FiM – Kara musi być

Z biskupem pelplińskim Janem Bernardem Szlagą (na zdjęciu) nie warto zadzierać. Przekonała się o tym młodzież z Przodkowa koło Kartuz (woj. pomorskie), która przez pięć lat nie otrzyma w swojej miejscowości sakramentu bierzmowania.

Jest to kara za udział w protestach, do których doszło w sierpniu i wrześniu ubiegłego roku. Wierni z przodkowskiej parafii pw. św. Andrzeja Apostoła nie wpuścili do świątyni ks. Dariusza Bartnickiego, nowo mianowanego proboszcza. Zarzucali mu, że bez ich zgody zamierzał sprzedać kościelną ziemię. Według nich, miał być również inspiratorem decyzji o przeniesieniu na inną placówkę wikarego, księdza Waldemara Pieleckiego, który cieszył się sympatią mieszkańców. Parafianie wstawili się za nim u biskupa Szlagi, a hierarcha przyrzekł, że pozostawi Pieleckiego w parafii. Słowa jednak nie dotrzymał.

No i zaczęła się zadyma. Ponad 400 osób autokarami i własnymi samochodami pojechało do Pelplina, aby dać wyraz swojemu rozgoryczeniu. Na transparentach widniały hasła: „Nie pozwolimy, by wygrała niesprawiedliwość” oraz „Zostaliśmy oszukani”. – Biskup kłamie! – skandowali świątobliwi z natury Kaszubi pod oknami swojego „pasterza”.

Ordynariusz diecezji ani myślał wyjść do buntowników. Co więcej, urzędnicy kurii oraz klerycy z miejscowego seminarium okłamali ich, że biskup przebywa poza Pelplinem. Jednak groźba wtargnięcia tłumu do biskupiego pałacu sprawiła, iż purpurat… nagle się znalazł i udał na spotkanie z delegacją manifestantów. Przyparty do muru, przystał na niektóre ich postulaty. Ostatecznie Bartnickiego na stanowisku proboszcza zastąpił inny kapłan, zaś wikary Pielecki może pracować w dotychczasowej parafii

Oczywiście kler – z bp. Szlagą na czele – nie zapomniał o zeszłorocznej „awanturze”, z której – jak utrzymuje – „najwięcej korzyści miały środki masowego przekazu”. Teraz, kilka miesięcy po tamtych wydarzeniach, kurialiści przeszli do kontrataku.

Ks. Jan Klinkosz w artykule zamieszczonym na łamach „Pielgrzyma”, oficjalnego organu diecezji pelplińskiej, nazwał naciski na biskupa „przestępstwem” i zagroził kościelnymi karami. Powołuje się na Kodeks prawa kanonicznego, który stwierdza, że każdy, kto odważył się sprzeciwić Stolicy Apostolskiej lub swojemu ordynariuszowi albo prowokował innych do nieposłuszeństwa, „winien być ukarany interdyktem lub innymi sprawiedliwymi karami”.

„Gdyby parafianie przodkowscy wiedzieli o tym, że walcząc o swojego wikarego, dopuszczają się przestępstwa, być może zaniechaliby tego – pisze ksiądz Klinkosz. – A ponieważ nie zaniechali, winni są przestępstwa”.

Na razie ukarana została młodzież – może zapomnieć o bierzmowaniu, chyba że skruszona przyjedzie prosić o nie do Pelplina. Jak brzmi uzasadnienie wyroku? Ponownie przytoczmy słowa ks. Klinkosza: „(…) dała się sprowokować i urządziła w Pelplinie kocią muzykę. Pod oknami Biskupa Pelplińskiego odegrała nędzny kabaret i gorszące widowisko. Okrzyki »Biskup kłamie« przeplatała odmawianiem niby to Różańca. Kompletna paranoja!”.

– Tak, to jest paranoja – śmieje się dwóch nastolatków z Przodkowa. – A do Pelplina po łaskę i tak nie pojedziemy. Jeśli mamy takich biskupów i księży, to lepiej od razu zapisać się do sekty. Dzisiaj czarni robią szlaban na bierzmowanie, jutro komuś z rodziny odmówią ślubu, chrztu albo pogrzebu. Po co to nam? Z kościelną mafią nikt jeszcze nie wygrał. Przynajmniej tu, na Kaszubach.

Poprosiliśmy księdza Ireneusza Smaglińskiego, rzecznika prasowego kurii diecezji pelplińskiej,  o skomentowanie całej sytuacji. Jak można się było spodziewać, nie chciał z nami rozmawiać.

[2004] FaktyiMity.pl Nr 10(209)/2004

Możliwość komentowania jest wyłączona.

%d blogerów lubi to: