FiM – Skazane na miłosierdzie

Państwo polskie oddaje młode dziewczęta zagrożone demoralizacją na wychowanie zakonnicom. Specjalistkom od wypędzania diabła.

W słynnym Sanktuarium Miłosierdzia Bożego w Krakowie-Łagiewnikach rozpoczyna się poranna msza. Zgromadziła kilkadziesiąt osób. Przerywam zwiedzanie i wycofuję się ze świątyni. W przedsionku mijam grupę wchodzących do środka dziewcząt prowadzonych przez dwie zakonnice. Idą w karnym szyku, sprawiają wrażenie przygnębionych. Mają po 15–17 lat. Jedna z tych najmłodszych (nazwijmy ją Pauliną) zdaje się szukać z kimś kontaktu wzrokowego. Jakby chciała coś powiedzieć oczami… Odnajdujemy się wzrokiem. Skinieniem głowy potwierdzam, że czuję jej intencje. Wracam do kościoła i obserwuję zachowanie dziewcząt. Zakonnice zaprowadziły je do bocznej nawy, izolując od pozostałych uczestników mszy. Paulina kilkakrotnie zerka, czy jestem. Gdy po zakończeniu modłów wychodzą na zewnątrz, staram się być tuż obok. W przedsionku „niechcący” potrącam Paulinę. Wykorzystuje okazję i niezauważalnie dla zakonnic wciska mi do ręki kartkę. Grupa w zwartym szyku odmaszerowuje w kierunku znajdującego się tuż obok klasztoru Zgromadzenia Sióstr Matki Bożej Miłosierdzia i po chwili znika za murem. Ze skrawka papieru w mojej dłoni krzyczą dwa zdania: „Prosimy o pomoc. Jesteśmy więźniami – tu jest piekło”…

Brzmi jak fragment powieści albo scena z filmu? Może, ale to autentyczna historia.

###

Spotkane w sanktuarium dziewczęta okazały się podopiecznymi Młodzieżowego Ośrodka Wychowawczego im. św. Siostry Faustyny, prowadzonego przez wspomniane wyżej zgromadzenie (rozsławione dzięki wyniesieniu na ołtarze jego członkini, wszechobecnej w Łagiewnikach Faustyny Marii Kowalskiej). Przed przystąpieniem do badania, czy faktycznie mają powody, żeby czuć się więźniarkami, zebraliśmy kilka danych istotnych dla ciągu dalszego.

# Młodzieżowe Ośrodki Wychowawcze przeznaczone są dla młodzieży „niedostosowanej społecznie, wymagającej stosowania specjalnej organizacji nauki, metod pracy, wychowania i resocjalizacji”, zaś o skierowaniu do takiej placówki i ewentualnym zwolnieniu orzeka postanowieniem sąd rodzinny. Do zadań MOW należy „eliminowanie przyczyn i przejawów niedostosowania społecznego oraz przygotowanie wychowanków do życia zgodnego z obowiązującymi normami społecznymi i prawnymi”. W skład ośrodka musi wchodzić szkoła „umożliwiająca kontynuację nauki na odpowiednim poziomie edukacyjnym”. Tak stanowią przepisy. Krótko mówiąc: do rzeczonych ośrodków (będących de facto ostatnim przystankiem przed więzieniem) powinny teoretycznie trafiać dzieciaki zagrożone demoralizacją, niedostosowaniem społecznym lub uzależnieniami (alkohol, narkotyki) oraz te, które zostały już owymi przypadłościami dotknięte, ale nie zdążyły jeszcze popełnić przestępstwa, co skutkowałoby umieszczeniem ich w zakładzie poprawczym bądź karnym.

# W Polsce istnieją 72 MOW-y (16 dla dziewcząt, 53 dla chłopców oraz 3 koedukacyjne). Zdecydowaną większość (60) prowadzą samorządy lokalne, a tylko 12 (3 dla dziewcząt, 9 dla chłopców) ma charakter niepubliczny i pozostaje we władaniu Kościoła katolickiego lub organizacji społecznych (ale za pieniądze samorządowe!), co oczywiście absolutnie nie zwalnia ich ze ścisłego przestrzegania obowiązujących reguł.

# Wszystkimi spośród istniejących w Polsce niepublicznych placówek dla dziewcząt (Kraków-Łagiewniki, Kalisz i Wrocław) zarządzają zakonnice ze Zgromadzenia Sióstr Matki Bożej Miłosierdzia.

# Łagiewniki są jedyną placówką dla dziewcząt w całym woj. małopolskim, czyli  każda skazana przez sąd rodzinny na specjalne wychowanie musi dostać się w ręce zakonnic, o ile pragnie przebywać w pobliżu swojego domu i mieć jakąś nadzieję na odwiedziny najbliższych. Ośrodek ma 72 miejsca, ale przebywają tam obecnie 84 dziewczyny.

Czy koleżanki św. Faustyny mają jakieś specjalne kwalifikacje, że nasze państwo pozwoliło im zmonopolizować program wyprowadzania małolatek na prostą? W oficjalnych dokumentach zakon chlubi się tym, że niemal od zawsze prowadził „domy pracy i modlitwy” dla „dziewcząt i kobiet potrzebujących głębokiej odnowy moralnej”, zaś szczególnie ważną rolę w tym procesie odgrywa praca fizyczna i „pielęgnowanie wartości chrześcijańskich, a przede wszystkim budzenie ufności wobec Boga bogatego w miłosierdzie”. Zaiste, nadzwyczajne referencje…

Uzbrojeni w tę wiedzę przystąpiliśmy do dzieła. Zamierzaliśmy początkowo załatwić sprawy oficjalnie, więc zatelefonowaliśmy do klasztoru. Grzecznie poprosiliśmy (przezornie przemilczając tytuł prasowy) o kontakt z przełożoną s. Łukaszą Mędralą.
– Po co? – indagowała świątobliwa niewiasta na centralce.
– W sprawie Młodzieżowego Ośrodka Wychowawczego. Chcemy porozmawiać o metodach pracy, poziomie opieki, problemach i radościach…

Po kilku chwilach usłyszeliśmy, że s. Łukasza owszem, jest na miejscu, ale „z nieznanym jej osobiście dziennikarzem nie będzie rozmawiała”.

Spróbowaliśmy porozumieć się z dyrektorką ośrodka – s. Ewą Kwiecińską:
– Siostra nie udzieli państwu żadnych informacji – odparła zakonnica z sekretariatu po przeprowadzeniu konsultacji z szefową.
– A może poda chociaż liczbę wychowanek?
– Żadnych informacji! Do publicznej wiadomości nic nie podajemy.

###

Gdyby wierzyć zapewnieniom prezentowanym na stronie internetowej zakonu, w MOW im. św. Siostry Faustyny panuje po prostu idylla.

# Podopieczne zakonnic zdobywają atrakcyjne zawody (w 3-letnim liceum profilowanym, 2-letniej zasadniczej szkole zawodowej kształcącej kucharki i fryzjerki z biegłą znajomością języków obcych, a także w 3-letnim gimnazjum „rozwijającym umiejętności oraz zdolności myślenia analitycznego i syntetycznego w ramach zintegrowanego systemu wiedzy ogólnej”.

# Życie kulturalne kwitnie „podporządkowane dbałości o wielostronny rozwój osobowości wychowanek, ze szczególnym naciskiem na wychowanie patriotyczne idystansowanie się od tzw. kultury masowej”.

# Dziewczęta niemal bez przerwy „bawią się i obdarowują radością”, organizując różne festiwale, a w chwilach wolnych od zabawy „uprawiają aerobik, ćwiczą na siłowni, trenują kolarstwo górskie i lekkoatletykę”.

Dlaczego mniszki nie chciały nam tego pokazać?

Mówi pani Jadwiga, która mieszka w bliskim sąsiedztwie klasztoru: – Wiele słyszałam o tych dziewczynach z Łagiewnik i od nich samych też. Niektóre uciekały i rozmawiały z ludźmi, jak strasznie je siostry tresują. Z ich opowieści wynikało, że stworzono im tam niemal obóz koncentracyjny. Nic tylko praca, modlitwa i kary, kary… Po kanonizacji Faustyny w 2000 r. siostry przeistoczyły się w wielkie panie, a dzięki ośrodkowi mają darmową służbę. Kucharki, sprzątaczki, praczki, krawcowe… Te dziewczęta powinny się kształcić i w miarę swoich talentów zdobywać różne kwalifikacje, a pracują wyłącznie dla mniszek. Obecnie panuje tu jakiś dziwny spokój. Kiedyś można je było zobaczyć w oknach, ale już się nie pokazują. Kobieta pracująca w środku powiedziała mi, że siostry pilnują dziewcząt, żeby nie miały żadnej styczności z ludźmi z zewnątrz.

Zakonnica patrolująca teren sanktuarium nie chce wiele rozmawiać o podopiecznych: – To tylko sieroty bezbożnie spłodzone. Są wcieleniami szatana, więc musimy go z nich wypędzać tak, aby nie narażać innych – tłumaczy przyczyny izolacji.

Panny od Miłosierdzia mają też na terenie swojej posiadłości dwugwiazdkowy hotel zwany Domem Duszpasterskim. Młoda kobieta, która obsługuje nas w barze, przyznaje: – Kilka dziewcząt z ośrodka pracuje tu w charakterze wolontariuszek, ale nie mamy z nimi żadnego kontaktu. Czym się zajmują? Zmywają w kuchni, piorą i sprzątają. Nic więcej nie wiem, bo siostry nie pozwalają im kontaktować się z personelem, a zwłaszcza gośćmi hotelu.

###

Mówi sędzia Rafał Lisak, rzecznik prasowy Sądu Okręgowego w Krakowie:
– Ośrodek w Łagiewnikach, podobnie zresztą jak wszystkie inne, ma z założenia charakter otwarty. Nie jest żadnym zakładem poprawczym, więc niespecjalnie rozumiem, dlaczego siostry są takie tajemnicze. Nadzór nad procesem wychowawczym sprawuje sędzia rodzinny, który odwiedza i rozmawia z dziewczętami. Dotychczas nie mieliśmy stamtąd żadnych zgłoszeń o jakichś poważniejszych nieprawidłowościach.

Krzysztof Zajączkowski, starszy wizytator z Kuratorium Oświaty w Krakowie, wyjaśnia:
– Wiem, że w prowadzonym przez siostry ośrodku są też nauczyciele świeccy. Wszyscy powinni mieć przygotowanie resocjalizacyjne, ale nie mamy żadnej szczegółowej wiedzy, jeśli chodzi o zatrudnienie nauczycieli, bo od pewnego czasu kuratoria już nie opiniują arkuszy organizacyjnych. Nie przeprowadzaliśmy w tym ośrodku wizytacji, ponieważ obowiązujące rozporządzenie o nadzorze pedagogicznym pozwala jedynie na przeprowadzanie kontroli planowych, dotyczących konkretnej problematyki i w określonych przez Ministerstwo Edukacji typach szkół i placówek, lub kontroli doraźnych, w sytuacjach gdy wpłyną do nas jakieś niepokojące informacje lub skargi. Z Łagiewnik nic takiego do kuratorium nigdy nie dotarło.

Tymczasem koleżanki Pauliny, do których szczęśliwie udało nam się dotrzeć, opowiadają rzeczy straszne.
– Kraty w oknach są ozdobne, więc z zewnątrz trudno domyślić się, że to po prostu więzienie. Żarliwie módl się i bez przerwy pracuj – to dla sióstr najważniejsze. One już nawet majtek same nie piorą. Tylko bezwzględne posłuszeństwo daje szansę na jakieś drobne ulgi, a nawet przepustkę. Za najdrobniejsze przewinienia, na przykład za brak skupienia na modlitwach, otrzymuje się pokutę, czyli dodatkowe sprzątanie, dyżur w kuchni itp. Dziewczyny już dawno straciły jakąkolwiek wiarę, ale nauczyły się udawać. Do ogrodu wolno wychodzić, ale tylko w grupach po kilka osób i pod wieczór, gdy za murem nie kręcą się już nawet pielgrzymi. A mieszkamy na samym poddaszu i latem słońce nieźle daje popalić. Miałam szansę uciec, ale przecież w końcu by mnie złapali i dali do poprawczaka lub wywieźli na drugi koniec Polski. Mama by tam nie dojechała. Już kilka razy myślałam, żeby skombinować jakieś prochy i skończyć z tym raz na zawsze… – rozpoczyna swą opowieść kilkunastoletnia A.

O wypędzaniu diabła i innych metodach wychowawczych mniszek napiszemy za tydzień.

Część dalsza „Skazane na miłosierdzie (2)”

[2010] FaktyiMity.pl 25(537)/2010

Możliwość komentowania jest wyłączona.

%d bloggers like this: