Dlaczego ksiądz Jan Słomba wysyła listy z pogróżkami do swoich parafian?

– Brawo Łozińska! Już się wydawało, że zamknęłaś gębę i nie masz nic do powiedzenia, a proboszcz ogołoci kościół ze wszystkiego, co święte – oto anonimowy wyraz poparcia dla mieszkanki Wojciechowa, która z grupą mieszkańców tej wsi znowu podjęła walkę z miejscowym proboszczem, ks. Janem Słombą.

– W rocznicę tego, jak ukazał się w „Gazecie Wrocławskiej” artykuł o tym, co nasz ksiądz wyprawia, wielebny przyniósł na mszę ten egzemplarz i wymachując nim mówił, że Maria Łozińska, która się tam wypowiadała, powinna się leczyć psychiatrycznie – opowiada jeden z wojciechowian. – Wielu to oburzyło.

Wezwanie
– A kilka dni potem żona dostała list niby z Wojewódzkiego Szpitala dla Nerwowo i Psychicznie Chorych w Bolesławcu – dodaje Władysław Łoziński. – O, to ten – pokazuje. – Napisano tam, że szpital dysponuje wolnym miejscem dla żony i że jej działalność zasługuje na kilka dni pobytu, celem podratowania zdrowia psychicznego. I jeszcze, że koszty pokryją mieszkańcy Wojciechowa, którzy wstydzą się jej działalności.

Mają dość
– Nie wiadomo, kto ten list przysłał, ale wielu ludzi postanowiło znowu przeciwstawić się naszemu proboszczowi – mówi Jan Jasiński. – Po wsi zaczęła krążyć lista za odwołaniem księdza Słomby z naszej parafii. Proboszcz jest starszym człowiekiem i już się nie zmieni. Po 28 latach jego kapłańskiej posługi w Wojciechowie, dobrze by było, żeby wreszcie pojawił się ktoś nowy, kto nie będzie nami pomiatał. Kto nie będzie wyzywał od debili, kto przyjdzie po kolędzie do każdego, bez względu na to, czy jest bogaty, czy biedny. Ja w każdym razie mam już tego dość, przestałem chodzić do naszego kościoła.

Ksiądz ostrzega
Ludzie, którzy podpisali się za odwołaniem z parafii ks. Jana Słomby, zaczęli od proboszcza otrzymywać listy z ostrzeżeniem, że poda do publicznej wiadomości podczas mszy nazwiska tych, którzy „(…) złożyli swój podpis na piśmie, w którym kolejną porcję pomyj wylewają na proboszcza ubiegłoroczni korespondenci „Gazety Wrocławskiej”. (…)”
– Kiedy dostałem ten list, zadzwoniłem do księdza i zapytałem, czy da mi możliwość wypowiedzenia się na ten temat – opowiada Jan Jasiński. – Proboszcz się zgodził, więc zjawiłem się na plebanii po godz. 20. Do rozmowy jednak nie doszło, bo ksiądz stwierdził, że jestem podpity. Może nie byłem specjalnie elegancki, bo poszedłem tam prosto z pola, ale pijany nie byłem na pewno.
– Ze mną na ten temat ksiądz w ogóle rozmawiać nie chciał – dodaje Krystyna Kulikowska. – Kiedy zapytałam, dlaczego, usłyszałam: bo ja tak chcę i tak musi być!

Prośba do kurii
W piśmie skierowanym do kurii w Legnicy, pod którym podpisało się już ponad 20 parafian z Wojciechowa, zawarta jest prośba o odwołanie księdza Słomby. Argumenty? Dzielenie parafian ze względu na stan ich zamożności, brak dbałości o kościół oraz wyzwiska i obelgi pod adresem wiernych.
– Podobne pismo do biskupa Tadeusza Rybaka napisaliśmy w zeszłym roku – mówi Władysław Łoziński – ale nie otrzymaliśmy żadnej odpowiedzi. Teraz, jak będzie trzeba, to do kurii pojedziemy.

Wybaczam
Byliśmy na mszy świętej w ostatnią niedzielę w Wojciechowie. Ks. Słomba mówił tak mądrze i z taką miłością w głosie, że niektórzy mieszkańcy nie mogli uwierzyć, że to jego słowa. O grzechu i wybaczaniu. Nawet wiersz recytował! Od spraw ogólnych przeszedł do wojciechowskich: że przebacza wszystkim tym, którzy swym podpisem wsparli ludzi złej woli. A po zakończeniu mszy świętej osobiście przeszedł po całym kościele z tacą.
– Nigdy tak nie robi – mówili z niedowierzaniem parafiania. – Ale po wsi rozniosło się, że przyjedziecie. A jakie piękne kazanie wygłosił… Niech zawsze taki będzie!

Proboszcz pisze do buntownika
Uprzedzam Cię, że w najbliższą niedzielę w kościele parafialnym, będzie podane do wiadomości parafian, że złożyłeś swój podpis na piśmie, w którym kolejną porcję pomyj wylewają na proboszcza ubiegłoroczni korespondenci „Gazety Wrocławskiej”.
Fakt złożenia podpisu przez Ciebie są skłonne potwierdzić osoby, które widziały Twój podpis na piśmie. Nadmieniam, że tego rodzaju pismo zawsze wraca do dziekana dziekanatu w celu jego krytycznej oceny.
Przyznam się szczerze, że mnie kompletnie zawiodłeś (zawiodłaś). Nie spodziewałem się tego po Tobie. (…) Przykro mi, że stajesz po stronie ludzi, którzy nie pozostają w jedności z parafią i usiłują burzyć jej jedność. A przecież Ty do nich nie należysz, bo widzę Cię jeszcze w kościele.
Proboszcz
(tu podpis: przyp. red.)
który 28 lat pobytu w parafii poświęcił również dla Ciebie i nie wyrządził Ci żadnej krzywdy

Anonimy do pani Marii
* Szanowna pani Mario
Uważam Cię za odważną mieszkankę Wojcieszowa. Powinnaś poinformować „Gazetę Wrocławską, że zaginione figurki z kościoła nie zostały ustawione na swoim miejscu i że dziewczyna z Pasiecznika gra na swoich organach, a nie parafialnych…

* Kochana Mario
Ksiądz proboszcz chce Ci zrobić koło pióra. Zamierza Ci założyć sprawę sądową za zniesławienie. Jestem po Twojej stronie.

[2002.03.22] NaszeMiasto.pl

Możliwość komentowania jest wyłączona.

%d blogerów lubi to: