FiM – Wygrali z księdzem

Kaszubi z Gminy Żukowo udaremnili przekazanie miejscowemu proboszczowi 50 ha ziemi o wartości 200 tys. zł! Alleluja!

Ks. Zdzisław Kuszyński, proboszcz parafii pod wezwaniem Świętego Jana Ewangelisty w Przyjaźni (gm. Żukowo, pow. kartuski), postanowił zostać rolnikiem. Wystąpił więc do gdańskiego oddziału Agencji Nieruchomości Rolnych (dawna AWRSP) z wnioskiem o przyznanie 50 hektarów ziemi rolniczej. Powołał się przy tym na art. 70 pkt a. ustawy z 11 maja 1989 r. „O stosunku Państwa do Kościoła Katolickiego w RP”, która na takie bezpłatne darowizny zezwala. Agencja z wielką ochotą postanowiła pozbyć się problemu, czyli gruntów. Wniosek został więc w biurach agencji rozpatrzony pozytywnie, ale…

Sęk w tym, że przepisy wymagają, by na takie przekazanie zgodę wyraziła odpowiednia terytorialnie izba rolnicza. Zastępca dyrektora ANR w Gdańsku, Zbigniew Pachocki, wysmarował więc stosowne pismo do Pomorskiej Izby Rolniczej. Pismo samo w sobie sugerowało odpowiedź, że przekazanie „nie jest sprzeczne z interesami rolników indywidualnych…”. Pomorska Izba Rolnicza przesłała wniosek do Powiatowej Izby Rolniczej w Kartuzach z prośbą o zaopiniowanie.

Hektar ziemi na tym terenie kosztuje na wolnym rynku około 4 tysięcy złotych. Księżulo chciał więc chapnąć 200 tysięcy! Zapomniał o jednym – wielu rolników z terenu powiatu złożyło do agencji wnioski o przydział ziemi, bo przed wejściem do Unii Europejskiej chcą powiększyć swoje gospodarstwa. Jest to zresztą zgodne z założeniami reformy rolnictwa (gospodarstwa mają się powiększać), a ANR powinna pomagać. Agencja pomaga, owszem, ale tylko gospodarstwom, w których do podlewania służy woda święcona…

Co ciekawe: ksiądz, nie chcąc wkurzyć chłopów, nie poinformował o swych zamiarach nawet rady parafialnej, która o roszczeniach szefa usłyszała od członków Izby Rolniczej. Miejscowi o sprawie dowiedzieli się dopiero wtedy, gdy podetknięto im do klepnięcia pismo. Proboszcz oraz urzędnicy agencji przeliczyli się. Rada Sołecka w Przyjaźni oraz Izba Rolnicza w Kartuzach powiedziały NIE, formalnie udaremniając przekazanie gruntów Watykańczykowi.

Dziwnym trafem wszystkie parafie z terenu archidiecezji gdańskiej zrzekają się natychmiast darowanych gruntów na rzecz kurii. Potem kuria handluje ziemią (oczywiście za niezłą kasę), uniemożliwiając również chłopom jej nabycie. Na szczęście Kaszubi byli na tyle zorganizowani i zaradni, by przeciwstawić się święconej pazerności.

A tak swoją drogą – Kościół katolicki wmawia rolnikom, że Unia to dla nich wielka szansa. Aby ją wykorzystać, trzeba być konkurencyjnym. Kto teraz uniemożliwia rolnikom dostosowanie się do zaleceń unijnych? Kto dobija polskie rolnictwo? Niemcy? Holendrzy? Nie – Watykańczycy!

[2003] FaktyiMity.pl Nr 42(189)/2003

Możliwość komentowania jest wyłączona.

%d blogerów lubi to: