FiM – Stan zawieszenia

Kolejny duchowny wybrał samobójczą śmierć zamiast ławy oskarżonych…

W czwartek 23 sierpnia we wczesnych godzinach porannych ks. Jerzy Pawelczyk, proboszcz kolegiaty św. Mateusza Apostoła w Nowym Stawie (woj. pomorskie, diecezja elbląska), znalazł na plebanii wisielca. Nieboszczykiem okazał się ks. Dariusz S. (rocznik 1972), do niedawna wikariusz tamtejszej parafii. Mocą dekretu ordynariusza biskupa Jana Styrny od prawie 3 miesięcy pozostawał w stanie zawieszenia – także organizacyjnego, bo na przymusowym „urlopie zdrowotnym” z kategorycznym nakazem opuszczenia miasta do czasu rozstrzygnięcia toczącego się przeciwko niemu śledztwa i ewentualnego procesu (por. „Wiosna pedofilów” – „FiM” 22/2012). Nie został ukarany suspensą, czyli kościelnym zakazem wykonywania „aktów władzy święceń”, więc mógł swobodnie dorabiać u kolegów i głodu nie cierpiał.

Ksiądz Dariusz nie zdążył całkowicie ewakuować się z Nowego Stawu. Wyjeżdżając do rodzinnych Suwałk, pozostawił w mieszkaniu na plebanii meble i osobiste drobiazgi. Wrócił w środę po południu, żeby najważniejsze zabrać nazajutrz do domu. Tak właśnie tłumaczył tę zaskakującą wizytę proboszczowi. Zamiast jednak dokonać inwentaryzacji oraz przygotować przeprowadzkę, napisał kilka listów pożegnalnych, po czym założył na szyję pętlę. Sekcja zwłok potwierdziła, że uczynił to własnoręcznie – „bez udziału osób trzecich”.

Jednym z adresatów listów był bp Styrna. Treści nie znamy, ale powiernik tragicznie zmarłego twierdzi, że przepełniało go poczucie swoistej niesprawiedliwości.
– W diecezji dobrze wiadomo, kto z kim sypia oraz ile lat mają partnerzy. Darek był samotnikiem poza wszelkimi układami. Potknął się zaledwie raz i w dodatku na błahostce, tymczasem kuria pojechała z nim tak ostro, jakby chcieli coś zademonstrować, a prawdopodobnie puścić sygnał ostrzegawczy innym. Bardzo go to bolało – twierdzi wikariusz z Elbląga, który mimo oporów postanowił podzielić się z „FiM” wspomnieniami. Prześledźmy kalendarium charakterystycznych wydarzeń:

# 18 maja 2012 r. Prokuratura Rejonowa w Malborku postawiła ks. Dariuszowi zarzut popełnienia przestępstwa z art. 200 par. 1 k.k. („Kto obcuje płciowo z małoletnim poniżej lat 15 lub dopuszcza się wobec takiej osoby innej czynności seksualnej lub doprowadza ją do poddania się takim czynnościom albo do ich wykonania, podlega karze pozbawienia wolności od lat 2 do 12”), co w jego przypadku oznaczało „inną czynność”, polegającą na onanizowaniu niespełna 14-letniego ministranta. Śledztwo „w sprawie” wszczęto pod koniec lutego z zawiadomienia matki pokrzywdzonego. Kobietę zaniepokoił fakt, że bardzo dotychczas pogodny i towarzyski dzieciak zaczął nagle unikać ludzi i popłakiwać po kątach. Skłoniła go do zwierzeń, później napisała skargę do biskupa elbląskiego, a gdy nie zareagował, pobiegła do prokuratury. Zgodnie z obowiązującą procedurą postępowania karnego sąd przesłuchał chłopca w obecności biegłego psychologa. Ekspert orzekł, że zeznania są wiarygodne i pozbawione cech konfabulacji. To przesądziło o nadaniu sprawie statusu „przeciwko osobie” i postawieniu księdzu zarzutów. – Do zdarzenia doszło tylko jeden raz, w stosunku do jednego małoletniego. Nie mamy żadnych informacji o większej liczbie tego typu sytuacji – zastrzegł wówczas Piotr Wojciechowski, zastępca szefa malborskiej prokuratury;

# 21 maja. Biskup Styrna podpisał dwa dekrety: o bezterminowym „urlopie” ks. Dariusza S. i nominacji na zwolnioną posadę w Nowym Stawie ks. Sylwestra Nowokrzewskiego, kapłana z rocznym zaledwie stażem, dotychczasowego wikariusza parafii Miłosierdzia Bożego w Malborku. Tę drugą decyzję utrzymano w ścisłej tajemnicy, a ks. Sylwester działał w „starym” miejscu, jakby nic się nie wydarzyło;

# 27 sierpnia. W kościele św. Mateusza Apostoła odbyły się skromne uroczystości żałobne po ks. Dariuszu S. Kuria ograniczyła się do banalnego komunikatu, że człowiek zmarł, więc „wieczny odpoczynek racz mu dać, Panie”. Proboszcz Pawelczyk „z radością” (cyt. z ogłoszenia) poinformował wiernych, że tego samego dnia rozpoczął urzędowanie ks. Nowokrzewski.
– To samobójstwo spadło kurii z nieba. Z jednej bowiem strony niby obowiązuje zasada, że jesteś niewinny, dopóki nie zapadnie prawomocny wyrok, ale z drugiej – wszyscy przebierali z niecierpliwości nogami, żeby jakoś zamknąć temat, bo nie wiadomo, co Darkowi strzeli do głowy i czy przypadkiem nie zacznie opowiadać głupstw – zauważa wikariusz.
– Śledztwo przeciwko duchownemu zostanie oczywiście umorzone, ale podstawą będzie śmierć podejrzanego, nie zaś oczyszczenie go z zarzutów – podkreśla prokurator z Malborka.

Zmarły był zdolnym kaznodzieją, stałym współpracownikiem „Ekspresu Homiletycznego”, gdzie publikował „gotowce” kazań dla leniwych kolegów po fachu. W Nowym Stawie sprawował opiekę nad lektorami i ministrantami oraz nauczał religii w tamtejszej szkole podstawowej, ale jego nazwisko nikomu już dzisiaj nic nie mówi…

Ksiądz Dariusz S. popełnił samobójstwo kilka dni po samospaleniu się 53-letniego ks. Bogusława P. z archidiecezji lubelskiej, którego proces o molestowanie seksualne dziecka był już w toku, a równolegle prowadzono przeciwko niemu śledztwo dotyczące dwóch innych ofiar (por. „Męczennik za pedofilię” – „FiM” 33/2012). Według stanu na dzień 4 września w prokuraturach i sądach „wiszą” sprawy siedmiu kapłanów podejrzanych (oskarżonych) o nadużycia seksualne wobec dzieci. Ale jeśli wsłuchać się w milczenie biskupów, to problem pedofilii w polskim Kościele nie istnieje…

P.S. W dniu oddawania „FiM” do druku zapadł wyrok 2 lat bezwzględnego więzienia (obrona zapowiada apelację) dla „naszego” starego znajomego ks. Zbigniewa R., byłego proboszcza parafii św. Wojciecha w Kołobrzegu. O szczegółach sprawy napiszemy za tydzień.

[2012] FaktyiMity.pl 36(653)/2012

Możliwość komentowania jest wyłączona.

%d blogerów lubi to: