FiM – Element ludzki

Jeszcze was siostry nie sprzedały? Takie pytanie codziennie słyszą od sąsiadów z okolicy mieszkańcy ul. Marglowej w Krakowie. Lokatorom nie jest jednak do śmiechu…

Ulica Marglowa w krakowskiej Nowej Hucie jest krótka. Po obu stronach jednorodzinne domki, na końcu – jednopiętrowa kamienica. Mieszka tu ponad 20 rodzin. Głównie starsi, ale też rodziny z dziećmi. Niektórzy pracowali w pobliskiej hucie, niegdyś im. Lenina, dziś Sendzimira, w Oddziale Zaopatrzenia Robotniczego, tzw. kombinacie, a więc gospodarstwie, w którym na potrzeby pracowników huty hodowano trzodę i warzywa. Z czasem (w zamian za niższe pensje i brak dodatków) dostali mieszkania służbowe.

– Wszystko sami zrobiliśmy. Huta tylko gaz podciągnęła – opowiada pani Emilia. Pamięta jeszcze czasy, gdy wodę przywozili beczkami. Później lokatorzy doprowadzili ją do swoich mieszkań na własny koszt. Jeden drugiemu pomagał.

###

Dziś na każdego obcego patrzą krzywo, nieufnie. Boją się, że właśnie ten obcy może być potencjalnym kupcem. – Przyjeżdżają, oglądają, ale nie wiadomo, kto to – tłumaczą. Zaczęło się w 1992 r. Właśnie wtedy po osiedlu chodził ówczesny zarządca z kartką papieru, na której zbierał podpisy poparcia pod pytaniem, czy mieszkańcy zgadzają się iść do zakonnic. Zapewniał, że nic złego im nie zrobią.

– Tu każdy wierzący. Podpisywaliśmy. Każdy mówił, że zakonnice, to przecież krzywdy od nich nie będzie – mówi pani Danuta.

Niedługo potem Zakon Sióstr Norbertanek (ich majątek wynosi około 140 mln zł w gotówce i nieruchomościach) na mocy decyzji Komisji Majątkowej odzyskał utraconą przed wojną ziemię (193 ary) wzbogaconą już o wymienione na wstępie zabudowania, a w nich – jakże w tej sytuacji niewygodny – „element ludzki”.

###

I tak od lutego 1992 r. mieszkańcy Marglowej opłaty za swoje mieszkania wysyłają do klasztoru. Siostry natomiast regularnie informują ich o podwyżkach.

Opłaty są – w stosunku do warunków, w jakich mieszkają – mocno wygórowane. Ponad 1000 złotych czynszu za 60 mkw. (dodatkowo prąd, gaz, ogrzewanie) płaci na przykład pani Danuta.

Niemal 350 zł miesięcznie (bez ogrzewania) za 30-metrowe mieszkanie, w którym w porze nasilonych opadów pod podłogę podchodzi woda, płaci pani Emilia wraz z mężem. W ich mieszkaniu wszystko się sypie, okna wstawili na własny rachunek. Ściany są nieustannie wilgotne, widać na nich pleśń.

– Każdy sam robi sobie remont w mieszkaniu, ale na korytarzu jest brudno. Kilka razy pisaliśmy podania, żeby wyremontowali. Odpowiedź zawsze ta sama: nie ma pieniędzy. Wstyd, mieszkamy jak w bunkrach – mówią lokatorzy kamienicy.

###

– Siedzimy jak na minie. Czekamy. Wciąż nie można dotrzeć do sióstr – mówi rozgoryczony pan Zbigniew.

Może nikt nie nakłoni ich do spotkania, bo norbertanki to tzw. klasztor niezależny, który posłuch musi oddawać jedynie prawu kanonicznemu, własnej konstytucji, siostrze przełożonej oraz lokalnemu biskupowi.

– Poprosiliśmy dwóch posłów o to, żeby zorganizowali spotkanie z siostrami. Żebym ja mógł usiąść i porozmawiać, dowiedzieć się, czy jest szansa na porozumienie z siostrami. Mamy kilka propozycji. Czekamy na wynik tej interwencji, Od tego zależy, co dalej. Mam nadzieję, że uda się nam spotkać i przynajmniej przedstawić swoje stanowiska w sprawie – informuje „FiM” mecenas Konrad Serafiński, pełnomocnik mieszkańców.

###

A do swoich lokatorów siostry pofatygowały się jak dotąd tylko raz – w styczniu 1992 r. przyjechały robić spis inwentarza. Od tej pory się nie pokazały. Nie zawitały na Marglową nawet wówczas, gdy postanowiły sprzedać zabudowania wraz z lokatorami i w grudniu ubiegłego roku wystawiły swoją nieruchomość na sprzedaż (mieszkańcy dowiedzieli się o tym z internetu). Za 193 ary ziemi chcą 4,5 mln zł (por. „FiM” 50/2012). Jak dotąd nie znalazł się kupiec.

– I tak się człowiek męczy. Nie wiadomo, czy na bruk nie wygonią, jak ktoś kupi. Chyba pójdziemy na dziedziniec do sióstr, bo gdzie będziemy mieszkać? –zastanawia się pan Stanisław (na zdjęciu).
– Co będzie dalej, nie wiemy. Ja po nocach nie śpię. Przecież one tego nie budowały! Przed nami tu chyba ze trzy pokolenia były. Do dziś są jeszcze tacy, którzy się tu urodzili – dodaje jego żona.

###

Swego czasu norbertanki chciały przenieść ludzi do bloku, który miał powstać specjalnie na tę okoliczność. Nawet jeśli wówczas byli jacyś chętni, szybko ich zapał ostudziła kwota, jaką zawinszowały sobie siostrzyczki. Każda rodzina miała za swoje nowe lokum płacić 850 zł samego czynszu! Mamiły też lokatorów z Marglowej wizją umożliwienia wykupu domów i mieszkań z uwzględnieniem nakładów poniesionych przez nich przez lata, szybko jednak się z tego pomysłu wycofały. Teraz z ust do ust przekazuje się tu opowieść o tym, jak rzeczoznawcy oszacowali metr kwadratowy na około 3 tysiące złotych.

Propozycja wykupu po cenach rynkowych to dla większości utopia. Niewiele ponad 30 mkw. pani Emilii kosztowałoby według tych stawek około 90 tysięcy złotych. To jest kwota dla niej niewyobrażalna, ponieważ jej renta nie przekracza 1000 złotych.

###

Zrozumienie dla nędznego losu „owieczek” wykazał lokalny ksiądz proboszcz. Podczas dorocznej kolędy musiał ludziom postępowanie sióstr tłumaczyć:
– Młode dziewczyny nie idą do klasztoru, a te stare kończą się, chcą jakoś dożyć do śmierci, nie mają z czego żyć”.
– Przecież państwo wam dokłada – zauważyli rezolutnie. Tego wątku ksiądz dobrodziej już nie podjął.
– Nie będzie dobrze. One nie mają litości nad nami. Są pazerne. Jakby mogły, toby wszystko wzięły – podsumowują lokatorzy z Marglowej.

###

Przeorysza, s. Paula Zofia Torczyńska (na zdjęciu), do czasu oddania tego numeru „FiM” do druku nie odpowiedziała na nasze pytania dotyczące sprawy.

[2013] FaktyiMity.pl Nr 10(679)/2013

Możliwość komentowania jest wyłączona.

%d blogerów lubi to: