Nietykalny

Ksiądz z Baranowa uderzył ucznia. Jak się okazało, nie pierwszy to jego tego rodzaju wyczyn. Na razie – poza naganą – nie spotkało go z tego powodu nic złego.

Dziewięcioletni Marcin K. podszedł z zeszytem w ręku do biurka księdza Marka. Zamiast oceny zainkasował uderzenie dłonią w twarz. Dlaczego? Bo, chuligan jeden, jadł w tym czasie cukierka.

Chłopiec poinformował o incydencie swoich rodziców, a ci zażądali wyjaśnień od Krystyny Wilan, dyrektorki szkoły w Baranowie.
– Postępowanie wyjaśniające, które wszczęłam natychmiast – mówi dyrektorka podstawówki – potwierdziło w pełni słowa ucznia. Ksiądz przyznał się też, że uderzył, a następnie przeprosił zarówno ucznia, jak i jego rodziców. Ponieważ kapłan jest nauczycielem mianowanym, obowiązują go wszystkie zasady i przepisy, którym podlegają pracownicy szkoły. Udzieliłam mu nagany i o zdarzeniu poinformowałam kurię w Ełku.

Okazało się, iż ks. Marek już wcześniej, w szkole pod Giżyckiem, miał na sumieniu boks z dziećmi, a podobnie było w kilku innych placówkach, gdzie wcześniej pracował. Bił uczniów zeszytami po głowach. Jak doniosła miejscowa prasa, średnio co dwa lata musiał zmieniać szkołę, bo z każdej wylatywał z hukiem. Nigdy nie ukrywał, że jest zwolennikiem przemocy fizycznej jako metody wychowawczej. Jego zdaniem, rodzice rozpieszczają dzieci.
– Wizytator oświaty zwrócił się do rzecznika komisji dyscyplinarnej dla nauczycieli, działającej przy wojewodzie, o wszczęcie procedury wyjaśniającej. Na razie nie odsunięto księdza od nauczania religii – mówi kurator oświaty w Olsztynie Janusz Barszczewski.

Kuria w Ełku do tej pory zmusiła sprawcę jedynie do przeprosin chłopca i zakupu gier dla świetlicy szkolnej. Zarówno w szkole, jak i w kuratorium, liczą na to, że władze kościelne same odsuną ks. Marka od nauczania religii. Bez postanowienia kurii ksiądz, choć mianowany, jest nietykalny.

[2004] FaktyiMity.pl 12(211)/2004

Możliwość komentowania jest wyłączona.

%d blogerów lubi to: