FiM – Porno w zakonie

Prokuratura wprowadza nowy obyczaj: w okresie świąt kościelnych wielebnym draniom przysługuje immunitet.

Środa, 3 kwietnia, godziny popołudniowe. Tuż przed zakończeniem urzędowania w tym dniu rzecznik opolskiej Prokuratury Okręgowej Lidia Sieradzka ujawniła, że śledczy z Kędzierzyna-Koźla postawili „księdzu jednej z miejscowych parafii” zarzut prezentowania treści pornograficznych małoletniemu poniżej lat 15, za co duchownemu grozi do dwóch lat pozbawienia wolności, i zastosowano wobec niego środek zapobiegawczy w postaci dozoru policji oraz zakazu pracy z młodzieżą. Kim jest sprawca, gdzie grasował? Pani prokurator za żadne skarby nic więcej nie chciała zdradzić, tłumacząc informacyjne embargo „bardzo delikatnym charakterem sprawy”. Dodała jedynie, że – uwaga! – „zarzut podejrzanemu postawiono przed świętami wielkanocnymi (skądinąd wiemy, że został zatrzymany przez policję 28 marca – dop. red.), ale ze względu na ten szczególny okres nie chcieliśmy wcześniej informować o sprawie opinii publicznej”.

Nazajutrz w godzinach porannych na stronie internetowej opolskiej ekspozytury tygodnika „Gość Niedzielny” zamieszczono oświadczenie zarządu prowincji Misjonarzy Oblatów Maryi Niepokalanej (ma swoją siedzibę w Poznaniu), że władze „zgromadzenia zakonnego, do którego należy posądzony ksiądz, z ubolewaniem przyjęły wiadomość o podejrzeniach mu postawionych”. Ponadto rzeczone władze oznajmiły, że:
#w dniu otrzymania informacji o sprawie odsunęły od wykonywania czynności duszpasterskich oraz publicznego sprawowania funkcji kapłańskich księdza, wobec którego toczy się postępowanie”;
# „deklarują pełną współpracę z organami ścigania w celu wyjaśnienia zaistniałej sytuacji”;
#proszą wszystkie osoby pokrzywdzone w tej sprawie o zgłaszanie się do właściwych organów ścigania”;
# „otaczają modlitwą ewentualnych pokrzywdzonych i naszego współbrata w tych trudnych dla wszystkich dniach”.

O którego konkretnie psubrata chodzi i kogo otoczyć modlitwą, wciąż nie podano, aczkolwiek nie stanowiło już tajemnicy, że podejrzany jest oblatem z Kędzierzyna, gdzie jedynymi placówkami tegoż zakonu są klasztor i parafia św. Eugeniusza de Mazenod. W klasztorze mieszka obecnie 13 mnichów, a czterech z nich zajmuje się pracą parafialną. W czyjej sprawie rodzic powinien zgłosić się do „właściwych organów ścigania”, podejrzewając, że gość w habicie deprawował mu dziecko?

Telefonujemy do klasztoru. Nasz dziennikarz grzecznie przedstawia się z imienia i nazwiska, profesji nie ujawnia. Mówi, że właśnie przeczytał oświadczenie zarządu prowincji i jest pod wrażeniem, bo jego 12-letni syn miał „bardzo nieprzyjemną sytuację z jednym z ojców”, ale dzieciak nie zna nazwiska, więc nie wiadomo, czy to ten sam.
– Domyślam się, w czym rzecz – zapewnił dyżurny zakonnik.
– Co mam więc robić? Iść do prokuratury?
– Nie ma pośpiechu! Proszę najpierw skontaktować się i porozmawiać z ojcem proboszczem. Niech pan notuje numer jego prywatnej komórki: 5017(…)43.
– A z kim rozmawiam, żebym mógł jakoś wytłumaczyć żonie…
– Noo… Jestem ojcem, przecież telefonuje pan do klasztoru.
Idąc za ciosem, nasz „rodzic” poprosił o radę proboszcza o. Mieczysława Hałaszkę. Pilnie, bo jest późny niedzielny wieczór, zaś w poniedziałek rano musi stawić się do pracy w Niemczech. – Jedź pan spokojnie i nie zawracaj sobie głowy takimi drobiazgami – stanowczo zalecił pleban.

Nie pozostaje nam zatem nic innego, jak odsłonić matkom i ojcom z Kędzierzyna kilka szczegółów dotyczących podejrzanego, bo na stronie internetowej parafii błyskawicznie zatarto wszelkie ślady jego istnienia.

– Zarzuty usłyszał 32-letni o. Andrzej W. (na zdjęciu), zaś termin ujawnienia tej informacji był ściśle skoordynowany z kurią prowincjalną oblatów, żeby dać zakonowi trochę czasu na schowanie swojego człowieka – twierdzi policjant z Opola.

Ojciec Andrzej jest związany z oblatami niemal od dziecka. Zaczął od ichniego Niższego Seminarium Duchownego w Markowicach (woj. kujawsko-pomorskie), a po wyświęceniu (maj 2009) działał w parafii Niepokalanego Serca NMP w Laskowicach Pomorskich, skąd w lipcu 2011 r. przeniesiono go do Kędzierzyna. Opiekował się tu ministrantami i niepełnosprawnymi dziećmi ze Środowiskowego Domu Samopomocy „Promyczek” oraz nauczał religii gimnazjalistów z Zespołu Szkół Miejskich nr 2 i Publicznego Gimnazjum nr 3.

Jednemu ze swoich podopiecznych udzielał też prywatnych korepetycji z seksu. Męsko-chłopięcego. Szczęśliwie przerwano je na etapie studiowania „podręczników”…

[2013] FaktyiMity.pl Nr 15(684)/2013

Możliwość komentowania jest wyłączona.

%d blogerów lubi to: