FiM – Skarby na wieży

Operatorzy telefonii komórkowej po cichu wpłacają do kościelnej kasy co najmniej 100 mln zł rocznie.

Dotarliśmy do aktualnej mapy i wykazu stacji bazowych (BTS) sieci komórkowych w Polsce, czyli tych wszystkich masztów ustawionych w szczerym polu, aparatury zainstalowanej na kominach, dachach wieżowców oraz innych budowlach wystających ponad okoliczne gmachy. I… wreszcie zrozumieliśmy fanatyczny upór metropolity gdańskiego abp. Sławoja Leszka Głódzia, który – nie bacząc na nienawiść mieszkańców osiedla Łostowice – postanowił ustawić im za oknami świątynię sięgającą chmur, mimo iż plan zagospodarowania terenu dopuszcza wzniesienie tam obiektu o wysokości co najwyżej 14 m. Wielka budowla daje jeszcze większe możliwości zarobku na BTS-ach.

Każdy z nich stanowi własność któregoś z czterech głównych operatorów (Orange, Plus, Play, T-Mobile) bądź pięciu pomniejszych (Aero2, CenterNet, Mobyland, Nordisk, Sferia). W sumie w Polsce działa ponad 30 tys. takich anten. Samych lokalizacji punktów transmisyjnych jest o połowę mniej, bowiem niektóre firmy wspólnie dzierżawią odpowiednie dla siebie miejsca, żeby nie zaśmiecać krajobrazu, a przy okazji trochę zaoszczędzić. Z przeprowadzonej przez nas analizy wynika, że najbardziej pożądanymi punktami transmisyjnymi są kościelne wieże. Dlaczego – tłumaczyć nie trzeba. Sprawdziliśmy też skalę zjawiska i okazało się, że na terytorium pozostającym we władaniu Kościoła (świątynie, pojedyncze krzyże giganty, grunty zakonne lub parafialne) umieszczono ponad 1,5 tys. urządzeń przekaźnikowych. Wierni nie mają o nich często bladego pojęcia (anteny są na ogół starannie zamaskowane lub pomalowane kolorami otoczenia, żeby upozorować elementy architektoniczne), a już tym bardziej o gotówce inkasowanej z tego tytułu przez kurie biskupie, proboszczów i przełożonych klasztorów.

„Nie są to wielkie sumy, ale parafii przyda się każdy grosz” – zauważa ks. Jan Krawczyk z Tomaszowa Lubelskiego (diec. zamojsko-lubaczowska), który udostępnia kościelną wieżę sieciom Play, Orange i T-Mobile. Ile to jest „grosz”?

– Zależy od ciśnienia, bo gdy w zasięgu są „dziury”, trzeba postawić BTS za każdą cenę. Temat jest w zasadzie objęty tajemnicą handlową, ale nieoficjalnie operatorzy wymieniają się informacjami. W mieście każdy płaci miesięcznie za swoje urządzenia średnio 6,5 tys. zł plus VAT, na wsi – około 4 tys. zł. Czynsz za kawałek działki zabudowanej masztem wynosi co najmniej 10 tys. zł – ujawnia nasz konsultant z branży telekomunikacyjnej.

Łatwo więc policzyć, że operatorzy telefonii komórkowej wpłacają co miesiąc do kościelnej kasy średnio prawie 8 mln zł, czyli 96 mln zł rocznie, a doliczając opłaty za dzierżawę gruntów – co najmniej 100 mln zł.

– Niektórzy księża mają umowy z dwoma, trzema sieciami, szczęśliwcy – nawet z sześcioma. Powiem tak: można byłoby dobrze z nich żyć, gdybym nie musiał dzielić się fifty-fifty z kurią. Arcybiskup bardzo skrupulatnie tego pilnuje – ubolewa proboszcz spod Gdańska.

Dla przykładu: kościół garnizonowy św. Jerzego w Sopocie obsługuje dwóch operatorów (Mobyland, Aero2), gdańska parafia św. Urszuli Ledóchowskiej – aż sześciu (Plus, T-Mobile, Play, Mobyland, Aero2, Orange). Rozrzut w innych diecezjach jest podobny: na przykład na kościele parafii św. Maksymiliana Kolbego w Toruniu (fot. 1) zamontowano (w tym na samym krzyżu!) przekaźniki pięciu operatorów (Orange, Plus, Play, Mobyland, Aero2), ale proboszcz w maleńkim Uściu Gorlickim (diecezja tarnowska) cieszy się jedynie T-Mobile.

Gdy świątynia jest zbyt niska, to jeszcze nie jest powód do rozpaczy, bo można udostępnić kawałek parafialnej działki, co na przykład zaobserwowaliśmy w poznańskiej parafii Objawienia Pańskiego, gdzie tuż obok kościoła wystaje z ziemi kilkudziesięciometrowy betonowy słup, z którego korzysta pięciu operatorów. Równie paskudny widok z okien plebanii (fot. 2) ma proboszcz w Kliniskach Wielkich (diec. szczecińsko-kamieńska), który inkasuje czynsz od trzech sieci. Ale za to kasa jest naprawdę piękna…

„Obecna wiedza nie pozwala potwierdzić ani wykluczyć istnienia związku przyczynowo-skutkowego występujących chorób nowotworowych i innych nieswoistych objawów chorobowych z oddziaływaniem stacji bazowych telefonii komórkowej. Mając na uwadze najnowsze doniesienia z międzynarodowych programów badawczych dotyczących wpływu pól elektromagnetycznych na zdrowie człowieka, nie można wykluczyć, że w przyszłości w związku z nowymi wynikami tych badań mogą być uzasadnione weryfikacja, a nawet zaostrzenie lub uzupełnienie aktualnych przepisów dotyczących ochrony ludności przed nadmierną ekspozycją na pola elektromagnetyczne” – stwierdził w Sejmie ówczesny wiceminister zdrowia Jakub Szulc (sierpień 2011 r.).

[2013] FaktyiMity.pl Nr 10(679)/2013

Możliwość komentowania jest wyłączona.

%d blogerów lubi to: