FiM – Chichot hien

Księża giną z rąk ministrantów, pospolitych rabusiów, ofiar molestowania seksualnego, kochanków i – bywa – również kolegów po fachu. Ale, zdaniem biskupów, wszystkiemu winni są antyklerykałowie oraz ateiści…

Na plebanii parafii św. Rocha w Miłkowicach-Maćkach (diecezja drohiczyńska) zamordowano kilkoma ciosami noża proboszcza, 54-letniego księdza Tadeusza Krakówki. Do tragedii doszło w niedzielę, 1 marca, ok. godz. 19, więc ciało ofiary znaleziono dopiero nazajutrz. Już we wtorek bezpośredni sprawca zabójstwa 23-letni Artur K. (do niedawna ministrant u św. Rocha, żonaty, pracujący dorywczo) oraz jego dwa lata młodszy przypadkowy pomocnik Robert T. (gorliwy parafianin z pobliskiej wsi Miłkowice-Janki, który usłyszał jedynie zarzut usiłowania rozboju, bowiem uciekł z plebanii, gdy Artur K. zaatakował proboszcza) znaleźli się w rękach policji (na zdjęciu). Obaj przyznali się do winy, ujawnili czysto rabunkowy motyw zbrodni wynikający z przemożnego pragnienia wódki i w zasadzie wszystko już było jasne poza dokładną kwotą skradzioną ofierze i niezwłocznie przepitą wraz z innymi gorliwymi parafianami.

Tymczasem w czwartek 5 marca ordynariusz drohiczyński biskup Antoni Pacyfik Dydycz (fot. dolne) przedstawił wiernym zebranym na uroczystościach pogrzebowych jedynie „prawdziwe” przyczyny zabójstwa ks. Krakówki. Otóż polecany żarliwym modlitwom ministrant Artur K. był – zdaniem kościelnego hierarchy – ślepym narzędziem w rękach zorganizowanej grupy przestępczej, która działając w sferze mediów, „w poczuciu bezkarności uderza  w moralność i wszelkie zdrowe zasady”, co polega zwłaszcza na tym, że „posługując się obelżywymi słowami, atakuje kapłanów, wciąż dzieli biskupów oraz podstępnie ośmiesza kolejnych papieży”.

Kto stanowi trzon tej grupy, skoro jedyną gazetą, jaką zdarzało się Arturowi K. dorywczo czytać, był katolicki „Gość Niedzielny” rozdawany w kościele, gdzie służył do mszy?

Wielebny Dydycz nie wymienił żadnego nazwiska ani tytułu, „zdemoralizowanych mediów”, więc możemy się jedynie domyślać. Kończąc swoją homilię, biskup wezwał wiernych do „czujności na tych wszystkich, co sieją zło”, oraz do „szczerej współpracy z Kościołem” i totalnej wojny z zuchwalcami ośmielającymi się patrzeć jego funkcjonariuszom na ręce. „Najwyższy czas, byśmy zdobyli się na odwagę i powiedzieli dosyć. Dosyć propagandzie zła!” – wykrzykiwał ordynariusz drohiczyński nad grobem ks. Krakówki.

###

Biskup Dydycz nie omieszkał też podkreślić w homilii, że szerzący antyklerykalizm tajemniczy „sprawcy z daleka” działają coraz skuteczniej, czego efektem jest rosnąca w zastraszającym tempie liczba zabójstw popełnianych „z nienawiści do księży katolickich”. Przekonajmy się więc, jak w okresie kilkunastu minionych lat wyglądały faktyczne motywy:

# Ks. Witolda*** T. – proboszcza parafii w Blachowni koło Częstochowy, zasztyletował w sierpniu 2008 r. niespełna 18-letni Dawid M., ministrant i uczeń elitarnego liceum katolickiego (por. „Troska ze szczególnym okrucieństwem” – „FiM” 36/2008). Proces jeszcze się nie rozpoczął, ale już wiadomo, że według sprawcy była to zemsta za wieloletnie molestowanie seksualne. Tymczasem prokuratura twierdzi, że ręką ministranta kierowała tylko żądza pieniądza;

# O. Władysław Polak z zakonu redemptorystów – proboszcz parafii w Serbach (diecezja zielonogórsko-gorzowska), został zamordowany na plebanii w styczniu 2008 r. przez 24-letniego Marcina M. Ten seryjny zabójca ma na koncie trzy ofiary śmiertelne, a w kształtowaniu jego sumienia absolutnie pierwszorzędną rolę odegrał ks. Edward S. z diecezji koszalińsko-kołobrzeskiej. Przypomnijmy, że kilka lat przed tragedią w Serbach kapłan ów dał Marcinowi M. świetnie płatne zajęcie polegające na tym, że musiał tylko pić z wielebnym drinki oraz towarzyszyć mu w oglądaniu filmów pornograficznych z wartką akcją homoseksualną (częstokroć też pedofilską),  w trakcie których ks. Edward rozbierał się i onanizował oraz molestował swojego towarzysza (por. „Anatomia zbrodni” – „FiM” 16/2008). „To za sprawą wojujących ateistów kapłani oraz osoby świeckie pomagające duchownym narażone się na przejawy nienawiści, napady i rabunki”– podjudzał wiernych podczas pogrzebu o. Polaka biskup pomocniczy diecezji zielonogórsko-gorzowskiej Paweł Socha (fot. górne). Proces Marcina M. rozpoczął się przed kilkoma dniami;

# Ks. Henryk Kroll – proboszcz parafii w Żalnie (diecezja pelplińska), został uduszony na plebanii w maju 2006 r. „Zamordowano go z powodów ideowych, bo był antykomunistą. O tym, że była to śmierć symboliczna, świadczy także data. Umarł 13 maja – w 25 rocznicę zamachu komunistów na papieża” – bredził podczas pogrzebu ks. Krolla ówczesny wicepremier Roman Giertych, a minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro zagwarantował uczestnikom uroczystości żałobnych, że śledztwo obejmie osobistym nadzorem i „jeśli uda się wyjaśnić mechanizm morderstwa w Żalnie, być może uda się też rozwikłać zagadki innych męczeńskich śmierci kapłanów z lat 80.”. Wkrótce okazało się, że sprawcami byli czterej młodzieńcy debiutujący w bandyckim rzemiośle, a w napadzie (mającym w ich zamyśle mieć charakter wyłącznie rabunkowy) kluczową rolę odegrał ministrant Michał G., który doskonale znając rozkład pomieszczeń na plebanii i obyczaje ks. Krolla, zatroszczył się o logistykę przestępczej operacji;

# Ks. Paweł Sobczyński – w lipcu 2002 r. został w godzinach nocnych uduszony na swojej plebanii parafii w Hucie Komorowskiej (diecezja sandomierska), gdzie był proboszczem. Jego mieszkanie splądrowano, ale nic wartościowego stamtąd nie zginęło, choć w zasięgu ręki pozostawały złote precjoza. Sprawcy (według policji, było ich „kilku”) nie zostali wykryci. Wiadomo, że w dniu tragedii ks. Sobczyńskiego mieli odwiedzić trzej znajomi księża. Poczęstunek dla nich był już przygotowany, ale… podobno zrezygnowali z wizyty;

# Ks. Józef Jamróz – proboszcz parafii w Jelczu-Laskowicach (archidiecezja wrocławska) stracił życie w pożarze, który wybuchł na plebanii w grudniu 2001 r. Prokuratura umorzyła śledztwo, uznając, że był to wypadek losowy. Prywatne dochodzenie przeprowadzone przez rodzinę zmarłego ujawniło wyraźne poszlaki dot. możliwości sprokurowania nieszczęścia przez kogoś z Rady Parafialnej, dopuszczającej się poważnych malwersacji finansowych i kierującej pogróżki pod adresem nowego proboszcza usiłującego ukrócić przestępcze praktyki. Suma błędów popełnionych wówczas przez prokuraturę i policję prawdopodobnie nie pozwoli już na rozwikłanie zagadki śmierci ks. Jamroza;

# Ks. Mieczysław Kwiecień – proboszcz parafii w Odrowążku (diecezja radomska), zginął w lipcu 2001 roku, bo obudził się w nocy i zaskoczył dwóch grasujących po plebanii parafian (21- i 16-letni bracia) usiłujących znaleźć tam kluczyki od bmw, które zapragnęli skraść swojemu duszpasterzowi;

# Ks. Stefan Chamerski – proboszcz parafii w Czarnocinie (diecezja kielecka), został uduszony  w styczniu 2001 r. przez swojego 21-letniego parafianina dla ok. 11 tys. zł wyniesionego z plebanii łupu;

# Ks. Janusza K. (50 l.) z Warszawy udusił we wrześniu 1999 r. na plaży w Jantarze (woj. pomorskie) jego młodszy o 20 lat partner seksualny. Motywem okazała się zazdrość zdradzanego kochanka;

# Ks. Bolesław Szymański – proboszcz z Dobrodzienia (diecezja opolska), zginął z ręki swojego 20-letniego parafianina. „Niedojrzałego emocjonalnie i społecznie”, jak ocenili biegli, drobnego złodziejaszka, który w listopadzie 1998 r. włamał się na plebanię pod nieobecność gospodarza i zabił (w gruncie rzeczy przypadkowo), zaskoczony niespodziewanym powrotem księdza;

# Ks. Ernest K. – szef gdańskiego Trybunału Metropolitalnego, został zasztyletowany w swoim mieszkaniu w maju 1996 r. z motywów rabunkowych przez Rumuna Silvestru G., przypadkowo poznaną męską prostytutką świadczącą kapłanowi usługi seksualne (por. „Zabić księdza” – „FiM” 23/2005);

# Ks. Stanisław P. – dyrektor krakowskiego Caritasu, został zabity w sierpniu 1994 r. Rozporządzał ogromnymi pieniędzmi i był najbliższym współpracownikiem ówczesnego metropolity kardynała Franciszka Macharskiego. Zginął z motywów seksualnych i poniekąd także rabunkowych, a zabójcą okazał się jego kochanek Piotr R., skazany w tajnym procesie na 15 lat więzienia.

###

12 zabitych w okresie 15 lat, to oczywiście o 12 za dużo, niezależnie od ryzykownego trybu życia niektórych ofiar. Opowiadając wszakże o perfidnych „sprawcach z daleka” i „wojujących ateistach” popychających zabójców do zbrodni, biskupi nie tylko traktują wiernych niczym idiotów, lecz również narażają się na śmieszność, co doprawdy nad grobami nie przystoi…

*** Wojciech Torchała

[2009] FaktyiMity.pl 11(471)/2009

Możliwość komentowania jest wyłączona.

%d bloggers like this: