FiM – Na wojennej ścieżce

Ksiądz na zagrodzie równy wojewodzie – ta parafraza staropolskiej maksymy jest dzisiaj ciągle na czasie.

Na krakowskim Prądniku proboszcz kościoła pw. Chrystusa Króla – ks. Stanisław Wątroba – wziął sobie do serca powiedzonko, że kto rano wstaje, temu Pan Bóg daje, i postanowił zaaplikować swoim owieczkom codzienną pobudkę. Dysponując stosownym orężem w postaci kościelnego dzwonu, donośnym gongiem o świtaniu wyrywa ze snu mieszkańców osiedla przy alei 29 Listopada.

– Chodzę do pracy na jedenastą i nie muszę codziennie wstawać tak wcześnie, a pospać sobie nie mogę, bo ksiądz dzwoni jak opętany od szóstej rano. Mam już tego dosyć! – poskarżyła się redakcji „FiM” Anna Ch., lokatorka bloku położonego w bezpośrednim sąsiedztwie świątyni.

Inni też narzekają. Kilka lat temu, kiedy ludzie nabywali mieszkania w nowych budynkach, nie było mowy o tym, że na osiedlu stanie świątynia. Zresztą, zdaniem wielu, wcale nie była potrzebna, bo o rzut beretem znajduje się kościół pw. Dobrego Pasterza. Ale władze diecezji zadecydowały inaczej i w miejscu, gdzie projektanci przewidywali utworzenie placu zabaw dla dzieci, w 2002 roku wzniesiono kolejny tak zwany dom boży, a obok niego, tuż pod oknami bloku mieszkalnego – dzwonnicę. Ksiądz Wątroba unika kontaktów z mediami i pozostaje nieczuły na sugestie parafian, aby o świcie dzwonił nieco ciszej. Jak wieść osiedlowa niesie, zamierza wkrótce kupić nowe dzwony, które grzmieć będą jeszcze donośniej. Wszystko po to, aby zagłuszyć… konkurencję u Dobrego Pasterza!

Na wojenną ścieżkę ze swoim duszpasterzem wkroczyli też mieszkańcy Mokrzeszowa (diecezja świdnicka). Proboszcz tamtejszego kościoła pw. św. Jadwigi Śląskiej – ks. Stanisław Panewski – nie pozwala na stawienie na terenie plebanii ufundowanego przez wiernych popiersia Jana
Pawła II. Prawie gotowy pomnik jest tymczasowo przechowywany w domu mokrzeszowskiego radnego Zbigniewa Kondziarza – jednego z pomysłodawców projektu. Skoro już inicjatywa uczczenia JPII wyszła od dołu, czyli od ludzi, to pleban tym bardziej ochoczo powinien przyjąć ich dar, bo gotowi jeszcze postument ustawić na przykład, nie daj Boże, przed szkołą. A potem będzie, że znowu się czepiamy.

Popiersie z piaskowca nie jest jedyną kością niezgody między ks. Panewskim a parafianami. Wierni zarzucają mu, że w dzień pogrzebu papieża zamknął kościół na głucho i mokrzeszowianie, zamiast w świątyni, zgromadzili się na modlitwie w wiejskiej świetlicy. W końcu, zbulwersowani, zwrócili się z prośbą o interwencję do biskupa świdnickiego Ignacego Deca (na zdjęciu). Na odpowiedź purpurata muszą poczekać, ponieważ… dopiero czerwiec jest miesiącem rozwiązywania tego typu problemów. Od księdza Panewskiego udało nam się uzyskać informację, że nie jest on przeciwny pomnikowi, ale mu się nie podoba. Zgodzi się jednak na postawienie go przy kościele, jeśli parafianie uzyskają zgodę wojewódzkiego konserwatora zabytków i Episkopatu, bo o żadnej samowolce nie może być mowy. Wychodzi na to, że sprawa nieprędko znajdzie szczęśliwy finał i pan Kondziarz jeszcze jakiś czas będzie mieszkał z papieskim popiersiem. Cóż to za zaszczyt… A jakie łaski mogą spłynąć!

[2005] FaktyiMity.pl Nr 23(275)/2005

Możliwość komentowania jest wyłączona.

%d blogerów lubi to: