FiM – W imieniu RParafialnej

Sąd nie miał wątpliwości, że ksiądz uwiódł 13-latkę i systematycznie wykorzystywał ją seksualnie. Wyrok: dwa lata w zawieszeniu! Ile w tym zasługi wpływowego kolegi pedofila?

Pedofilia uznawana jest w naszym kraju za ciężkie przestępstwo, bowiem – według kodeksu karnego – każdy dorosły (nie wyłączając księży katolickich), który „obcuje płciowo z małoletnim poniżej lat 15 lub dopuszcza się wobec takiej osoby innej czynności seksualnej…” (art. 200 kk) kwalifikuje się na minimum 2 lata bezwzględnej odsiadki, a w sytuacjach wyjątkowo paskudnych może zainkasować nawet 12 lat więzienia.

Pedofile w sutannach podlegają ponadto sankcjom wynikającym z wewnątrzkościelnych regulacji prawnych, które stanowią, że kapłan kopulujący z chłopcem lub dziewczynką „poniżej lat 16, powinien być ukarany sprawiedliwymi karami, nie wyłączając w razie potrzeby wydalenia ze stanu duchownego” (kan. 1395 kodeksu prawa kanonicznego), zaś owymi „sprawiedliwymi karami” są klapsy w postaci upomnienia lub nagany, pozbawienie tytułów bądź przywilejów itp.

Taka jest teoria. A praktyka?
Okazuje się, że niektóre sądy orzekające w imieniu Rzeczypospolitej Polskiej mają wyraźny problem z rozstrzygnięciem, czy wobec księży pedofilów stosować prawo świeckie, czy kościelne (przeniesienie na inną parafię), a szczególnie drastyczną ilustracją tego rozdarcia jest niedawny wyrok Sądu Okręgowego w Nowym Sączu, który skazał 48-letniego ks. Andrzeja S. z diecezji tarnowskiej za wykorzystywanie seksualne dziecka.

Za ten haniebny proceder wielebnemu wymierzono wprawdzie karę dwóch lat pozbawienia wolności, ale z warunkowym zawieszeniem jej wykonania na okres pięciu lat próby, podczas której dozoru nad skazanym nie będzie sprawował – jak to jest w zwyczaju – wyspecjalizowany kurator sądowy, lecz… kanclerz kurii biskupiej w Tarnowie!

Rozprawa odbyła się z wyłączeniem jawności i uzasadnienie wyroku jest tajne, ale historię przestępczego romansu ks. Andrzeja znamy od podszewki (por. „Zajęcia pozalekcyjne” – „FiM” 5/2006), a udało nam się też poznać kilka bardzo ciekawych okoliczności „okołoprocesowych”…

###

Ks. Andrzej S. grasował w Szczawnicy, gdzie sprawował funkcje wikariusza parafii św. Wojciecha Biskupa Męczennika, dekanalnego duszpasterza młodzieży oraz nauczyciela religii w miejscowym gimnazjum. Jego uczennica Małgorzata (imię zmienione) miała 13 lat, gdy od września 2001 r. zaczął przyjmować dziewczynkę w swoim mieszkaniu na plebanii i udzielać jej po lekcjach korepetycji z seksu. Początkowo zadowolił się rolą modela, na którym dziewczynka musiała ćwiczyć sceny z pokazywanych jej czasopism pornograficznych. Po kilku seansach szkoleniowych przeszedł do zajęć praktycznych…

Współżył z nią regularnie przez ponad dwa lata (spotykali się 2–3 razy w tygodniu) i dopiero od kwietnia 2003 r. (Małgorzata skończyła wówczas 15 lat), ten wciąż jeszcze kontynuowany związek przestał być przestępstwem.

Gdy dziewczyna zerwała wreszcie kontakty z wielebnym, była już kompletnie rozbita psychicznie, a nawet wykazywała skłonności samobójcze. Ujawniła swojej rodzicielce, w jakich okolicznościach i z kim straciła dziewictwo oraz czego katecheta „nauczał” ją na plebanii. Zdruzgotana kobieta zażądała od biskupa tarnowskiego Wiktora Skworca natychmiastowego usunięcia ks. S. ze Szczawnicy. Potraktowano ją w kurii normalnie, czyli spławiono frazesami, że jest katoliczką, a dobro Kościoła wymaga poświęceń, dyskrecji itp. Matka Małgorzaty zdecydowała się wówczas na krok prawdziwie desperacki w realiach (mało)polskiego katolicyzmu i zawiadomiła o przestępstwie Prokuraturę Rejonową w Nowym Targu…

###

W obliczu nieuchronnego skandalu kuria schowała ks. Andrzeja S. (jedyne zastosowane wobec niego środki zapobiegawcze to poręczenie majątkowe w kwocie 10 tys. zł i zakaz pracy z dziećmi) w parafii Najświętszej Maryi Panny Królowej w Gromniku, wsi położonej ok. 20 km od Tarnowa.

Biskup dał mu tam etat nauczyciela religii w miejscowej szkole podstawowej, a proboszcz ks. Andrzej Jedynak powierzył nowemu wikaremu opiekę nad ministrantami i… grupą małolatek z Dziewczęcej Służby Maryjnej – kościelnej organizacji „kształtującej właściwe postawy w życiu dziewcząt i krzewiącej pracę apostolską o szczególnym charakterze maryjnym”.

Gdy lokalni żurnaliści z wiedzieli się o śledztwie i zaczęli dopytywać w kurii o miejsce pobytu podejrzanego, od rzecznika biskupa Skworca usłyszeli, że obwiniony kapłan został „przeniesiony ze Szczawnicy do parafii w innej części Polski”. Nam udało się wówczas dotrzeć bezpośrednio do ks. Andrzeja.
– Nic wam nie powiem, bo tylko krzywdzicie ludzi i Kościół. Tę sprawę ze Szczawnicy rozstrzygnie Pan Bóg, bo tylko on zna całą prawdę. Absolutnie nie życzę sobie, żebyście się ze mną więcej kontaktowali! – odparł poirytowany propozycją skomentowania prokuratorskich zarzutów.

Proces w nowotarskim Sądzie Rejonowym rozpoczął się 6 lutego 2006 r. Mimo twardych dowodów oskarżony cały czas szedł w zaparte i przekonywał, że padł ofiarą podłego oszczerstwa wyrafinowanej młodocianej kurwy. Po dziewięciu miesiącach usłyszał wyrok: 3,5 roku bezwzględnego więzienia oraz 7 lat
zakazu nauczania religii.

Wygrał tyle, że równoległym orzeczeniem lokalnych klerykałów oraz podjudzanej przez Kościół kołtunerii całą winą obarczono Małgorzatę. Dziewczyna musiała wyjechać z miasta. Maturę zdawała w K., w N. ukończyła policealne studium zawodowe i prawdopodobnie już nigdy nie wróci na stałe do Szczawnicy, gdzie pozostali jej rodzice…

###

Zarówno prokuratura (domagająca się 8 lat pozbawienia wolności), jak i obrona nie czuły się usatysfakcjonowane, więc akta trafiły do apelacji. Sąd Okręgowy w Nowym Sączu uchylił wyrok i przekazał sprawę do ponownego rozpoznania. W drugim procesie – zakończonym we wrześniu 2008 r. – ks. Andrzej S. dostał 5 lat więzienia, co oczywiście obrona znowu zaskarżyła, żądając całkowitego uniewinnienia klienta.

W okresie poprzedzającym kolejną apelację bp Skworc opowiadał (ustami swojego rzecznika ks. Jerzego Zonia) lokalnym mediom kłamliwe brednie o zesłaniu pedofila na pokutę do zakonu i całkowitym odsunięciu go od duszpasterstwa, podczas gdy my na własne oczy widzieliśmy rzekomego banitę oficjalnie reprezentującego diecezję w Mistrzostwach Polski Księży 2008 w Tenisie Stołowym, jak również nauczającego z ambony (na zdjęciach). Wszystkich miejsc i dat nie będziemy wymieniać, ale gdyby biskup wątpił w naszą skrupulatność, może wyrywkowo sprawdzić, że np. między 29 marca a 1 kwietnia 2009 roku jego podopieczny prowadził rekolekcje w parafii św. Michała Archanioła w Binarowej (diec. rzeszowska), a dokładnie rok wcześniej grał w diecezjalnym teamie na wspomnianych mistrzostwach Polski, które odbyły się w Zamościu.

„Kuria tarnowska zatroszczyła się także o osobę uznaną za poszkodowaną i zorganizowała dla niej pomoc psychologiczną. Wiemy, że dziewczyna skorzystała z tej pomocy” – przekonywał ks. Zoń.
– Kłamie, bo córka nigdy nie uzyskała od nich jakiejkolwiek pomocy – zapewnił „FiM” ojciec Małgorzaty.

###

Wspomniane na wstępie orzeczenie Sądu Okręgowego w Nowym Sączu trudno komentować, bo uzasadnienie jest tajne. Wiadomo nam jednak, że sąd drastycznie obniżył karę, choć nie podważył żadnych ustaleń faktycznych dokonanych w I instancji. Uzasadnienie bardzo mocno eksponuje fakt godzenia się zakochanego w księdzu dzieciaka na stosunki seksualne oraz rzekomo nienaganną „postawę sprawcy, jego właściwości i warunki osobiste, dotychczasowy sposób życia oraz zachowanie się po popełnieniu przestępstwa”, będące fundamentalną przesłanką umożliwiającą ewentualne zastosowanie dobrodziejstwa warunkowego zawieszenia kary.
– Problem w tym, że o zachowaniu się po popełnieniu przestępstwa świadczy przede wszystkim przyznanie się do winy i szczera przekonująca skrucha, a przecież ksiądz S. kłamał i wszystkiemu zaprzeczał do samego końca. Niemniej jednak wyrok wcale mnie nie dziwi – zauważa nowotarski sędzia.

Dlaczego?
– W okresie pobytu w Szczawnicy ksiądz Andrzej S. był bardzo blisko związany z sędzią… (tu imię i nazwisko ważnego sędziego z okręgu apelacji krakowskiej). Zdradzę wam, że na własne oczy widziałem go klęczącego przy konfesjonale, z którego po chwili wyszedł ksiądz S. Obawiam się, że ta serdeczna znajomość mogła wywrzeć pewien wpływ na wysokość orzeczonej kary – podkreśla nasz rozmówca.

Dodaje, że absolutnie nieprawdziwa jest lansowana przez kurię wersja, jakoby wielebny pedofil odbywał ciężką pokutę w klasztorze o zaostrzonym rygorze:
– W oczekiwaniu na wyciszenie afery trzymają go w Domu Zakonnym oo. Kapucynów w Zagórzu, zaledwie 25 km od Tarnowa, gdzie często jest widywany w świetnej formie, a zdarza się nawet, że w towarzystwie młodych panienek…

[2009] FaktyiMity.pl Nr 24(484)/2009

Możliwość komentowania jest wyłączona.

%d blogerów lubi to: