Bunt parafian w Somoninie. Koniec „rządów” ks. Stefana?

Mieszkańcy Somonina wystosowali do biskupa list, w którym żądają zmiany proboszcza tamtejszej parafii. Mają dość „rządów” ks. Stefana Rycherta, wieloletniego proboszcza. – On kpi z Kościoła, depcze sakramenty, z parafialnego kościoła zrobił sobie swoją własność i ma czelność ustalać datki na kolędę – skarżą się parafianie.

Pod listem podpisało się sześćdziesiąt rodzin.
– To, co opisaliśmy w liście to tylko mała część zarzutów – wypowiadali się na łamach jednego z lokalnych tygodników, mieszkańcy. – To jest nie do pomyślenia, co ten człowiek tu wyprawia.

Mieszkańcy Somonina zarzucają proboszczowi parafii pw. Przemienienia Pańskiego i NMP Królowej Polski, że m.in. że narzuca opłaty za msze św. nawet najbiedniejszym rodzinom, że zbytnio angażuje się w politykę i nie rozliczył się z pieniędzy zebranych na remont dachu kościoła.

Wczoraj odbyło się spotkanie, na którym byli przedstawiciele kurii i delegacja mieszkańców. Przez ponad półtorej godziny pięciu parafian przedstawiało księdzu uwagi i pretensje. Dowiedzieliśmy się, że ksiądz proboszcz skwitował wszystko mówiąc: – Nie mam sobie nic do zarzucenia.

Od jednego z uczestników spotkania dowiedzieliśmy się tylko, że wszyscy zostali zobligowani do nieinformowania prasy o przebiegu dyskusji i zachowanie spokoju.

Z proboszczem parafii w Somoninie nie udało nam się porozmawiać – jak dowiedzieliśmy się od gospodyni księdza, jest on na rekolekcjach. Gospodyni domu parafialnego pytana o przebieg poniedziałkowego spotkania stwierdziła, że odbywało się ono w spokojnej atmosferze.

– Jestem tylko wzburzona tym co przeczytałam na temat księdza. Jak można mówić takie rzeczy o człowieku, który zadbał o kościół, włożył mnóstwo pracy, żeby wszystko tutaj wyglądało tak pięknie jak teraz – stwierdziła.

Mieszkańcy czekają teraz na decyzję biskupa pelplińskiego Jana Bernarda Szlagi.

Poniżej publikujemy list parafian.

Somonino, dn. 01.03.2007 r.

Jego Ekscelencja
prof. dr. hab. Ks. Biskup Jan Bernard Szlaga
Pelplin

My, parafianie kościoła p.w. Przemienienia Pańskiego i NMP Królowej Polski w Somoninie zwracamy się do Jego Ekscelencji księdza Biskupa o zainteresowanie się sytuacją zaistniałą w naszym Kościele.
Od kilku lat toczą się konflikty pomiędzy proboszczem ks. Stefanem Rychertem a parafianami; do rozwiązania, których ksiądz nie dąży, a wręcz unika wszelkiego dialogu uważając, że wszyscy powinni postępować według Jego nakazów.
Gdybyśmy uważali proboszcza za dobrego pasterza, chętnie podporządkowalibyśmy się Jego woli, jednak takiej niesprawiedliwości i materializmu nie możemy dalej tolerować.
Nasze zastrzeżenia dotyczą następujących spraw:

– Kilka lat temu została przeprowadzona zbiórka funduszy na remont dachu Kościoła, który przecieka i szpeci budynek – nie wiadomo, co stało się z pieniędzmi ofiarowanymi na ten cel, gdyż do dnia dzisiejszego naprawa nie została przeprowadzona, bez żadnego wyjaśnienia.

– ksiądz proboszcz zgonił młodzież zbierającą datki na świecki cel nieopodal kościoła, twierdził, że powinna mieć zgodę księdza Biskupa na taką akcję. Sam jednak angażuje się w działalność polityczną na terenie gminy, zezwala na rozwieszanie plakatów wyborczych na bramie cmentarza i w kościelnej gablocie oraz rozdawanie ulotek przed drzwiami – pytamy, czy na takie działanie nie potrzeba zezwolenia? Czy ksiądz powinien aż tak stronniczo angażować się w sprawy polityki?

– parafianie muszą wykupywać „miejsca siedzące” w ławkach na msze niedzielne. Powoduje to wiele sporów, gdyż miejsca te zajmowane są czasem przez innych wiernych, np. przejezdnych z pobliskich parafii, którzy później są z ławek wypraszani. W jakim stawia nas to świetle? Taki zwyczaj panuje tylko w naszym kościele, inne dawno już z tego zrezygnowały – czy nie można znieść tego i u nas?

– ksiądz proboszcz zapowiedział „bardzo kosztowną” przebudowę kościoła, która ma obejmować likwidację dwóch ścianek i zbudowanie marmurowego ołtarza – czy naprawdę stać nas na taką ekstrawagancję? Sądzimy, że bardziej przydałoby się zainstalowanie w świątyni ogrzewania, co przyciągnęłoby wiernych na msze święte. Ołtarz, który istnieje teraz, jest piękny, choć skromny, ale przecież nie wygląd zewnętrzny świadczy o gorliwości parafian a pełne ławki!

– mamy od niedawna nowe organy piszczałkowe – bardzo nas to cieszy, bo ich muzyka upiększa nabożeństwa. Jednak nie zostały one zakupione z funduszy parafialnych, lecz ufundowane przez 3 rodziny. Wszystko, co dzieje się w kościele lub na zewnątrz zostało sfinansowane przez prywatnych sponsorów lub z budżetu gminy – malowanie kościoła, naprawa zewnętrznych schodów, wybudowanie toalet, ułożenie chodnika przed cmentarzem, mały parking obok świątyni. A co dzieje się z finansami parafialnymi? Biorąc pod uwagę fakt, iż najniższa opłata, narzucona przez proboszcza, za codzienną intencję mszalną, wynosi 50 zł, roczny budżet musi wyglądać imponująco! Nie żądamy, by proboszcz rozliczał się z nami z każdej złotówki, jednak chcemy wiedzieć, co dzieje się z naszymi pieniędzmi.

– sprawą, która zbulwersowała nawet najstarszych i najspokojniejszych parafian, jest tzw. coroczna kolęda i ofiary pieniężne składane z tej okazji proboszczowi. Po zakończeniu „odwiedzin rodzin”, – choć według nas te kilkuminutowe odwiedziny to raczej szybkie wizytacje – ksiądz skrytykował właśnie owe datki. Stwierdził mianowicie, że kwota 10zł, 20zł to nie jest ofiara, (za którą nie mówił nawet słowa „dziękuję”), dopiero rodziny, które dadzą 100zł usłyszą magiczne słowo „dziękuję”. Nakazał zbieranie, co miesiąc przynajmniej po 10zł, jeśli kogoś nie stać na wyłożenie większej sumy od razu. A co do rodzin, w których ojciec pracuje za granicą Polski, to jest to kwota śmiesznie mała, bo zarobki mają bardzo wysokie, więc powinny się wstydzić swych ofiar i dawać znacznie więcej od innych.

Pytamy – czy słowo „ofiara” wciąż oznacza dobrowolny datek, czy jego znaczenie nagle uległo zmianie? Czy naprawdę całe „Kościelne życie” ma się koncentrować na pieniądzach, na ciągłym wysłuchiwaniu, że wciąż dajemy za mało? Nasza świątynia zaczyna pustoszeć, mieszkańcy wyjeżdżają na msze św. do sąsiednich parafii, by tam poczuć prawdziwą jedność z Bogiem, uczestniczyć w prawdziwej mszy świętej, a nie w czymś, co przypomina przedstawienie teatralne.

– biuro parafialne czynne jest tylko kilka minut po wieczornej mszy świętej, ksiądz ciągu dnia ksiądz proboszcz jest zupełnie nie uchwytny. Rozumiemy, że są sprawy, które musi załatwić sam, wyjeżdżając – czy jednak codziennie? Porównując – zwykły człowiek pracuje ciężko po 10, 12 godzin, sześć dni w tygodniu – a ksiądz tylko te 30 minut dziennie. Jeśli ksiądz proboszcz został duszpasterzem z prawdziwego powołania, czy nie powinien być nim przez całą dobę, a nie tylko podczas odprawiania nabożeństwa? A jeśli faktycznie jest tak bardzo zajęty, może trzeba by przysłać do naszej parafii wikariusza do pomocy? Bardzo by się przydał, szczególnie wtedy, gdy proboszcz przekłada godziny odprawiania mszy św. z różnych powodów, co zdarza się bardzo często.

Podobne przykłady możnaby mnożyć w nieskończoność. Jako, że naszych pretensji nie możemy przedyskutować z księdzem proboszczem, zwracamy się do Jego Ekscelencji księdza Biskupa z prośbą o ingerencję i analizę wydarzeń, które mają miejsce od pewnego czasu. Ze swej strony wyrażamy chęć wszelkiej współpracy. Jeśli nasze pismo pozostanie bez odpowiedzi, zwrócimy się do mediów, by za ich pośrednictwem walczyć o sprawiedliwość i przywrócenie naszemu kościołowi właściwego zorganizowania.

Łączymy wyrazy szacunku

[2007.09.11] ExpressKaszubski.pl

Możliwość komentowania jest wyłączona.

%d blogerów lubi to: