FiM – Garderobiany

Duchowny próbował wykąpać na plebanii dziewczynkę z podstawówki. Twierdzi, że chciał tylko zobaczyć, czy umie posługiwać się prysznicem…

Kuria archidiecezji warmińsko-mazurskiej wydała 11 maja tajemnicze oświadczenie, w którym czytamy, że wobec narastającego zainteresowania (cyt. z zachowaniem pisowni oryginału) „tematem niewłaściwych odniesień Księdza Proboszcza z gminy K (…) wobec nieletnich dziewcząt” i faktem, że zajęła się już nimi prokuratura, „Ksiądz Proboszcz złoży także, w najbliższym czasie w Kurii, odpowiednie wyjaśnienia. Ponieważ chodzi o dobro młodzieży, ale również o ustalenie stanu faktycznego, sprawa będzie zbadana wnikliwie i starannie”. Takie zapewnienie złożył biskup pomocniczy Jacek Jezierski.

Rzecz dotyczy ks. Jarosława M. (ponad 20 lat w kapłaństwie) z parafii w G. Na sygnał o prawdopodobnym dopuszczeniu się przezeń przestępczego molestowania małoletnich poniżej lat 15, jako pierwsza zareagowała Stefania Siewruk-Welens, dyrektorka miejscowego Zespołu Szkół (oddział przedszkolny, szkoła podstawowa, gimnazjum):
– Zgłosiła się do mnie uczennica i opowiedziała o takich zachowaniach księdza, które uznałam za absolutnie niedopuszczalne. Wskazała inne dziewczynki poddane podobnym praktykom. Ile, w jakim wieku? Więcej niż kilka, wszystkie poniżej piętnastego roku życia.Nic ponadto nie mogę ujawnić. Po wysłuchaniu każdej z osobna (ich relacje oceniłam jako spójne i wiarygodne) postanowiłam zawiadomić właściwą terytorialnie Komendę Powiatową Policji w Kętrzynie. Jeszcze tego samego dnia – czyli w poniedziałek 23 kwietnia – telefonicznie, a nazajutrz dostarczyłam notatkę służbową i zostałam przesłuchana w charakterze świadka. Odwaga? Wykonałam po prostu swoją powinność. Proszę pamiętać, że jestem funkcjonariuszem publicznym, więc obok zawodowego obowiązku ochrony dzieci spoczywa na mnie także prawny obowiązek informowania organów ścigania o możliwości popełnienia przestępstwa – tłumaczy „FiM” dyr. Siewruk-Welens.

„Więcej niż kilka” oznacza, że co najmniej 10. Z innych źródeł wiemy, że dokładnie jedenaście dziewczynek (także ministrantki) opowiedziało dyrektorce o rozbieraniu przez duchownego, dotykaniu miejsc intymnych, namawianiu do kąpieli na plebanii… Przykładowo:
– Zabrał je własnym samochodem do sanktuarium w Stoczku. Po zakończeniu zwiedzania zaproponował, żeby podjechać jeszcze nad jezioro. Bez wcześniejszego choćby poinformowania rodziców. Stanęli w jakimś odludnym miejscu. O dziwo, miał przygotowane… spódniczki kąpielowe! Okazało się, że woził
ciuszki w bagażniku. Ot, tak na wszelki wypadek. Usiadł, rozkładając nogi, tak aby mieć ofiarę jak najbliżej, i „pomagając” w przebieraniu dotykał miejsc intymnych – podkreśla wujek byłej już ministrantki.
– Zdjęłam legginsy i założyłam tę spódniczkę, a on mi każe jeszcze majtki zdejmować. Ja mówię: „Nie, bo się wstydzę”. A on, że nie mam czego: „Mnie się wstydzisz?! Przecież jestem księdzem”. Koleżankę kładł sobie na kolanach – relacjonuje uczestniczka wycieczki do Stoczka (nagranie ujawniono na portalu internetowym ketrzyn.wm.pl), której kapłan proponował później dodatkową atrakcję w postaci kąpieli na plebanii…

„Przed zakwalifikowaniem na kolonie Caritasu chciałem tylko zobaczyć (sic! – dop. red.), czy umie posługiwać się prysznicem, żeby później nie było problemu z odsyłaniem do domu” – opowiadał ks. Jarosław na łamach lokalnej „Gazety w Kętrzynie”, przekonując, że dzieciak swobodnie obsługujący komputer i telefon komórkowy nie ma pojęcia o przeznaczeniu wody tryskającej z sitka.

W dniu 30 kwietnia policja przekazała dokumentację sprawy kętrzyńskiej prokuraturze i wszczęto śledztwo w sprawie podejrzeń o molestowanie, czyli bez przedstawienia zarzutów konkretnej osobie.
– Ksiądz do dzisiaj normalnie funkcjonuje, ma kontakt z pokrzywdzonymi, odprawia msze, spowiada, a nawet przygotowuje dzieci do Pierwszej Komunii – alarmowała nas 10 maja nauczycielka z G.

Standardowo działa już także „społeczny komitet obrony” plebana. Aktyw zastrasza świadków, że nie otrzymają katolickiego pochówku, zostaną skreśleni z etapów trasy kolędowej, wyczytani z ambony itp. Prokuratura ma na razie związane ręce:
– Zgodnie z procedurą postępowania karnego dzieci muszą zostać przesłuchane przez sąd w obecności biegłego psychologa. Złożyliśmy stosowne wnioski do sądu i czekamy na ich realizację – wyjaśnia Jarosław Duczmalewski, prokurator rejonowy w Kętrzynie. Tymczasem wychodzą na jaw przypadki sprzed 4–5 lat, kiedy to ks. Jarosław był proboszczem parafii we wsi B. koło Ornety. Uczennice miejscowej podstawówki im. Jana Pawła II skarżyły się na obmacywanie, a podczas zebrania wiejskiego duchowny musiał tłumaczyć się z testowania natrysku na plebanii… Ówczesna dyrektorka szkoły doszła jednak do wniosku, że (cyt.) „ksiądz to dobry człowiek, a młodzież czasem przesadza”, i dopiero po serii skarg rodziców kuria przeniosła swojego człowieka do Garbna.

Telefonujemy do ks. Jarosława. Raz, drugi, dziesiąty… Gdy wreszcie podnosi słuchawkę, twierdzi, że jest swoim bratem. Kiedy będzie sobą? „Nie wiadomo” – odparł.

[2012] FaktyiMity.pl 20(637)/2012

Możliwość komentowania jest wyłączona.

%d blogerów lubi to: