Skandal! Ksiądz z toruńskich Bielaw podrobił dokumenty kurii, potem próbował wyłudzić kredyt

Były proboszcz z Torunia razem ze swoją przyjaciółką próbował wyłudzić kredyt – uznała prokuratura. I skierowała do sądu akt oskarżenia.

Śledztwo trwało ponad 9 miesięcy. W końcu prokuraturze udało się ustalić fakty.

Śledczy zarzucają byłemu proboszczowi parafii Matki Boskiej Nieustającej Pomocy na Bielawach, że podrobił dokument kurii diecezjalnej: zaświadczenie o swoim zatrudnieniu i o osiąganych zarobkach. – Potem przedłożył falsyfikat w banku, żeby uzyskać kredyt w wysokości ponad 93 tys. zł – wyjaśnia Artur Krause, rzecznik prasowy toruńskiej prokuratury okręgowej.- Za pomoc w tym przestępstwie odpowiada również Ewa P., przyjaciółka księdza.

Tajemnicze zniknięcie
O proboszczu Tadeuszu P. zrobiło się głośno w październiku minionego roku, kiedy duchowny nagle ulotnił się jak kamfora. Jeszcze w niedzielę odprawił mszę, a w poniedziałek – zniknął.

Jego przyjaciółka – Ewa P. podejrzewała nawet, że został on uprowadzony przez kurię. Zgłosiła zaginięcie na policji. Po kilku dniach dostała odpowiedź: ksiądz P. zgłosił się na komisariat w Gdańsku. Tam oświadczył, że jest na leczeniu i nic mu nie grozi.

Ale przyjaciółka księdza nie odpuszczała. Złożyła doniesienie do prokuratury, ale ta umorzyła sprawę.
Nagłe zniknięcie proboszcza zastanawiało też parafian. Spekulowano o kochance i dziecku księdza i o 2,8-milionowym kredycie, który proboszcz chciał zaciągnąć na dokończenie budowy kościoła. Kuria jednak nie zgodziła się na wzięcie takiej pożyczki. A 9 listopada sama zgłosiła do prokuratury zawiadomienie o podejrzeniu przestępstwa. Tym razem śledztwo ruszyło.

Co ustaliła prokuratura
Odpowiedziało ono na wiele pytań. Zdaniem prokuratury były proboszcz 22 lipca minionego roku pojawił się w banku w Chełmży. Próbował wziąć ponad 93-tysięczny kredyt, używając fałszywych dokumentów, ale bank się nie zgodził. Prawdopodobnie dokumenty wzbudziły podejrzenia pracowników oddziału.

Na co księdzu był kredyt konsumpcyjny i czy miał on jakiś związek z pożyczką na budowę kościoła? – To była jedna z linii obrony podejrzanego, ale nie znalazła potwierdzenia w toku śledztwa – wyjaśnia Artur Krause. Kuria z kolei nie zaprzecza, że pożyczki mogły być powiązane, ale nie chce rozmawiać o detalach do czasu zakończenia sprawy. – Kuria diecezjalna toruńska nie ma zwyczaju komentowania spraw personalnych księży – ucina ks. Andrzej Nowicki, rzecznik prasowy kurii.

A wątków personalnych w śledztwie jest wiele: między innymi charakter relacji między księdzem i blisko z nim związanej Ewy P. Sześć lat temu oboje mieli być współwłaścicielami działki w Czerniewiczach.
Ze śledztwa wynika również, że Ewa P. nie współfinansowała budowy nowego kościoła – jak wcześniej twierdziła.

Rodzina księdza nie komentuje sprawy, ale zapewnia, że trzyma w zanadrzu niespodziankę, która zaskoczy Kurię. Jaką? Za wcześnie, żeby pytać – usłyszeliśmy.
– To był dobry proboszcz – wspomina parafianka Krystyna Belka. – O kościół dbał, ludzi szanował. Nie wierzę, że mógł popełnić przestępstwo.

Były proboszcz współpracował z prokuraturą w toku śledztwa. Ale nadal nie chce ujawnić, gdzie przebywa.
Księdzu Tadeuszowi P. i Ewie P. grożą kary do 5 lat więzienia.

[2010.10.01] Pomorska.pl

Możliwość komentowania jest wyłączona.

%d blogerów lubi to: