówi Monika Stańczak, mieszkanka Szelkowa.

A decyzja udzielenia rocznego urlopu szabatowego skutkuje przekazaniem parafii i domu rekolekcyjnego administratorowi. Tyle że ludzie żadnego nowego duszpasterza w Szelkowie nie chcą. Dlatego przy kościele ustawili wartę. Non stop dyżury pełni co najmniej kilka osób. W nocy mężczyźni, w dzień kobiety. Mieszkają w przyczepach kempingowych. Nie wpuszczają na plebanię żadnego przysyłanego przez biskupa następcy ich księdza.

# Wrzesień. Ludzie okazali się bardziej uparci, niż hierarcha mógł przypuszczać. Do kurii pojechała delegacja – wierni chcieli porozmawiać z biskupem. Nie przyjął ich. Do Szelkowa przyjechał za to nowy proboszcz – Lech Szymczyński. Do kościoła go nie wpuścili. Po nocy spędzonej w samochodzie wrócił, skąd przyjechał.

# Październik. Teraz z kolei dziekan ks. Ryszard Kłosiński postanowił zmierzyć się z ludzką determinacją. Jego również na plebanię nie wpuścili. Poirytowany wycedził tylko: „Motłoch, kurwa” i z piskiem opon odjechał.

Nadszedł jednak dzień, w którym proboszcz Rogowski postanowił – w myśl panującego w Kościele posłuszeństwa – pojechać do biskupa. Od tego dnia ślad po nim zaginął. – Nie mamy do niego żadnego dostępu ani żadnych wieści. A przecież nawet najgorszy przestępca, gdy trafia za kratki, ma szansę na widzenie – mówią rozżaleni.

Gdzie obecnie przebywa ksiądz Marek, wiedzą tylko w kurii, ale tu milczą jak grób. Przyjechał za to do Szelkowa diecezjalny ekonom i przywiózł uzupełniający dekret. Wynikało z niego, że urlop księdza Rogowskiego został skrócony do końca czerwca przyszłego roku. Po tym czasie ma wrócić do duszpasterskich obowiązków. Nie wiadomo tylko gdzie.

– Ten urlop to fikcja. Najpewniej było tak, że Stefanek wymusił go na nim szantażem, że jak nie zniknie na rok, to pośle go gdzie diabeł mówi dobranoc – mówi z kolei jeden z lokalnych księży.

Problem w tym, że w Szelkowie co najmniej 90 proc. ludzi nie może się pogodzić z tym, że traktuje się ich przedmiotowo, nie uznając jako partnera godnego dyskusji. A przecież nikt inny tylko właśnie oni od lat utrzymują swój lokalny kościół. – Tego, co się we wsi dzieje, nie da się opowiedzieć. Nie sądziliśmy, że to zajdzie tak daleko, że będziemy musieli tyle czasu poświęcić. Teraz już nic nas nie powstrzyma. Tu jest naród specyficzny, kurpiowski, łatwo nie ustąpimy. Biskup przegra tę wojnę – mówią mieszkańcy wsi.

Czego chcą mocno już dziś rozgoryczeni ludzie? Poznać prawdziwą przyczynę decyzji biskupa. – Niech biskup przedstawi zarzuty, jakie postawił księdzu. Niech da nam możliwość, żebyśmy go godnie pożegnali. My, parafianie, jesteśmy wstrząśnięci i rozgoryczeni zachowaniem kapłanów. Czy takie czyny są zgodne z ewangelią? To my jesteśmy Kościołem. Tu jest Kościół – mówią. Zamierzają jeździć do biskupa gdziekolwiek się pojawi, blokować drogi, pikietować pod kurią w Łomży. – Biskup jest rozgniewany naszym zachowaniem, bo jesteśmy nieposłuszni. Są jednak takie czasy, że trzeba walczyć o prawdę.

Stawiają sprawę jasno: jeśli ksiądz ma zarzuty, niech zostaną głośno powiedziane. Nawet najgorsze będą lepsze od tego, co jest teraz. A jeśli się potwierdzą, ludzie zaakceptują każdą decyzję biskupa. Dekret biskupa obowiązuje do końca czerwca i wszystko wskazuje na to, że do tego czasu będą stali pod kościołem.

„Minęło 55 dni od dnia, którego to ksiądz Biskup ogłosił swą decyzję w sprawie urlopowania naszego Proboszcza księdza Marka Rogowskiego. 55 dni, które były walką z własnym sumieniem, rozważaniem o autorytecie Kościoła i osobie księdza Biskupa. Z niepokojem patrzymy w przyszłość i zadajemy sobie pytanie: co dalej? (…). Żyjemy w wolnej i demokratycznej Polsce, w której ludzie dokonują wyborów i ich głos też ma znaczenie. Stan wojenny i średniowiecze mamy już za sobą. Aparat Kościoła katolickiego musi zmienić swą świadomość i mieć na uwadze fakt, iż kończy się czas ogólnego przyzwolenia społecznego na wszystko (…). Dziś walczymy o godność człowieka, który naszym zdaniem ma prawo do prawdy. Księże Biskupie, zbyt daleko to zaszło, rozwiążmy to razem”– ten list wysłany pod koniec października przez szelkowskich wiernych do biskupa Stefanka nie doczekał się jeszcze odpowiedzi.

[2010] FaktyiMity.pl Nr 45(557)/2010

Możliwość komentowania jest wyłączona.

%d blogerów lubi to: