FiM – Wielka noc pedofila

W najgłębszej tajemnicy wtrącono do kryminału pupila biskupów łowickich. Za seks z dziećmi.

Ksiądz kanonik Sławomir S. (48 l.), proboszcz parafii św. Maksymiliana Marii Kolbego w Sz. (diecezja łowicka), spędził święta wielkanocne w areszcie. Trafił za kratki 4 kwietnia na mocy postanowienia Sądu Rejonowego w Rawie Mazowieckiej, zgodnie z wnioskiem tamtejszej prokuratury. Odpowiedź na pytanie „za co” wydaje się – w przypadku kapłana Kościoła katolickiego – oczywista: tak, chodzi o pedofilię.

Kanonik usłyszał w prokuraturze zarzuty z art. 200 par. 1 k.k. („Kto obcuje płciowo z małoletnim poniżej lat 15 lub dopuszcza się wobec takiej osoby innej czynności seksualnej (…), podlega karze pozbawienia wolności od lat 2 do 12”).

Poszedł w zaparte. Orzekając trzymiesięczny areszt, sąd uznał, że istnieje zbyt wysokie prawdopodobieństwo, iż po zastosowaniu wolnościowego środka zapobiegawczego będzie mataczył w śledztwie i siłą swoich wpływów zastraszał świadków. Dodajmy, że wszystko odbywało się z zachowaniem najściślejszej tajemnicy; nigdzie nie opublikowano żadnego komunikatu, nawet najbardziej enigmatycznego.

Zarzuty postawione księdzu S. obejmują lata 2005–2009. Ustaliliśmy, że miał w tym okresie kontakty seksualne co najmniej z trzema chłopcami, a sprawa jest „rozwojowa”. Gdzie łowił swoje ofiary? Wśród ministrantów czy może na lekcjach religii? Za czułe słówka i obietnicę zbawienia czy za pieniądze? Znamy częściowe odpowiedzi na dwa pierwsze pytania. Powstrzymujemy się od ich ujawnienia, ale tylko z obawy, że nadmiar szczegółów może doprowadzić do identyfikacji dzieci, co w klimacie wiejskim byłoby dla nich zabójcze. Duszną atmosferę w tej konkretnej wsi opisuje gazeta „Gość Niedzielny”: „Parafian cechuje szczególna pobożność maryjna. W każdą sobotę modlą się do Matki Bożej z Medjugorie, Królowej Pokoju, w intencji ofiarodawców świątyni. Poza tym szczególnym kultem otaczają Matkę Bożą Fatimską. Także wielu z parafian w każdą środę przychodzi do kościoła, by modlić się wspólnie Nowenną przed obrazem Matki Bożej Nieustającej Pomocy”.

Parafia w Sz. obejmuje duszpasterską jurysdykcją osiem wsi. W diecezji zaliczana jest do „tłustych” (zaledwie tysiąc dusz, ale zdecydowaną większość stanowią zamożni sadownicy), więc posada proboszcza nie mogła się dostać w przypadkowe ręce. Gdy w 2001 roku ksiądz S. otrzymał tę placówkę (miał wówczas 37 lat, z czego zaledwie dziesięć w zawodzie), uchodził za pupila biskupów łowickich. Był bardzo pomysłowy. Już dwa lata później załatwił sobie u franciszkanów w Niepokalanowie kawałek habitu i kilka włosów z brody świętego Maksymiliana. Posiadając takie relikwie, bez trudu uzyskał w kurii dekret o podniesieniu świątyni do rangi sanktuarium, a dla siebie – tytuł kustosza. Obstawił okolicę pomnikami (Jana Pawła II, kard. Stefana Wyszyńskiego, św. Krzysztofa) i rozpoczął budowę kalwarii… Pieniądze zbierał jak jego sadownicy jabłka.

Sympatyzujący z „FiM” duchowny z diecezji łowickiej mówi:
– Księża są wkurzeni do białści. Po każdym takim przypadku gdziekolwiek człowiek się ruszy, to patrzą na niego jak na pedofila i potrzeba kilku lat, żeby odbudować wizerunek. Dużo winy jest po stronie biskupów, bo nikt mi nie wmówi, że zupełnie nic wcześniej nie wiedzieli. Tym bardziej że krążyły słuchy o jego upodobaniach pedofilskich. Księdza S. odwiedzał w parafii kardynał Józef Glemp, gdy był jeszcze prymasem; często bywał tam również nasz ordynariusz – biskup Andrzej Dziuba… I nigdy nie wyjeżdżali z pustymi rękami. Umiał się dzielić, więc przymykali oko – ocenia nasz rozmówca.

[2012] FaktyiMity.pl Nr 15(632)/2012

Możliwość komentowania jest wyłączona.

%d blogerów lubi to: