FiM – Skazane na miłosierdzie – epilog

W ubiegłym tygodniu opublikowaliśmy sprostowanie, w którego preambule Zgromadzenie Sióstr Matki Bożej Miłosierdzia (piórem s. Elżbiety Siepak) twierdzi, że w artykule „Skazane na miłosierdzie” („FiM” 25/2010) dotyczącym Młodzieżowego Ośrodka Wychowawczego prowadzonego przez zakon w Krakowie-Łagiewnikach zamieściliśmy „nieprawdziwe wiadomości”

Sprostowanie

W 25 numerze „Faktów i Mitów” z 24 czerwca 2010 roku ukazał się artykuł Anny Tarczyńskiej pod tytułem „Skazane na miłosierdzie” dotyczący Młodzieżowego Ośrodka Wychowawczego w Krakowie, prowadzonego przez siostry ze Zgromadzenia Matki Bożej Miłosierdzia. Proszę o zamieszczenie poniższego sprostowania do nieprawdziwych wiadomości zawartych w artykule.

1. Młodzieżowy Ośrodek Wychowawczy ma charakter zamknięty ze względu na charakter pracy wychowawczej z dziewczętami, które kierują Sądy Rodzinne. W zakresie nauczania i pracy Ośrodek podlega instancjom państwowym (Kuratorium Oświaty, Sądy Rodzinne). Corocznie jest przeprowadzana wizytacja Opiekuna Sądowego, który ocenia metody i efekty pracy resocjalizacyjnej, okresowo przeprowadzane są w Ośrodku wizytacje z Kuratorium Oświaty. Ze względu jednak na dobro wychowanek i proces wychowawczy, Zgromadzenie nie udziela szczegółowych informacji mediom. Nie chodzi o ukrywanie czegokolwiek, ale o dobro dziewcząt i prawidłowy proces wychowania, niezakłócony sensacyjnymi doniesieniami.

2. Nauczyciele, wychowawcy świeccy oraz siostry pracujące jako wychowawczynie ukończyli studia lub studiują, a także ciągle dokształcają się na specjalistycznych kursach i seminariach. Nie jest prawdą, że jedyną ich kwalifikacją jest to, że „niemal od zawsze” prowadziły domy dla dziewcząt potrzebujących głębokiej odnowy moralnej, choć trzeba przyznać, że doświadczenie w tej pracy poparte darem charyzmatu jest niezwykle ważne i bardzo cenne.

3. Oficjalna strona Zgromadzenia (www. faustyna. pl), na którą powołuje się Autorka artykułu, nie zawiera wbrew jej twierdzeniom żadnych informacji na temat pracy sióstr w Ośrodku.

4. Dziewczęta z Młodzieżowego Ośrodka Wychowawczego nie uczestniczą w porannej Mszy świętej w Sanktuarium, więc przekazanie w tym czasie kartki przez wychowankę z wezwaniem o pomoc jest czystą fikcją.

5. Zasadniczym obowiązkiem dziewcząt jest nauka (a nie praca fizyczna, jak napisała Autorka artykułu). Dziewczęta nie pracują ani jako wolontariuszki w Domu Duszpasterskim, ani jako „kucharki, sprzątaczki, praczki, krawcowe…” w klasztorze. Dom Duszpasterski nie jest zarządzany przez Zgromadzenie, więc nie ma mowy o zatrudnianiu dziewcząt. Także siostry do posługi w klasztorze nie angażują swych wychowanek, lecz same wykonują wszystkie prace.

6. Dziewczęta są dla sióstr „dziećmi Ojca niebieskiego”, odkupione drogocenną krwią Syna Bożego i potencjalnymi dziedzicami Nieba, a nie „sierotami bezbożnie spłodzonymi” i „wcieleniami szatana”. Nie ma więc mowy o „wypędzaniu diabła” jako metodzie wychowawczej, o czym mowa jest w artykule.

7. Ośrodek ma zatwierdzony przez organ prowadzący (Zgromadzenie) statut, w którym zawarty jest system nagród i kar. Nie ma w nim mowy o karaniu za „brak skupienia na modlitwie”, jak twierdzi Autorka. Chociaż jest to Ośrodek katolicki, to jednak nie ma przymusu w praktykach religijnych.

8. Kraty w oknach Młodzieżowego Ośrodka Wychowawczego, które zostały założone w czasach komunistycznych przez ówczesną dyrekcję Ośrodka, zdjęły siostry, by dom, w którym przebywają dziewczęta, nie sprawiał wrażenia „więzienia”. Siostry nie „patrolują terenu Sanktuarium” ani nie prowadzą dziewcząt w „karnym szyku”, który ma ukazać Ośrodek jako „obóz koncentracyjny” i „piekło”. Dziewczęta nie tylko wychodzą z budynku do ogrodu, „poza mury budynku”, ale także wyjeżdżają do swoich rodzin, na wakacje, wycieczki, wychodzą na spacery. Rodziny mogą przyjeżdżać do swoich córek, jGrzech w sutannieest więc wiele okazji, by mówić o tym, co dzieje się w Ośrodku. Nie ma potrzeby pisania kartek i wręczania ich konspiracyjnie przygodnym ludziom w kaplicy. Praca resocjalizacyjna prowadzona w Ośrodku nie ma na celu izolacji dziewcząt od społeczeństwa, ale zmierza w kierunku stopniowego włączania ich w życie rodzinne, społeczne i zawodowe.

siostra M. Elżbieta Siepak ZMAM, rzecznik prasowy

[2010] FaktyiMity.pl 27(539)/2010

Oto nasza odpowiedź (z zachowaniem kolejności punktów w sprostowaniu):

Ad. 1. Pozostawiamy bez komentarza obszerny wywód, czym teoretycznie jest MOW i jakie instytucje powinny sprawować nad nim nadzór, bo co do tego nie ma między nami sporu. Kwestią wymagającą komentarza jest natomiast solenne zapewnienie siostry Siepak (na zdjęciu druga z lewej), że „okresowo przeprowadzane są w Ośrodku wizytacje z Kuratorium Oświaty”, podczas gdy rzeczone Kuratorium nie mniej solennie i oficjalnie zapewniło (mamy to na piśmie!), że takowych wizytacji w przyklasztornym ośrodku nie przeprowadzało. Kto zatem kłamie? S. Siepak tłumaczy dalej, że jej zgromadzenie odmówiło udzielenia jakichkolwiek informacji dotyczących MOW w trosce o„dobro dziewcząt i prawidłowy proces wychowania, niezakłócony sensacyjnymi doniesieniami”. Kategorycznie odrzucamy to wyjaśnienie, bowiem zarówno szefowa klasztoru w Łagiewnikach, jak i jej koleżanka kierująca ośrodkiem odmówiły rozmowy z naszym dziennikarzem, zanim zdążył wyłuszczyć przyczynę zainteresowania i reprezentowany tytuł prasowy, więc obie panie nie miały cienia podstaw do snucia domysłów, że chodzi o jakieś sensacje.

Ad. 2. W tym punkcie sprostowania czytamy, że „nauczyciele, wychowawcy świeccy oraz siostry pracujące jako wychowawczynie ukończyły studia lub studiują”, a nawet „ciągle dokształcają się na specjalistycznych kursach i seminariach”. Raduje nas to niesłychanie, ale protestujemy, gdy s. Siepak zarzuca nam sformułowanie twierdzenia, jakoby jedyną kwalifikacją mniszek był fakt, że „niemal od zawsze prowadziły domy dla dziewcząt potrzebujących głębokiej odnowy moralnej”, bo takiej tezy w „Skazanych na miłosierdzie” po prostu nie ma.

Ad. 3. Tu znowu dowiadujemy się, że napisaliśmy nieprawdę, bo „oficjalna strona Zgromadzenia, na którą powołuje się Autorka artykułu, nie zawiera wbrew jej twierdzeniom żadnych informacji na temat pracy sióstr w Ośrodku”. Pomijając fakt, że s. Siepak nadużyła wyobraźni, bowiem autorka w żadnym momencie nie powołała się na oficjalną stronę internetową zakonu, proponujemy sprawdzić na http://www.faustyna.opoka.org.pl/smlodziezowy-i.htm, czy wiernie cytowaliśmy zamieszczone tam informacje. Łatwo będzie można się przekonać, kto mija się z prawdą.

Ad. 4. i 8. Znaną już metodą s. Siepak najpierw usiłuje wcisnąć nam dziecko w brzuch, przekonując, że podopieczne mniszek „nie uczestniczą w porannej Mszy świętej w Sanktuarium, więc przekazanie w tym czasie kartki przez wychowankę z wezwaniem o pomoc jest czystą fikcją”, by w punkcie 8 przyznać między wierszami, że dziewczęta chodzą na zbiorowe modły, ale mają mnóstwo swobody, więc „nie ma potrzeby pisania kartek i wręczania ich konspiracyjnie przygodnym ludziom w kaplicy”. No cóż, najwyraźniej jedna z nich miała taką potrzebę…

Ad. 5. Choć osoby, z którymi rozmawialiśmy, zbierając materiały, twierdziły, że wychowanki MOW muszą ciężko pracować i wysługiwać się zakonnicom, to mając słowo przeciwko słowu, przyjmujemy za dobrą monetę zapewnienie s. Siepak, że ów zarzut jest krzywdzący dla sióstr. A przecież wystarczyło nam pokazać stan faktyczny, gdy grzecznie prosiliśmy, i nie byłoby sprawy.

Ad. 6. Nie czujemy się na siłach oceniać wywody teologiczne, więc wierzymy bez zastrzeżeń, że dziewczęta z MOW „są dla sióstr dziećmi Ojca niebieskiego”.

Ad. 7. Okazuje się, że napisaliśmy nieprawdę o stosowanych przez mniszki niektórych karach, bo statut ośrodka ich nie przewiduje. Trzymając się tej logiki, jest absolutnie niemożliwe, żeby na przykład ksiądz miał kochankę, bo przecież mu nie wolno…

Ad. 8. Dowiadujemy się tu m.in., że siostry zdjęły z okien ośrodka kraty „założone w czasach komunistycznych przez ówczesną dyrekcję”, żeby „dom, w którym przebywają dziewczęta, nie sprawiał wrażenia więzienia”. Sugerujemy wszystkim zainteresowanym obejrzenie zdjęć z drugiej części „Skazanych na miłosierdzie” („FiM” 26/2010) i będzie jasne, kto kłamie. Podobnie jak z kwestią „swobodnego wychodzenia do ogrodu”, udokumentowaną przez nas na kilkudziesięciu zdjęciach, których tylko z braku miejsca nie mogliśmy pokazać.

###

Konkludując: choć w wielu kwestiach diametralnie różnimy się w ocenach, cieszy nas, że siostry zaczęły wreszcie mówić o sprawach, które nie są przecież wewnętrznym interesem zakonu. Dziękujemy za polemikę i bezpośrednie (niestety, post factum) rozmowy telefoniczne, bo pozwalają mieć nadzieję, że już nigdy żadna dziewczyna z ośrodka w Krakowie-Łagiewnikach nie będzie musiała komunikować się ze światem za pośrednictwem grypsów…

[2010] FaktyiMity.pl 28(540)/2010

Możliwość komentowania jest wyłączona.

%d bloggers like this: