FiM – Kapłan i dziwka

Za kilka dni jeden z wybitnie szmatławych tabloidów opublikuje „wstrząsającą opowieść zdradzonego kochanka księdza”. Będzie opatrzona zdjęciami, ociekała seksem i łzami, a kto wie, czy nie zostanie nawet przyprawiona krwią…
Księżom pod kołdrę staramy się nie zaglądać, a jeśli już, to przede wszystkim dla kontroli (mając świadomość skali pedofilii wśród duchowieństwa), czy aby nie ma tam przypadkiem dzieciaka. Gdy znajdujemy innego dorosłego faceta – przymykamy oczy i choć czasem pokazujemy to socjologiczne zjawisko, starannie unikamy wskazywania ludzi palcem. No, chyba że któryś z nich okazałby się obłudnym, wyklinającym homoseksualistów biskupem lub o. Rydzykiem, ale póki ich fotek z barabara nie posiadamy, sumienie nas nie nęka.

Wspomniany szmatławiec łapie każdą okazję, więc zanim opublikuje swoje rewelacje, sprostujmy to, co będzie się za nimi kryło…

###

Ksiądz Z. jest znamienitym obywatelem dość dużego miasta w województwie kujawsko-pomorskim i proboszczem tamtejszej – bardzo prestiżowej z racji kilkusetletniej historii – parafii.

Wielebny jest też normalnym gejem, który z racji wykonywanego zawodu oraz licznych homofobów wśród wiernych musi starannie ukrywać swoją orientację seksualną. Wprawdzie ma u nas teczkę, ale w jego dossier nie ma ani jednej wzmianki, żeby choć raz uszczypnął ministranta w tyłek lub pozwolił sobie na dwuznaczną sugestię wobec małolata. Można by nawet rzec, że całkiem z niego – jak na księdza – sympatyczny gość, skoro w parafii nie uświadczyliśmy dotychczas żadnej bojówki z Rodziny Radia Maryja. Wieczorem 11 września br. ksiądz Z. zaprosił na plebanię niejakiego Olgierda mieszkającego w Chojnicach.

Poznali się z ogłoszenia w internecie, gdzie posługując się pseudonimami „Karolinek”, „Radek” i „Konrad”, 30-letni Olgierd zamieszcza co i rusz nowe oferty, bo ma ogromne potrzeby finansowe i gotów jest bzykać się nawet ze staruszkami:

„30/174/68/XL. Szatyn, oczy brązowe, nieowłosiony. Poznam panów na sex, wiek bez znaczenia. Jestem pasywny i aktywny w oralu, jak i w analu. Lubię pieszczoty i sex. Mieszkam sam” – kusi zdjęciem z wypchanymi slipami, skrywającymi jego rzekome „XL” (na zdjęciu).

Ksiądz Z. lubi mniej więcej to samo, ale że nie chciało mu się tłuc prawie 100 km do Chojnic, zaproponował spotkanie u siebie na plebanii, co go niestety zgubiło, bo stracił szansę na anonimowość.

Około północy panowie wypoczywali po miłosnych zmaganiach. Popijając „łyskacza” zakąszanego piwkiem, gawędzili sobie o różnych pierdółkach, znajomych bliższych i dalszych.

Olgierd – wykorzystując fakt, że golusieńki proboszcz był już wstawiony – zrobił mu kilka fotek, za które po kilku dniach zażądał 2 tys. zł. Gdy kapłan odmówił, zaoferował je na sprzedaż tabloidowi, którego tytuł przemilczmy.

Szmatławiec kupił, a że i nam udało się zdobyć zdjęcia (publikować ich jednak nie zamierzamy), dotarliśmy do Olgierda, żeby zapytać, dlaczego tak się ześwinił.
– Nie mogę wam niczego ujawnić, bo redakcja zastrzegła sobie wyłączność. Za kilka dni robią na ten temat duży reportaż wspólnie z telewizją (…) – odparł dumnie, szermując, ku naszemu zaskoczeniu, nazwą opiniotwórczej stacji telewizyjnej. Był niesłychanie zbulwersowany, że znamy jego adres, hobby (egzotyczne ptactwo), przeszłość (niedawno ewakuował się z Grudziądza do Chojnic, bo paliła mu się już ziemia pod stopami) i wiemy, czym się jesz-cze oprócz prostytucji zajmuje…

Słaba to pociecha dla ks. Z., ale niniejszym zapewniamy go, że jeśli tylko będzie miał ochotę „pójść po bandzie” i zawiadomić prokuraturę, to rzeczony Olgierd ma u nas znacznie grubszą niż ksiądz proboszcz teczkę…

[2008] FaktyiMity.pl Nr 50(458)/2008

Możliwość komentowania jest wyłączona.

%d blogerów lubi to: