FiM – Powiększenie

Młody ksiądz z renomowanej wrocławskiej parafii funduje ministrantowi zagraniczne wycieczki, kupuje drogi samochód, a gdy wreszcie zostaje zatrzymany przez policję pod zarzutem pedofilii, proboszcz wzrusza ramionami, bo przecież nie był „materacem u księdza Pawła”.

Ksiądz Paweł K. z Wrocławia, schwytany przez policyjnych wywiadowców w jednym z lokalnych slumsów podczas wieczornego połowu nieletnich kompanów do wspólnej – jak ich przekonywał – „zabawy” („Powołanie do dzieci” – „FiM” 37/2005), został wyrzucony z parafii pw. Ducha Świętego. Proboszcz Czesław Mazur dał wikariuszowi czas do 16 września, żeby wyniósł się z plebanii, a w pierwszej kolejności zabrał – doprowadzające otoczenie do rozpaczy – pościel i bieliznę z nadrukowanymi słonikami oraz komputer, w którym podczas przeszukania mieszkania policjanci odnaleźli bogatą kolekcję zdjęć oraz filmów pornograficznych z udziałem dzieci i… zwierząt (niestety, nie wiemy, czy też słoników).

Ponieważ pedofilom w sutannach staramy się towarzyszyć aż do bramy więzienia (a w przypadku podejrzanego z Wrocławia czujemy się dodatkowo zobowiązani poprzez fakt, że już przed dwoma laty wskazaliśmy kościelnym przełożonym na niebezpieczne skłonności księdza K.), prezentujemy dzisiaj powiększenie ujawnionej przed tygodniem miniaturki jego wizerunku.

Ksiądz Paweł mimo infamii pozostał we Wrocławiu, gdyż co wtorek musi – w ramach nałożonego nań dozoru policyjnego – meldować się na komisariacie. Zamelinował się przy ul. Becka, u swojego przyjaciela, ministranta Mariusza K. (imię zmienione, inne szczegóły pozostawiamy do wiadomości redakcji, ale jeśli śledczy będą w potrzebie – chętnie je udostępnimy), prezentującego się oficjalnie jako „kuzyn” księdza.

Wieloletnia (od 1999 r.) zażyłość obu panów (ów ministrant zdążył w międzyczasie dojść do pełnoletności) sprawiła, że rodzice Mariusza już pogodzili się z trybem życia syna. Tym łatwiej że w domu się nie przelewa, a „Pawełek” – jak określają sublokatora – był zawsze dla chłopaka nadzwyczaj szczodry. Ot, na przykład samochód mu ofiarował (volkswagen polo, nr rej. DSW 77…R, formalnie zapisany na ks. K. oraz matkę Mariusza), telefon komórkowy dał i eksploatację opłaca, czesne za prywatną szkołę policealną finansował, na wycieczki zagraniczne zabiera…Ba, nawet za wstawienie nowej szyby w oknie zapłacił, gdy 9 września, tuż po wybuchu afery, jakiś zazdrośnik (wedle wszelkich znaków na niebie i ziemi – sprawcą był ministrant Wojtuś) wrzucił kamień do mieszkania państwa K.

À propos wycieczek: trzeba przyznać, że ksiądz Paweł wraz ze swoim przyszywanym kuzynem to prawdziwi globtroterzy, bo od czasu gdy się bardzo polubili, odwiedzili już Brazylię, Kubę, Argentynę, Meksyk, Salwador, Chiny, spędzali wspólnie weekendy w stolicach europejskich…

Jeśli zaś chodzi o samochody, to ksiądz K. jest właścicielem nie tylko słynnej już we Wrocławiu błękitnej hondy civic (nr rej. DSW 07…W), w której tak pechowo polował na małolatów, ale również niepozornego „malucha”, forda ka, daihatsu charade i diabli wiedzą, ilu jeszcze aut. Dodając jednego z najdroższych na Dolnym Śląsku adwokatów (mec. Krzysztof Uczkiewicz), który podjął się wyciągnięcia ks. Pawła z tarapatów, trudno nie zadać – oczywiście retorycznego – pytania: jak prosty wikary, po kilku zaledwie latach kapłaństwa (wyświęcony 25 maja 1996 r.), może temu wszystkiemu podołać finansowo?

A tymczasem – jak informuje nas jeden z policjantów – z powodu „fatalnej”sytuacji materialnej ks. Pawła prokuratura zmieniła wcześniejszą decyzję o 30 tys. zł kaucji w zamian za odstąpienie od tymczasowego aresztowania podejrzanego o pedofilię, zadowalając się poręczeniem… kardynała Henryka Gulbinowicza, emerytowanego metropolity wrocławskiego.

Niepokojący brak konsekwencji w realizacji postanowień prokuratury zmusza nas do ujawnienia faktu, że były wikary od Ducha Świętego ma silne układy w kierownictwie wrocławskiej policji, z czym zresztą bardzo lubi się obnosić. I nie są to czcze przechwałki, o czym świadczy na przykład fakt, że dzięki protekcji pewnego bardzo wysokiego rangą funkcjonariusza (imię i nazwisko znane redakcji) Komendy Miejskiej Policji „załatwił” swojemu pupilowi Mariuszowi w trakcie nauki zawodu fotografa praktykę w jednostce kryminalistycznej.

Afera obyczajowa z ks. Pawłem K. w roli głównej wywołała gorącą dyskusję (ponad 300 wpisów) na forum jednego z lokalnych portali internetowych. Uczestnikom udało się nawet wywołać do tablicy proboszcza, który wyraźnie wzburzony odpowiedział: „A o czym tu pisać. Co, któryś z nas był materacem u ks. Pawła? Jest dochodzenie i tyle, a ks. Pawła u nas już nie ma. (…) Jeśli udowodnione zostanie przestępstwo i nałożona kara, to bardzo dobrze, i tak ma być. A co może komentować kuria czy parafia? Nie wiedzieliśmy… nic na to nie wskazywało… jest to bolesne… odcinamy się od takich zachowań… wystarczy Ci?”.

Okazuje się, że człowiek zapomniał o wcale nie tak odległej w czasie awanturze, kiedy to matka jednego z ministrantów publicznie oskarżała ks. Pawła o pedofilię po tym, jak zaczął oswajać jej syna, kupiwszy dzieciakowi drogi rower…

Z kilkuset wypowiedzi internautów wyłowiliśmy jeszcze jedną, tak bardzo przenikliwą, że wprost nie wypada jej komentować:

„Wzruszyłem się do łez argumentem, że ksiądz został wrobiony, skoro faktów nie da się zakwestionować. A także powoływaniem na »osoby zaufania publicznego« i dyskredytowaniem z góry nieletnich świadków czy ofiar. Mamy kolejny atak na sam Kościół. Księża pedofile mogą być masowym zjawiskiem w Ameryce, ale u nas? Nie, nigdy! Ten żałosny i kompromitujący scenariusz powtarza się n-ty raz. W Polsce i tylko w Polsce nie ma winnych księży, przed wyrokiem i po wyroku, są tylko »wrobieni«. Mamy więc kolejny zamach Żydów, masonów, komunistów i przestępców pospolitych na świętą krowę. Są podstawieni i niewiarygodni świadkowie, są złoczyńcy, którzy dorwali się do księżowskiego komputera, jest zła prasa, która informuje  o podejrzeniach wobec osoby duchownej – zamiast nie informować albo informować w stylu: »gdzieś, kiedyś, ktoś, coś komuś delikatnie i wieloznacznie zasugerował«, ale czytelnik nie powinien się domyślać, kto, komu, gdzie, kiedy i co zrobił. Wtedy byłoby w porządku. Ciekawe, jak byście reagowali, gdyby podobne poszlaki wskazywały na nauczyciela, policjanta, robotnika… Ech, rodacy, i tak was kocham. Mieliście taką trudną historię i tak bardzo kościelne dzieciństwo, iż nie wasza to wina, że nie potraficie spojrzeć na świat własnymi oczyma i użyć własnego rozumu – zawsze przecież wyręczał was katecheta, proboszcz, przewodnik duchowy…”.

[2005] FaktyiMity.pl Nr 38(290)/2005

Możliwość komentowania jest wyłączona.

%d blogerów lubi to: