Katecheta przesyłał 12-latce pornografię. Został skazany

Na 10 miesięcy więzienia w zawieszeniu na trzy lata oraz trzyletni zakaz wykonywania zawodu nauczyciela skazał Sąd Rejonowy w Kłodzku katechetę z jednej z miejscowych szkół podstawowych. Wyrok zapadł w ubiegłym tygodniu.

37-latek miał wysłać do swojej 12-letniej uczennicy MMS-y ze zdjęciami pornograficznymi. – Udowodniliśmy, że w okresie od września 2011 roku do marca 2012 roku wysłał do tej dziewczynki co najmniej pięć takich ememesów – mówi Anna Gałkowska, prokurator rejonowy w Kłodzku.

Za prezentowanie nieletniemu treści pornograficznych nauczycielowi groziły dwa lata pozbawienia wolności. Sąd Rejonowy w Kłodzku skazał go na dziesięć miesięcy więzienia w zawieszeniu na trzy lata oraz 3-letni zakaz wykonywania zawodu. Wyrok jest nieprawomocny, a obrońca skazanego wniósł już do sądu o jego pisemne uzasadnienie. Oznacza to, że będzie się od niego odwoływał.

Sprawa wyszła na jaw rok temu, przypadkiem. Mama 12-latki przeglądała telefon komórkowy córki i odkryła w nim szokujące zdjęcia. Kiedy zapytała o nie córkę, ta początkowo nie chciała przyznać się, od kogo je otrzymała, ale w końcu powiedziała, że wysyłał je do niej nauczyciel. Matka dziewczynki od razu poszła na policję.

Sprawę, choć jest bulwersująca, udało się w Kłodzku ukryć przed opinią publiczną. Nikt o niej do tej pory nie pisał i nie mówił. Również w byłej szkole nauczyciela jest ona tematem tabu. – Pan Mariusz był przez uczniów lubiany. Miał opinię wyluzowanego, dało się z nim porozmawiać na każdy temat, jak z kumplem – usłyszeliśmy od byłej uczennicy. Pytana, czy wie coś o pornograficznych MMS-ach, odpowiedziała, że nie i trudno jej w tę historię uwierzyć. – Ale że niby pan Mariusz jest pedofilem? To niemożliwe – oburzyła się.

Kilka lat temu równie trudno było jednak uwierzyć w fakt, że szanowany w mieście nauczyciel Liceum Ogólnokształcącego w Kłodzku posiada w domu pokaźną kolekcję odrażających zdjęć i filmów. Podczas przeszukania policjanci zabezpieczyli u niego 1250 płyt CD, na których znajdowało się kilkadziesiąt tysięcy zdjęć i kilka tysięcy filmów o tematyce pedofilskiej.

Śledczy przypuszczali, że 37-latek próbował uwieść dziewczynkę, ale nie udało się tego udowodnić. Wiadomo jedynie, że między nim a dzieckiem nie doszło do kontaktów seksualnych. Jednak, jak twierdzi psycholog Kamila Raczyńska, koordynatorka programu „Mądrzy Rodzice”, to wyłącznie zasługa tego, że mężczyzna został zdemaskowany.

– Jeśli on przez kilka miesięcy wysyłał dziewczynce pornograficzne ememesy, to robił to po coś. Mógł czuć się coraz bardziej bezkarny, bo dziecko, milcząc na ten temat, dawało mu przyzwolenie na takie zachowanie. A milczało, bo pewnie wstydziło się przyznać rodzicom, bało się ich reakcji lub mogło się obawiać, że nikt mu nie uwierzy – mówi Raczyńska.

Podkreśla, że w takich sytuacjach rola rodziców jest nieoceniona. Trzeba rozmawiać z dzieckiem i przestrzegać, że nawet ktoś, kto jest uważany za autorytet – nauczyciel, ksiądz czy trener – też może skrzywdzić. Dziecko musi czuć, że ufamy mu i uwierzymy, nawet jeśli historia, która nam opowie, będzie szokująca.

Nieoficjalnie dowiedzieliśmy się, że o to, by sprawa katechety nie była nagłaśniana, prosili policję rodzice 12-latki. Obawiali się reakcji rówieśników, nie chcieli, by córka była narażona z ich strony na jakieś przykre uwagi czy komentarze. I rzeczywiście sprawę udało się ukryć.

– W takich sprawach najważniejsze jest, by nie zrobić jeszcze większej krzywdy ofiarom. By nie narazić ich na pewnego rodzaju ostracyzm w środowisku. Należy je chronić i zadbać, by nie dało się ich zidentyfikować – mówi Beata Piekarska-Kaleta ze świdnickiej prokuratury, która zajmowała się wieloma pedofilskimi sprawami.

To niejedyny w ostatnim czasie wyrok na pedagoga. Miesiąc temu matematyk z Dzierżoniowa został skazany za wielokrotne doprowadzenie do obcowania płciowego niespełna 15-letniego ucznia. Wyrok to dwa lata pozbawienia wolności z warunkowym zawieszeniem kary na trzy lata i trzyletni zakaz jakiejkolwiek działalności związanej z edukacją młodzieży.

Tu również sprawa wyszła na jaw dzięki czujności rodziców. Matka licealisty znalazła w telefonie swojego syna dwuznaczne esemesy. Korespondencja ją zaniepokoiła, a kiedy syn nie chciał rozmawiać na jej temat, poszła na policję. Podczas przesłuchania chłopiec wyznał, co go spotkało.

[2013.04.08] GazetaWroclawska.pl

Możliwość komentowania jest wyłączona.

%d blogerów lubi to: