FiM – Krakowianki jedne

Nad Krakowem wiszą czarne chmury w postaci pazernych sióstr norbertanek. 5 hektarów w centrum miasta, łącznie ze stadionem Cracovii, pójdzie „do bozi”. Na deser chcą łyknąć 7 mln zł w gotówce lub… 8 kamienic z lokatorami.

Mimo że klasztor Sióstr Norbertanek w Krakowie już dawno dostał rekompensatę za upaństwowione dobra (prawie 60 ha), zakonnice wciąż żądają więcej. Czyżby dla kilku klauzurowych mniszek myśl o bogactwach tego świata była bardziej kusząca, niż „oblubieńcze” chwile spędzone z Jezusem na modlitwie? Trudno się oprzeć przekonaniu, że to krakowskie ekscelencje sterują całą akcją wyłudzeń na masową skalę.

Przypomnijmy kilka szczegółów skandalu, w którym głównymi bohaterkami są krakowskie norbertanki („FiM” 10/2001, „FiM” 16 /2002, „FiM” 21/2002):

Po kilku latach sporów związanych z kolejnymi żądaniami, Komisja Majątkowa umyła ręce, wydając w marcu 2001 r. następujący wyrok: „nie uzgodniliśmy orzeczenia”. Orzeczenie dotyczące 6 hektarów nieruchomości w okolicy ul. Focha (wyceniono je na 25 mln zł!), poprzedziły krwawe zajścia w środę popielcową 2001 roku, kiedy kibice klubu Cracovia stanęli w jego obronie i starli się z policją. Ale decyzja Komisji tylko na krótko uratowała gminny majątek przed pożarciem, dała bowiem „pannom folwarcznym” możliwość dochodzenia roszczeń na drodze sądowej. Nie trzeba było długo czekać. Już w sierpniu tego samego roku pazerne zakonnice

pozwały gminę

Kraków i Skarb Państwa, żądając zwrotu lukratywnych nieruchomości przy ul. Focha (57 tys. m kw.). Sąd Okręgowy w Krakowie odstąpił od pobrania 2 mln zł wpisowego (8 procent), które powinny uiścić zakonnice jako strona pozywająca… Miasto wniosło o odrzucenie pozwu ze względu na bezzasadność żądań i przytoczyło swoje argumenty. Zarzuciło mniszkom, że zmieniły podstawę prawną żądań w stosunku do wcześniejszych, formułowanych wobec Komisji Majątkowej, co samo w sobie dyskredytuje drogę sądową. Przypomniało również, że siostry już dostały zadośćuczynienie w postaci 60 ha nieruchomości. Władze miasta zanegowały argument sióstr, że przejęto grunty z pogwałceniem ustawy o dobrach „martwej ręki”, ponieważ nieruchomość nie podlegała upaństwowieniu. Sporne grunty były w chwili przejmowania przez państwo terenami rolniczymi, choć istniał na tym terenie stadion sportowy i zabudowania klubu, wzniesione na podstawie uprzednich umów dzierżawnych z mniszkami. Norbertanki, kiedy władały jeszcze spornym terenem (przed rokiem 1950), nigdy nie dokonały zmiany przeznaczenia, choć miały taki obowiązek pod sankcją karną (art. 8 dekretu o katastrze gruntowym i budynkowym z 1947 roku).

Sąd nie przyjął argumentów pozwanych. 20 lutego 2002 r. orzekł, że roszczenia norbertanek są usprawiedliwione, pomijając całkowicie fakt otrzymania przez nie odszkodowania. Wskazał również w uzasadnieniu wyroku, że nieruchomości winny być zwrócone. Gdyby zaś nie można było przywrócić własności, należy dać działki zamienne lub wypłacić odszkodowanie. W kwietniu gmina złożyła apelację od wyroku.

Co działo się dalej? Sąd Apelacyjny w lipcu 2002 r. zaskarżony wyrok w części dotyczącej przywrócenia własności – o dziwo! – oddalił, tłumacząc, że mniszki nigdy nie straciły prawa własności… W sprawie terenów rozdysponowanych (obecny hotel Orbis SA – 9259 m kw.) sąd uchylił zaskarżony wyrok i sprawę przekazał do ponownego rozpoznania Sądowi Okręgowemu. Uzasadnienie było – nawet według prawników – tak zawiłe, że niejeden musiał sobie strzelić strzemiennego, aby je zrozumieć. Za skandaliczne uznają miejscy prawnicy również podpowiadanie stronie kościelnej dalszych kroków: to sąd wskazał w uzasadnieniu wyroku, co zakon ma zrobić, by osiągnąć swój cel, czyli że ma żądać wydania nieruchomości lub uzgodnienia treści księgi wieczystej z rzeczywistym stanem prawnym. Sąd Apelacyjny stwierdził, że niższa instancja wydała wyrok z naruszeniem art. 318 kpc, który dopuszcza wydanie wyroku tylko wtedy, gdy pozostaje do rozpoznania wysokość roszczenia. Na to wszystko norbertanki w sprinterskim tempie wyszukały najlepsze kąski wśród kamienic Skarbu Państwa usytuowanych w najlepszych rejonach Krakowa i

zażądały odszkodowania.

Dokładnie 6 643 800 zł bądź – alternatywnie – przyznania im ośmiu konkretnych kamienic. Sąd Okręgowy co prawda zawiesił rozprawy do momentu wydania terenów klubu i stadionu Cracovii zakonnicom, te jednak zaskarżyły decyzję i Sąd Apelacyjny we wrześniu br. przychylił się do ich opinii. Sprawa może toczyć się równolegle.

Przejęcie terenów, gdzie znajduje się stadion i klub Cracovia, jest kwestią kilku miesięcy. Nie wiadomo, co stanie się z najstarszym w mieście klubem, który istnieje od 1906 r. Trwają zakulisowe rozmowy czarnych dam, krakowskiej kurii oraz klubu i miasta, które ma 70 procent udziałów w klubie i to na nie spadnie zadanie niedopuszczenia do likwidacji Cracovii. Raczej absurdalne wydaje się wyrzucenie klubu przez nowe właścicielki. – Im zależy na intratnej dzierżawie i wykorzystaniu terenów przylegających, z których mogłyby pompować na konta klasztoru ogromną kasę – mówią działacze krakowskiego klubu. Jak nam powiedział Adam Zięba, prezes KS Cracovia, sytuacja jest niewesoła. Wszystkie projekty modernizacji stadionu zostały zawieszone, oczywiście nie ma mowy o żadnym (planowanym) centrum sportowo-rekreacyjnym czy handlowym… Chyba że siostrunie będą chciały wybudować sobie market lub sprzedadzą tereny na działalność komercyjną. Czas pokaże, my napiszemy.

Również tylko kwestią czasu jest ostateczny wyrok sądowy w sprawie odszkodowania, jakiego żądają mniszki za teren, na którym stoi hotel Cracovia. Miasto ma twardy orzech do zgryzienia: albo wypłaci prawie 7 mln zł, albo odda osiem kamienic z lokatorami.

Wielu mieszkańców zagrożonych domów mieszka w nich od pokoleń. W większości, wraz z pojawieniem się żądań sióstr, całkowicie wstrzymano proces wykupu lokali. – Od wielu lat obiecywano nam możliwość zakupu, a nagle wszystko się urwało – słyszymy w kamienicy przy ul. Pułaskiego 21, gdzie już nawet pomierzono mieszkania. – Czy teraz oddadzą nas zakonnicom, które będą mogły podnieść czynsz lub wyrzucić na bruk? – pytają rozgoryczeni lokatorzy, wielokrotnie zapewniani o pomocy ze strony miasta. Czarne widmo wisi niczym miecz Damoklesa nad setkami mieszkańców, którzy znaleźli się na liście żądań norbertanek. – Wszyscy obiecywali (Skarb Państwa, urząd miasta), że to tylko kwestia czasu, że kamienica przeszła na własność gminy, a były właściciel przebywający w USA dostał odszkodowanie. Niestety, wciąż żyjemy w niepewności, co się z nami stanie – żalą się lokatorzy. Bronią się rękami i nogami, byle nie zostali podarowani mniszkom. Były już listy protestacyjne do prezydenta miasta, były rozmowy… I nic.

– Władza zapewnia, że będzie bronić lokatorów – mówi mieszkanka kamienicy przy ul. św. Benedykta 11, po rozmowie z prezydentem, Jackiem Majchrowskim. – Mam nadzieję, że miasto dotrzyma słowa i w końcu będziemy mogli wykupić mieszkania, w których żyjemy, mieszkamy i remontujemy od kilku pokoleń – słyszymy w kamienicy przy ul. Grunwaldzkiej 16. Przy ul. Lwowskiej 4 załamują ręce: – Co z nami będzie, przecież dopiero co robiono remont, a teraz chcą się nas pozbyć? Według mieszkańców, Kościół planuje przy ul. Szujskiego 6 budowę hotelu lub sal wykładowych dla Papieskiej Akademii Teologicznej. Niewesołe miny mieli również lokatorzy przy Rynku Kleparskim 12. Przy ul. Mitery 12 mieszkańcy nawet nie wiedzą, że norbertanki mają chrapkę na ich kamienicę. Na liście żądań norbertanek znalazła się także kamienica najbardziej ekskluzywna, w której mieści się obecnie hotel „Polonia” – ul. Basztowa 25/Pawia 2.

Niecały hektar nieruchomości pod hotelem Cracovia (który rzekomo straciły) norbertanki wyceniły na prawie 7 mln zł. – To nieporozumienie. Te tereny są warte może 800 tysięcy – słyszymy w Urzędzie Miasta. Sprytne zakonnice skorzystały przy wycenie ze skandalicznego wewnętrznego protokołu Komisji Wspólnej Rządu RP i Konferencji Episkopatu Polski, podpisanego 22 czerwca 2001 r. przez Longina Komołowskiego, ówczesnego wiceprezesa Rady Ministrów, i arcybiskupa Tadeusza Gocłowskiego. Zgodnie z tym zapisem za niewiele warte poletka państwo musi płacić odszkodowania wielokrotnie przekraczające rzeczywistą wartość utraconych majątków.

Wkrótce w Krakowie wybuchnie burza, oczywiście skutecznie przemilczana przez inne media. Na razie panuje złowroga cisza. Ustawa państwo–Kościół premiera Rakowskiego z 1989 r. otwarła duchowieństwu wrota do budowania ziemskiego raju…

[2003] FaktyiMity.pl 39(186)/2003

Możliwość komentowania jest wyłączona.

%d blogerów lubi to: