FiM – Trzy promile proboszcza

Na szczęście obeszło się bez ofiar, ale pijany proboszcz parafii św. Jacka w Stepnicy (woj. zachodniopomorskie) wpadł prosto w ręce drogówki. Duszpasterz od lat zabawia się jazdą po pijaku i aż dziw, że jeszcze nikogo nie zabił.

Tym razem miał trzy promile alkoholu we krwi! I co tam sądowy zakaz prowadzenia pojazdów… Ksiądz Marian Kaptur dał sobie radę  i załatwił fałszywe prawko. Wpadka okazała się więc podwójna. O jego „słabości” wszyscy wokół wiedzą, ale widać ma społeczne przyzwolenie na swój nałóg. Parafianie przymykają oko, bo… „ksiądz jest swojak” i ma zasługi budowlane.

Dla nikogo nie jest tajemnicą, że proboszcz, jak walnie szklanę czy dwie (co czyni regularnie!), zasiada za kierownicą. Bynajmniej nie zapomina o butelce, z której pociąga z gwinta, a pustą wyrzuca przez samochodowe okno. Tak też stało się w dniu zatrzymania przez policję.

Kiedyś zamroczony alkoholem wyszedł z plebanii tylko  w skarpetkach i z kluczykami w ręku, ale ludzie zdążyli go powstrzymać. Pamiętają też mszę, podczas której z powodu upojenia po prostu zwalił się przy ołtarzu na posadzkę i już nie skończył celebracji. Kuria zdecydowała niedawno  o przeniesieniu pijaka do innej parafii. Pogratulować rozwiązania problemu! Niech gdzie indziej „świadczy o Chrystusie”.

[2003] FaktyiMity.pl 24(171)/2003

Możliwość komentowania jest wyłączona.

%d blogerów lubi to: