FiM – Biskupia wola

Kilka tysięcy parafian z Miasteczka Śląskiego ośmieliło się zbuntować przeciw decyzji biskupa, który wydał dekret o przeniesieniu ich księdza.

Ks. Grzegorz Dewor już piąty rok pracuje w parafii Wniebowzięcia NMP w Miasteczku Śląskim. Najpierw jako wikariusz, a po śmierci proboszcza Pawła Labego (2003 r.) – jako administrator parafii. Ludzie go chwalą, że jest dobrym księdzem i dobrym człowiekiem. Nie wynosi się nad ludzi, nie bierze pieniędzy po kolędzie, za darmo odprawia pogrzeby, a nawet wspiera finansowo, jeśli widzi biedę.

Kiedy więc usłyszeli, że biskup Jan Wieczorek przenosi go karnie na inną parafię – oniemieli. – Jak to? Dlaczego karnie? Nie oddamy go! To złoty człowiek – mówili. Okazało się, że jednak kilkanaście osób z parafii napisało donos na ks. Dewora do ordynariusza. Tymczasem w jego obronie ludzie zebrali ok. 2,5 tys. podpisów i wysłali delegację do biskupa. Jednak ten – ku zaskoczeniu emisariuszy – wypalił do nich argumentami: wasz ksiądz nie dokonał inwentaryzacji dóbr parafii, nie wykonał zaleceń ostatniej kościelnej wizytacji i nadużywa piwa. Ponadto (według ww. donosu) pokazuje się ludziom w ubraniu roboczym, sam rąbie drzewo, obcina gałęzie i wykonuje inne prace uwłaczające kapłanowi. Po prostu skandal!

Po wysłuchaniu tych ciężkich oskarżeń ze strony pasterza diecezji parafianie zażądali od księdza wyjaśnień. – Po śmierci poprzednika nie zostały mi przekazane w sposób urzędowy żadne dobra parafialne, zresztą kontrola wojewódzkiego konserwatora zabytków wypadła bez zarzutu – stwierdził wobec wiernych. – Także co do jakichś zaleceń wizytatorów, to do dzisiaj nie dostałem pokontrolnego protokołu. Faktem jest, że wypiję czasem piwo, jak każdy z nas.

2 czerwca odbyła się msza pożegnalna ks. Dewora. Ale ludzie nie zamierzali pozwolić na przenosiny. Protestujący otoczyli plebanię, rozwiesili transparenty, zapalili znicze.
– Kochamy Cię. Zostań z nami! – skandowali do późnego wieczora. Potem razem z księdzem modlili się. Całą noc dyżurowali przy wejściu na plebanię, obawiając się, że biskup będzie chciał zmusić księdza do opuszczenia parafii. Następnego dnia znów kilkaset starszych i młodych parafian (nawet matki z dziećmi) pikietowało pod probostwem. W sobotę po południu (4 czerwca) do Miasteczka Śląskiego przyjechał kanclerz kurii, ks. Bernard Koj. Po kilkugodzinnych pertraktacjach na plebanii wszyscy udali się do kościoła. Wierni po brzegi wypełnili świątynię. Kiedy głos zabrał kanclerz Koj, ludziska zaczynali coraz głośniej szemrać. W końcu, gdy ten oznajmił, że od decyzji biskupa nie ma odwołania, wierni zaczęli krzyczeć: Nie, nie pozwolimy! Kanclerz kurii wówczas wypalił: „Jeśli nie ustąpicie i nie dacie spokój, wasz ksiądz przestanie być księdzem, i to wy będziecie temu winni. Biskup pozbawi go kapłaństwa”. Odezwały się krzyki: „Bujda, to ma być dialog? Dlaczego decydujecie bez nas?!”.

Po spotkaniu kanclerz wraz z ks. Grzegorzem oznajmili, że poświęcą przydrożny krzyż w odległości ok. 1 km od kościoła. Mieli się tam udać samochodem… „Idiotów z nas robi, chce go zabrać i uciec!” – przekazywali sobie z ust do ust parafianie. W kościele i pod plebanią zgromadziło się ok. 500 osób. Zablokowali wyjazd z posesji. Kiedy kanclerz wraz z ks. Deworem chcieli wyjechać, tłum ludzi zagrodził im drogę. Po kilku minutach prób przedarcia się i próśb o odblokowanie drogi duchowni wrócili na plebanię. Debatowali kolejne dwie godziny.  W końcu do okupujących plebanię wyszedł ks. Grzegorz. Za nim kanclerz, który szybko wsiadł do samochodu i odjechał. Po chwili euforii ksiądz wszedł na schody i oznajmił, że na razie zostaje do końca czerwca. Radości nie było końca…

Przez dwa dni, bo niepokorne-go księdza wezwano do kurii, gdzie rozkazano mu natychmiast opuścić parafię. Ten jednak nie posłuchał gróźb biskupa, a protestujący nie zgodzili się na jego odejście. W odwecie ordynariusz ukarał go suspensą, czyli pozbawił praw nadanych przez święcenia kapłańskie – nie może udzielać sakramentów, w tym odprawiać mszy, ani rządzić parafią.  W ostatnią niedzielę we wszystkich parafiach diecezji gliwickiej odczytano list bpa Wieczorka. Książę Kościoła karci w nim zbuntowanych, że ich wizja Kościoła jest sprzeczna z nauką Kościoła, burzy pokój społeczny i szkodzi. Jednocześnie w niedzielę do parafii przybył nowy administrator – ks. Sławomir Madejski – i wikary. Okupujący nie wpuścili go na plebanię. Zbuntowani parafianie są zdesperowani. Żądają zniesienia kary suspensy i przywrócenia ks. Grzegorza na placówkę w Miasteczku Śląskim. Zastrzegają, że nie odpuszczą!

[2005] FaktyiMity.pl 24(276)/2005

Możliwość komentowania jest wyłączona.

%d blogerów lubi to: